- Dziękuję ci, że poczekałaś na mnie - spojrzał na nią. Patrzyła w dal na padający śnieg i nie miała zamiaru się odzywać. Czekała, aż Dawid zacznie rozmowę. Chłopak najwyraźniej zauważył to, gdyż zaczął mówić dalej.
-Chciałem cię przeprosić. Nie miałem zamiaru się spóźnić. Tak wyszło.
- Nic nie szkodzi. W domu i tak nie mam co robić. O wiele bardziej wolę marznąć na dworze. - Uśmiechnęła się i na niego spojrzała. Dawid też się rozweselił.
- Mam pomysł. Porozmawiamy w drodze do domu - zaproponował Dawid.
- Chcesz mnie odprowadzić do domu ? - zdziwiła się Paulina.
- Jeżeli masz mi tu zamarznąć, to raczej tak.
Oboje wstali. Niestety, gdy Paulina zrobiła pierwszy krok momentalnie znalazła się na ziemi.
- Nic ci się nie stało ? - spytał i podał jej rękę.
- Chyba nic. Pogoda jest okropna. Nie dość, że zimno, to jeszcze ślisko - westchnęła i podała mu ręce.
Lekko się wzdrygnął dotykając zimnych dłoni dziewczyny.
- Rzeczywiście jest ci zimno. Ręce masz lodowate. Weź moje rękawiczki - wyjął je z kieszeni i podał Paulinie.
- Nie musisz jakoś wytrzymam.
- Och nie żartuj! Zakładaj je w tej chwili, bo się rozchorujesz.
Paulina posłusznie założyła rękawiczki. Były bardzo ciepłe.
- To co idziemy? - zapytała dziewczyna.
- Tylko znowu się nie poślizgnij. - zauważył Dawid.
Chwile szli w milczeniu. Pierwsza odezwała się Paulina.
- Skąd masz mój numer telefonu ? - zapytała.
Dawid trochę się zmieszał.
- No.. już wczoraj napisałem do twojej przyjaciółki prosząc o twój numer, ale nie chciała mi go podać. nalegałam tak długo dopóki nie uległa. Dała mi ten numer, ale powiedziała, żebym ci nic nie mówił. Więc wiesz, może byś jej o tym nie wspominała ?
- No w sumie. Dzięki niej nie zamarzłam na sopel. A po co chciałeś spotkać ?
- Kolejne trudne pytanie. Trudno powiedzieć - westchnął i ciągnął dalej - nie wiem. Po prostu bardzo chciałem się z tobą spotkać, pogadać, dowiedzieć się czegoś o tobie. Twój e- mail bardzo mnie zaciekawił. Na dodatek spotkałem cie na ulicy. Nie wierzę w przeznaczenie, ale wydajesz się być fajna dziewczyną i chciałem cię bliżej poznać. Mozę to brzmieć bardzo dziwnie, ale to prawda.
Paulina milczała. Powoli docierał do niej sens tych słów. Musieli iść dość szybko bo właśnie znaleźli się pod jej blokiem. Dlatego stanęli na chwile.
- Miło mi to słyszeć.. - nie dokończyła. Trzy dziewczyny idące obok rozpoznały Dawida i szybko do niego podbiegły odpychając Pauline na bok. Biedna Paulina pchnięta dosyć mocno, nie utrzymała równowagi i upadła na ziemie zahaczając dłonią o jakiś drut. Szybko spojrzała na rękę. Rękawiczka rozdarła się, a rana krwawiła. Niezdarnie wstała i pobiegła na klatke schodową. Nie czekała na Dawida. Była roztrzęsiona.
Ręka bardzo ją bolała. Wiedziała, że musi szybko zrobić opatrunek. Gdy weszła do wind, ktoś w ostatniej chwili wcisnął się do niej. Odwróciła się i zobaczyła zdyszanego Dawida.
- Wybacz mi - powiedział podnosząc jej rękę - rzuciły się na mnie. Dopiero po chwili zobaczyłem co ci się stało.
- Nie musiałeś za mną biec.
- Przecież to moja wina. Gdybyś była z normalnym chłopakiem nic by ci się nie stało. - zauważył Dawid
Winda stanęła. Wysiedli i podeszli do jej mieszkania.
- To mogę wejść ? - zapytał ją.
Paulina otworzyła drzwi.
- Czekasz na zaproszenie ? - spytała lekko zniecierpliwiona.
- Dzięki - uśmiechnął się do niej i wszedł.
Paulina zamknęła drzwi i zdjęła buty. Z kurtką pomógł jej Dawid. On także się rozebrał. Miał na sobie szarą bluzę z angielskim napisem i czarne spodnie.
- Chodź do kuchni - powiedziała.
Siadła przy stole. Ręka była cała we krwi.
- Apteczka jest w tej szafce koło lodówki. Tylko się pośpiesz.
-Tutaj ? - zapytał. Był lekko zdenerwowany.
- Tak - potwierdziła Paulina.
Szybko wyjął apteczkę i siadł naprzeciwko niej.
- Może boisz się krwi ? Jak tak to nie ma problemu, poradzę sobie sama - powiedziała.
- Daj spokój, nie chodzi mi o to. Po prostu jestem na siebie zły. To wszystko moja wina. - zdjął powoli rękawiczkę - no i rękawiczka do wymiany.
- No tak , to chyba mój największy problem - powiedziała ironicznie.
- Dobra na początku odkażę ci ta ranę wodą utlenioną, a potem założę ci opatrunek - wytłumaczył jej i zabrał się do pracy. - Na szczęście rana nie jest głęboka, więc obejdzie się bez lekarza.
- Bywało gorzej - powiedziała Paulina i zacisnęła mocno zęby.
Po chwili dłoń Pauliny była już opatrzona. Dawid poradził sobie świetnie.
- Gotowe - odparł Dawid.
- Dziękuję - powiedziała Paulina i odetchnęła z ulgą.
***
Rozdział jest, ale spóźniony za co bardzo przepraszamy. Mamy nadzieję, że wam się spodobał. Swoje uwagi piszcie w komentarzach. Do napisania!
PS: Dzisiaj w szkole był u nas były reprezentant polskiej siatkówki, Marcin Prus. Fajnie było, a on jest naprawdę wysoki :)