piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 16

Usiadł obok niej na ławce.
- Dziękuję ci, że poczekałaś na mnie - spojrzał na nią. Patrzyła w dal na padający śnieg i nie miała zamiaru się odzywać. Czekała, aż Dawid zacznie rozmowę. Chłopak najwyraźniej zauważył to, gdyż zaczął mówić dalej.
-Chciałem cię przeprosić. Nie miałem zamiaru się spóźnić. Tak wyszło.
- Nic nie szkodzi. W domu i tak nie mam co robić. O wiele bardziej wolę marznąć na dworze. - Uśmiechnęła się i na niego spojrzała. Dawid też się rozweselił.
- Mam pomysł. Porozmawiamy w drodze do domu - zaproponował Dawid.
- Chcesz mnie odprowadzić do domu ? - zdziwiła się Paulina.
- Jeżeli masz mi tu zamarznąć, to raczej tak.
Oboje wstali. Niestety, gdy Paulina zrobiła pierwszy krok momentalnie znalazła się na ziemi.
- Nic ci się nie stało ? - spytał i podał jej rękę.
- Chyba nic. Pogoda jest okropna. Nie dość, że zimno, to jeszcze ślisko - westchnęła i podała mu ręce.
Lekko się wzdrygnął dotykając zimnych dłoni dziewczyny.
- Rzeczywiście jest ci zimno. Ręce masz lodowate. Weź moje rękawiczki - wyjął je z kieszeni i podał Paulinie.
- Nie musisz jakoś wytrzymam.
- Och nie żartuj! Zakładaj je w tej chwili, bo się rozchorujesz.
Paulina posłusznie założyła rękawiczki. Były bardzo ciepłe.
- To co idziemy? - zapytała dziewczyna.
- Tylko znowu się nie poślizgnij.  - zauważył Dawid.
Chwile szli w milczeniu. Pierwsza odezwała się Paulina.
- Skąd masz mój numer telefonu ? - zapytała.
Dawid trochę się zmieszał.
- No.. już wczoraj napisałem do twojej przyjaciółki prosząc o twój numer, ale nie chciała mi go podać. nalegałam tak długo dopóki nie uległa. Dała mi ten numer, ale powiedziała, żebym ci nic nie mówił. Więc wiesz, może byś jej o tym nie wspominała ?
- No w sumie. Dzięki niej nie zamarzłam na sopel. A po co chciałeś spotkać ?
- Kolejne trudne pytanie. Trudno powiedzieć - westchnął i  ciągnął dalej - nie wiem. Po prostu bardzo chciałem się z tobą spotkać, pogadać, dowiedzieć się czegoś o tobie. Twój e- mail bardzo mnie zaciekawił. Na dodatek spotkałem cie na ulicy. Nie wierzę w przeznaczenie, ale wydajesz się być fajna dziewczyną  i chciałem cię bliżej poznać. Mozę to brzmieć bardzo dziwnie, ale to prawda.
Paulina milczała. Powoli docierał do niej sens tych słów. Musieli iść dość szybko bo właśnie znaleźli się pod jej blokiem. Dlatego stanęli na chwile.
- Miło mi to słyszeć.. - nie dokończyła. Trzy dziewczyny idące obok rozpoznały Dawida i szybko do niego podbiegły odpychając Pauline na bok. Biedna Paulina pchnięta dosyć mocno, nie utrzymała równowagi i upadła na ziemie zahaczając dłonią o jakiś drut. Szybko spojrzała na rękę. Rękawiczka rozdarła się, a rana krwawiła. Niezdarnie wstała i pobiegła na klatke schodową. Nie czekała na Dawida. Była roztrzęsiona.
Ręka bardzo ją bolała. Wiedziała, że musi szybko zrobić opatrunek. Gdy weszła do wind, ktoś w ostatniej chwili wcisnął się do niej. Odwróciła się i zobaczyła zdyszanego Dawida.
- Wybacz mi  - powiedział podnosząc jej rękę - rzuciły się na mnie. Dopiero po chwili zobaczyłem co ci się stało.
- Nie musiałeś za mną biec.
- Przecież to moja wina. Gdybyś była z normalnym chłopakiem nic by ci się nie stało. - zauważył Dawid
Winda stanęła. Wysiedli i podeszli do jej mieszkania.
- To mogę wejść ? - zapytał ją.
Paulina otworzyła drzwi.
- Czekasz na zaproszenie ? - spytała lekko zniecierpliwiona.
- Dzięki - uśmiechnął się do niej i wszedł.
Paulina zamknęła drzwi i zdjęła buty. Z kurtką pomógł jej Dawid. On także się rozebrał. Miał na sobie szarą bluzę z angielskim napisem i czarne spodnie.
- Chodź do kuchni - powiedziała.
Siadła przy stole. Ręka była cała we krwi.
- Apteczka jest w tej szafce koło lodówki. Tylko się pośpiesz.
-Tutaj ? - zapytał. Był lekko zdenerwowany.
- Tak - potwierdziła Paulina.
Szybko wyjął apteczkę i siadł naprzeciwko niej.
- Może boisz się krwi ? Jak tak to nie ma problemu, poradzę sobie sama - powiedziała.
- Daj spokój, nie chodzi mi o to. Po prostu jestem na siebie zły. To wszystko moja wina. - zdjął powoli rękawiczkę - no i rękawiczka do wymiany.
- No tak , to chyba mój największy problem - powiedziała ironicznie.
- Dobra na początku odkażę ci ta ranę wodą utlenioną, a potem założę ci opatrunek - wytłumaczył jej i zabrał się do pracy. - Na szczęście rana nie jest głęboka, więc obejdzie się bez lekarza.
- Bywało gorzej - powiedziała Paulina i zacisnęła mocno zęby.
Po chwili dłoń Pauliny była już opatrzona. Dawid poradził sobie świetnie.
- Gotowe - odparł Dawid.
- Dziękuję - powiedziała Paulina i odetchnęła z ulgą.

***

Rozdział jest, ale spóźniony za co bardzo przepraszamy. Mamy nadzieję, że wam się spodobał. Swoje uwagi piszcie w komentarzach. Do napisania! 
PS: Dzisiaj w szkole był u nas były reprezentant polskiej siatkówki, Marcin Prus. Fajnie było, a on jest naprawdę wysoki :) 

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 15

Paulina podgrzała obiad w mikrofalówce, nałożyła potrawę na talerz i usiadła przy stole. Nie tracąc czasu zajrzała na pocztę. Dostała wiadomość od Dawida.
 
,, Hej Paulina,
 Mi pasuję, będę czekać na ciebie w parku na ławce przy tym dużym pomniku o godzinie 18:00
                                                                                              Do zobaczenia,
                                                                                                      Dawid''

Zerknęła na zegar. Była 16:30.
- Czas się szykować- pomyślała.
wyłączyła komputer i otworzyła szafę. Nie wiedziała w co się ubrać, gdyż nie mogła założyć tego co ustaliła z Kingą. Niestety wybrana  bluzka gdzieś się jej  zapodziała. Po dłuższym namyśle stwierdziła, że nie będzie się stroić. Założyła granatowe spodnie i beżową bluzę z kapturem. Włosy spięła w wysokiego kucyka, a do kurtki włożyła komórkę. Szybko zerknęła na zegarek. Została godzina do spotkania. Postanowiła dłużej nie czekać. Założyła kurtkę i krótkie kozaczki. Potem zamknęła drzwi i zeszła do wind.
                                                                       
                                                                                 ***

Była w parku. Szła dosyć wolno, gdyż nie chciała być przed czasem. Doszła do ustalonego miejsca i usiadła na ławce. Było ciemno i zimno. Śnieg zaczął lekko prószyć. Do 18:00 zostało niecałe 5 minut. Rozejrzała się, ale nikogo nie zobaczyła. Dlatego wstała i chwilkę po spacerowała. Minuty mijały, a Dawid się nie zjawiał. Dreszcze zaczęły przechodzić jej po całym ciele. Chłopak spóźniał się. Paulina była bardzo smutna. Założyła kaptur na głowę. Śnieg sypał coraz mocniej. Biała pierzynka pokryła powierzchnie ziemi. Dziewczyna nie czekała już dłużej. Przez godzinę wystarczająco zmarzła i zmokła. Powoli ruszyła w kierunku domu.
- Dlaczego nie przyszedł ? Jeżeli od samego początku nie miał zamiaru się ze mną spotkać, to dlaczego do mnie pisał ? -  zastanawiała się Paulina.
Była w połowie drogi do domu, gdy zadzwonił telefon. Spojrzała. Numeru nie znała, ale postanowiła odebrać.
- Słucham - powiedziała cicho.
- Halo ? Tu Dawid. Przepraszam, że dzwonię dopiero teraz, ale musiałem zdobyć twój numer telefonu. Chciałem ci powiedzieć, że już idę i zaraz będę. - powiedział.
Paulina zawahała się. Była zła, ponieważ bardzo długo czekała, ale z drugiej strony cieszyła się, że jednak o niej nie zapomniał.
-Przepraszam cię, ale już wyczekałam swoje i chciałabym wrócić do domu. Jestem teraz w połowie drogi i nie chcę się wracać - powiedziała szczerze Dawidowi.
- To powiedź mi w którym kierunku idziesz, to cię znajdę. Jeżeli ci się śpieszy zajmę ci 10 minut, nie więcej. - Jetem na ul. Słonecznej, stoję przy kinie.
- Okej, za chwilę będę- opowiedział i się rozłączył.
Paulina siadła na pobliskiej ławce.
- Temperatura strasznie spadła. Mróź jak nic - pomyślała.
Rozejrzała się nerwowo. Nikogo nie zobaczyła.
- To na pewno był on. Za chwilę przyjdzie. Przecież dzwonił kilka minut temu, musi tu dotrzeć. Może nie wie, gdzie iść ? - Paulinę jak zawsze dręczyły pytania.
Ręce jej skostniały. Starała się je pocierać o siebie, ale to nic nie pomagało. Po prostu za zimno się ubrała. Nie maiła czapki, rękawiczek, szalika.
-Gdyby mama się o tym dowiedziała nie byłaby zachwycona... Właśnie ciekawe co tam u mamy- spojrzała na telefon. Ostatnim razem rozmawiała z nią u Kingi.
Nagle zauważyła chłopaka, który nerwowo się rozglądał. W tej samej chwili zadzwoniła jej komórka. To Dawid dzwonił do Pauliny.Gdy rozległ się głośny sygnał chłopak zatrzymał się. Spojrzał na nią, szeroko się uśmiechnął i podszedł do niej.

                                                                               ***

Mamy już 15 rozdział. Bardzo się cieszymy i mamy nadzieję, że będzie ich o wiele więcej . Dziękujemy, że czytacie i mamy nadzieję, że Wam się spodobał nowy rozdział. Zarówno pochwały jak i krytykę przyjmiemy :)  Następny rozdział już niedługo. Pozdrawiamy <3





sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 14

Paulina zamknęła drzwi i poszła do pokoju Kingi. Położyła torbę przy stoliku i zauważyła, że jej telefon wibruje. Spojrzała. Wyświetlił się nieznany numer.
- Znowu ?! - zdenerwowana nacisnęła czerwoną słuchawkę. Sygnał powtórzył się. Była już strasznie wkurzona. Odebrała.
- Słucham? - starała się opanować emocje.
Niestety nikt nie odpowiedział.
- Przestań do mnie wydzwaniać, jeżeli nie masz zamiaru ze mna rozmawiać. - warknęła Paulina i rozłączyła się. Do pokoju weszła Kinga.
- Dlaczego tak krzyczysz? Chyba nie rozmawiasz sama ze sobą? - zapytała
- Nie. Po prostu jakaś osoba wydzwania do mnie, a jak przed chwilą odebrałam, to nawet się nie odezwała.
- Uspokój się. Nic na to nie poradzisz. Jakieś dzieciaki robią sobie żarty. Tylko tyle - starała się uspokoić Pauline zwłaszcza, że ta była ostatnio trochę niespokojna.
Przez chwilę stały w milczeniu. Dopiero wibracje telefonu ją przerwały.
- No nie! - wrzasnęła Paulina.
- Spokojnie, ja odbiorę - powiedziała Kinga. Podeszła do telefonu i zaśmiała się.
- To twoja mama głuptasie. Weź odbierz. - rzuciła jej komórkę.
Paulina odetchnęła z ulgą i zaczęła rozmowę. Gdy skończyła usiadła na łóżku.
- Wiesz, nawet nie miałam okazji ci podziękować. Jesteś najlepszą przyjaciółką - spojrzała na Kingę. Ta wydawała się być wyraźnie zaskoczona.
- Nie udawaj. Dobrze wiesz, że chodzi mi o ten e-mail, który napisałaś do Kwiatka.
- Ach, o to ci chodzi. No cóż wiedziałam, że ci zależy no ale co z tego. Przecież mi nie odpisał.
- No bo odpisał na mój e-mail, tylko że nie zdążyłam go przeczytać przed koncertem - powiedziała Paulina.- Nie powiedziałam ci też czegoś.
Kinga wyraźnie się zaciekawiła i uniosła pytająco brew.
- Chodzi o to, że jak cię odprowadziłam do domu, wydarzyło się coś dziwnego. Otóż kiedy  przechodziłam przez ulicę jeden samochód gwałtownie zatrzymał się przede mną. Prawie by mnie potrącił ! Na szczęście nic mi się nie stało, a z auta  wysiadł starszy pan i  młody chłopak. Przepraszali mnie, a potem ten chłopak wziął mnie na chwilę na bok. Wtedy zobaczyłam, że to Dawid ! Zaczął ze mną rozmawiał, ale przerwała nam moja mama, gdyż zadzwoniła na telefon. Więc nie chciał mnie zatrzymywać i powiedział mi, żebym  sprawdziła pocztę.
- Ale przypadek.!!! To ci się poszczęściło. Też bym chciała spotkać np. Rihanne tak na ulicy... No ale co było w tej wiadomości, którą ci wysłał ? - Kinga była ciekawa, chciała dowiedzieć sie wszystkiego.
- No dobra, przeczytasz sobie, tylko włącz laptopa. - powiedziała Paulina.
Gdy Kinga je przeczytała nie mogła uwierzyć.
- Jak myślisz, co on może od ciebie chcieć ?
- No nie wiem, ale jutro sie dowiem. - odparła Paulina.
- Musisz się jakoś ładnie ubrać.
- Hehehe... I tak będę mieć na sobie kurtkę.
- A no tak... Ale cieszę się i fajnie, że to wszystko dzięki mnie !
- Dziękuje ci, jesteś jak prawdziwa siostra.- powiedziała Paulina  i monco przytuliła przyjaciółkę.
                                                                               
                                                                                 ***

Wstały dosyć wcześnie. Zjadły śniadanie i chwilę porozmawiały. Ustaliły w co ma się ubrać na spotkanie z Dawidem. Później Paulina spakowała swoje rzeczy, pożegnała się z Kingą i poszła do domu. Po drodze długo rozmyślała o wyczekiwanym spotkaniu. Włożyła ręce głęboko do kurtki. Temperatura wyraźnie spadła, ale zimno jej nie przeszkadzało. Była zbyt przejęta.

                                                                             ***

Rozdziałek już jest, ale przepraszamy, ża tak późno. Miło nam, że komentujecie no i oczywiście czytacie.  Postaramy się też, żeby rozdziały były dłuższe.  Jeżeli macie pytanka to piszcie w komentarzach albo na nasze e-maile. Życzymy wszystkim udanej niedzieli i do napisania kochani  <3                                                                                            

czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 13

Zadzwoniła do mieszkania. Po chwili drzwi otworzyły się i zobaczyła w nich Kinge. Nie była już tak bardzo  przygnębiona, lecz nadal blada. Ubrana była w luźny dres, a włosy miała spięte w koczek.
- Wejdź- zaproponowała Kinga.
- Dzięki. Dzień dobry!- przywitała się Paulina z mamą Kingi.
- Witaj, właśnie gotuję obiad. Mam nadzieję, że zostaniesz- powiedziała uśmiechając się.
- No pewnie, mam jeszcze pytanie do pani. Czy mogłabym dzisiaj nocować u Kingi ? - zapytała.
- Nie mam nic przeciwko- oznajmiła mama.
- Fajnie, że zostaniesz- wtrąciła się Kinga i pociągnęła Pauline do swego pokoju.
Siadły wygodnie na wersalce i zaczęły rozmawiać. 

- I co byłaś na policji ?- zaczęła Paulina.
- No pewnie, tak jak radziłaś opowiedziałam wszystko mamie. Nigdy nie wiedziałam mojej mamy tak wściekłej. Na szczęście nie była zła na mnie, tylko na tego chłopaka. Powiedziała, że w razie potrzeby wynajmnie najlepszego adwokata. Mnie tylko mocno przytuliła i powtarzała, że mnie bardzo kocha i nie darowałaby sobie gdyby doś mi się stało. Później poszłyśmy spać, a jak wstałyśmy i zjadłyśmy śniadanie to mama zawiozła mnie na policję.- nagle przerwała, najwidoczniej nie było łatwo jej mówić o tym co się tam stało.
- Jeżeli nie chcesz to..- nie dokończyła, bo Kinga jej przerwała.
- Muszę to komus powiedzieć, bo jak nie tobie to komu?- spojrzała na Pauline i ciągnęła dalej - wkroczyłyśmy do środka. Po chwili zostałam poproszona przez starszego policjanta, który zajął się moją sprawą. Weszłam, więc z mamą, usiadłam i wszystko opowiedziałam. Musiałam też powiedzieć, że odprowadziłaś mnie do domu. Gdy skończyłam policjant zadał mi jeszcze kilka pytań, a potem przez chwilę porozmawiał z moją mamą w cztery oczy.Potem pan oświadczył, że złapany chłopak nie przyznaję sie do winy, ale to tylko kwestia czasu, a psycholodzy z nim rozmawiają.
- Pożądny psychiatra byłby wskazany, chociaż nie wiadomo czy i on by pomógł. Taki ciężki przypadek- powiedziała Paulina i zobaczyła uśmiech na twarzy przyjaciółki, więc poczuła lekką ulgę.
- W sumie to masz rację- odparła Kinga.- Policjant, który mnie uratował też już zeznawał. Niestety sprawa skończy się w sądzie, więc będę musiała go jeszcze oglądać. Zaproponowano mi również rozmowę z nim, ale się na razie nie zgodziłam. Musiałam coś z tobą ustalić. Otóż obie chcemy,aby Łukasz raz na zawsze zostawił nas w spokoju, slatego dobrze by było gdybyś poszła ze mną na komendę w poniedziałek. Opowiedziałabyś o tym co ci zrobił. Wtedy na pewno nic by nie uszło mu płazem!
- Ale..
- Spokojnie, nawet wiem co zrobimy.- ściszyła głos, aby mama nic nie usłyszała- Pójdę tam z toba i poproszę o spotkanie z Łukaszem. Ty będziesz czekała przed drzwiami, a gdy wyjdzie i go zobaczysz od razu przypomni ci się jego twarz i będziesz udawać przerażoną.
- Hmm... nie jestem pewna, boję sie, ale z drugiej srtony da na spokój. Nic lepszego i tak nie wymyślimy.
- Nie mamy wyjścia, musimy tak zrobić- westchnęła Kinga.
- Masz racje - zgodziła się Paulina.
- Dziewczyny chodźcie na obiad- zawołała mama z kuchni.
- Chodź- powiedziała Kinga.
                                                                             
                                                                           *** 

Dziewczyny siedziały na kanapie razem z mamą od Kingi. Oglądały telewizję, ponieważ leciał ich ulubiony serial. W pewnej chwili usłyszały dzwonek do drzwi.
- To pewnie moja mama. Miała mi przynieść torbe z rzeczami - powiedziała Paulina. Wstała i poszła otworzyć drzwi.
- Cześć kochanie. Tutaj masz torbe. Spakowałam ci wszystko. Jutro rano wyjeżdżam, więc chciałam się dziasiaj z tobą pożegnać. - powiedziała mama do Pauliny.
- Mam nadzieję, że choć trochę odpoczniesz. - Paulina uśmiechnęła się - I pamiętaj, nie wolno ci złamać nogi, ani niczego innego! - mocno przytuliła mamę - Uważaj na siebie.
- Ty też Paulinko, kocham cię. - szepnęła, pocałowała ją w czoło i poszła w kierunku wyjścia.

                                                                        ***

Oto kolejny rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba  :) Zachęcamy do oceniania i komentowania.  No to miłego czytania i do napisania! Pozdrawiam wszystkich i dziękuję  czytającym, że nadal  jesteście ze mną.

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 12

Spała bardzo długo, więc gdy wstała była wypoczęta. Dręczące ja w nocy problemy wróciły na nowo. Weszła do kuchni i zobaczyła kartkę na stole.
'' Jestem na zakupach, śniadanie jest schowane w pojemniku. Smacznego,
                                                                                             Mama''
Zerknęła na stół i otworzyła pojemnik. Na talerzu leżały małe kanapeczki ozdobione warzywami, które w całości tworzyły uśmiechnięte buźki.
- Aż ślinka cieknie- powiedziała i zabrała się do łasuchowania.
 *   *   *
Zbliżało się południe, a mama właśnie wróciła z zakupami.
- Mamo zawieziesz mnie do Kingi ?- zapytała Paulina.
- No dobrze, ale najpierw pomóż mi rozpakować zakupy.
Po 10 minutach były gotowe do wyjścia. W drodze do domu Kingi, do Pauliny zadzwonił telefon. Wyświetlił się jej numer, którego nie znała, więc odrzuciła połączenie.
- Kto to był ? Mogłaś odebrać - powiedziała zdziwiona mama.
- Nawet nie wiem kto dzwonił - lekko wzruszyła ramionami. - Mogę dzisiaj spać u Kingi, na pewno się ucieszy. 
- Jeżeli jej mama się zgodzi, to oczywiście, a torbę przywiozę ci później.
- Dziękuje mamo- Paulina posłała jej szeroki uśmiech.
Mama odwzajemniła uśmiech. Po chwili podjęła temat, który dręczył ją od rana.
- Mam pytanie, właściwie propozycję - zaczęła niepewnie - Właśnie zaczęły się ferie, więc może chciałabyś pojechać ze mną w góry na narty. Jadę już jutro, a wrócę za tydzień. Dyrektor nas zmusił, ale nie będę tam za dużo pracować, może trzy spotkania biznesowe. Dlatego miałabym wiele czasu tylko dla ciebie. - spojrzała na córkę wyczekująco.
- Sama nie wiem, nie chce mi się jechać, a po drugie nienawidzę jazdy na nartach. Pamiętasz jak ostatnim razem złamałam nogę i rekę ? Nie chcę powtórki z rozrywki. Może zostałabym w domu? - zaproponowała Paulina.
- Jesteś pewna, będzie fajnie.. - ciągnęła mama, ale widząc minę córki zrezygnowała z dalszych prób namawiania.- No dobrze, ale pani Krysia codziennie będzie do ciebie przychodzić i gotować ci obiady. Zgoda ? 
- No pewnie - Paulina była wyraźnie zadowolona.
Gdy dotarły pod blok Kingi, Paulina pożegnała się z mamą i pobiegła prosto do mieszkania przyjaciółki. Dzwoniła kilka razy do drzwi, ale nikt nie otwierał. Telefon stacjonarny też milczał.
- Ciekawe co się stało. Na pewno pojechały na policję - pomyślała - Jaka ze mnie oferma, mogłam się domyślić. - burknęła cicho Paula.
Postanowiła pochodzić chwilę po najbliższej okolicy, a potem tu wrócić. Nie miała zamiaru czekać na schodach.  Na dworze było wyjątkowo ciepło. Tablice na przystanku pokazywały 9 stopni C, co jak na środek zimy było dosyć dziwne. Wiał cieplutki wiaterek, chociaż słońca nie było widać. Ukryło sie za gęstymi chmurami. Paulina założyła słuchawki i puściła swoje ulubione piosenki. Od razu lepiej sie poczuła. Weszła do pobliskiego sklepu i kupiła ulubione ciasteczka Kingi.
- Może jakoś tym ją pocieszę - westchnęła. Wciąż martwiła się o przyjaciółkę.
Gdy spacerowała spotkała Magdę i  Emilię, dobre koleżanki z klasy.
- Cześć - przywitała się z nimi - Co tu robicie ? 
- A tak postanowiłyśmy się przejść, ładna pogoda - powiedziała Magda.
- Jak tam było na koncercie Kwiatka ? Szkoda, że nie mogłam pojechać - zasmuciła się Emilka.
-Było super, nawet Kindze się podobało- zaśmiała sie Paula.
- Nas nie nabierzesz, Kindze podobał sie koncert Dawida! Dobry żart - powiedziała kpiąco Madzia.
- I tak wam zazdroszczę- odparła Emilia.
- Jeszcze będzie w Katowicach przez tydzień - powiedziała Paulina, a widząc zdziwienie Emilki, szybko dodała- Mówił tak na koncercie, więc chyba by nie kłamał. A wogóle jak wyda drugą płytę znów wystąpi w Katowicach i pójdziemy tam wszystkie razem.
- Trzymam cię za słowo - powiedziała uśmiechnięta Emilia.- A może go spotkam. Chociaż... pewnie jest teraz w 5-gwiazdkowym hotelu.
- Dlaczego tak uważasz? - skarciła ją Paulina - Jeżeli ma dużo kasy to nie znaczy, że musi pławić się w luksusach- zauważyła.
- Ja tam go nie lubię, chłopak jak każdy inny, zresztą dziewczyny są fajniejsze- wtrąciła sie Magda.
- No dobra, ale z dziewczyną nie można się całować - powiedziała Emila.
- A dlaczego nie ? - Magda ewidentnie zdziwiła się przez co kompletnie zbiła z tropu swoje koleżanki.
- Hmm.. muszę już iść - powiedziała Paulina i pożegnała się szybko z dziewczynami.
Coraz bardziej nabierała podejrzeń, że Madzia ma inne poglądy dotyczące płci przeciwnej.
- No cóż, mi to nie przeszkadza, ja ją lubię i jestem tolerancyjna. - pomyślała Paula i uśmiechnęła się sama do siebie.
 *   *   * 
Zgodnie z obietnicą jest nowy rozdziałek. Życzę wszystkim miłego czytania :)
PS: Bardzo dziękuję dwóm koleżanką z mojej klasy, dzięki którym powstał nowy wątek.
Dlatego dedykuję go właśnie Wam kochane :*
Następny rozdział już niedługo !!!
                                                         

niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział 11

-Poznałem cię. Byłaś na koncercie, ale dlaczego nie weszłaś na scenę? Wstydziłaś się?
Paulina nie wiedziała co odpowiedzieć, przecież to nie do niej napisał.
-Chyba się pomyliłeś. Nie odpisałeś mi na e-mail'a.
-Aha, no tak - westchnął - Koleżanka cię nie wtajemniczyła? To twoja przyjaciółka Kinga napisała do mnie e-mail'a, zresztą dość obszernego i dołączyła twoje zdjęcie. Pamiętałem cię sprzed księgarni.
-To dziwne! Myślałam, że nie zwróciłeś na nas szczególnej uwagi. Przecież codziennie widzisz dużo dziewczyn. Na koncercie też było ich mnóstwo - lekko się zarumieniła.
Nagle zadzwonił telefon Pauliny. To mama próbowała się z nią skontaktować.
-Przepraszam, to moja mama, pewnie się martwi.
-Nie chciałem cię zatrzymywać, to ja już pójdę. A i jeszcze jedno wejdź na swoją pocztę mailową. - uśmiechnął się i poszedł w stronę samochodu.
Paulina już miała iść, gdy usłyszała wołanie.
-Hej, jest już późno może byśmy cię podwieźli pod dom? - zapytał.
-Taka okazja może się już nie powtórzyć, ale z drugiej strony, jakoś dziwnie się czuję, tak bardzo mi się podobał. A teraz? Wydaje mi się obcy. Hm... Przecież taki jest. Nie znam go. - myślała uporczywie. Po chwili odpowiedziała.
-Nie, dzięki, blisko mam do domu. - szeroko się uśmiechnęła i poszła.
W oddali usłyszała odjeżdżający samochód. Czuła się źle, przecież z nim rozmawiała, była tak blisko, a teraz co? Po prostu dała mu odjechać. Starała się o tym nie myśleć. Zapięła kurtkę i pobiegła do domu.
***
Było przed 1:00, otworzyła drzwi i cichutko weszła do swojego pokoju. Ubrała się w piżamę i poszła do sypialni mamy. Zastała ją śpiącą w fotelu.
-Pewnie długo na mnie czekała. - pomyślała z wyrzutem Paula.
-Mamo, wróciłam, połóż się do łóżka - lekko ją szturchnęła.
Mama gwałtownie się obudziła.
-Paula! Gdzie ty byłaś? Martwiłam się! - powiedziała zaniepokojona.
Paula krótko opisała co się wydarzyło Kindze, ale postanowiła nic nie wspominać o Dawidzie. Później poszła do swojego pokoju, położyła się i weszła na pocztę e-mail'ową. Miała dwie nieodebrane wiadomości od tego samego nadawcy. Starsza z nich przyszła przed koncertem. Otworzyła ją i zaczęła czytać. Nic ważnego tam nie pisało, podziękowania, zaproszenie na scenę i pozdrowienia. Była ciekawa po co wysłał jeszcze drugą wiadomość, przecież w pierwszej było już wszystko. Dlatego bez zastanowienia ją otworzyła. Zdziwiła się, ponieważ wysłał ją parę minut temu. Ten tekst był ciekawszy, Paula czytając go była bardzo zaskoczona.
"Cześć Paulina"
Postanowiłem napisać tę drugą wiadomość, gdyż pewna rzecz nie dawała mi spokoju. Krótko rozmawialiśmy, szkoda, wydajesz się naprawdę miła. Chciałbym się z tobą spotkać. Może dziś? Wtedy ci wszystko opowiem. Będę w Katowicach jeszcze przez najbliższy tydzień. Chętnie znów z tobą pogadam, tylko wolałbym spotkać się wieczorem, może w parku. Mało kto o tej porze odwiedza to miejsce, więc żadne fanki nie będą nam przeszkadzać. Daj znać jak najszybciej.
                                                                               Dobranoc, 
                                                                              Dawid!
PS: Zależy mi na tym spotkaniu.

-To są jakieś żarty? Dlaczego chce się ze mną spotkać? - wiele pytań nie dawało jej spokoju. Nie wiedziała co odpisać. Bardzo chciała się z nim spotkać, ale też nie mogła zostawić Kingi samej, zwłaszcza po tym co się jej przytrafiło. Zaczęła pisać:
Hej!
Bardzo mi przykro, ale nie mogę się dzisiaj spotkać. Moja przyjaciółka, Kinga bardzo mnie potrzebuje. Nie mogę jej teraz zostawić samej. Może w niedzielę? Jeżeli będzie ci pasować i twoja propozycja nadal będzie aktualna, to daj znać.
                                                                                                                 Pozdrawiam,
                                                                                                                    Paula!
Chwilę się wahała. Jednak przyjaciółka jest ważniejsza. Wysłała wiadomość. Wiedziała, że dobrze zrobiła. Położyła się spać, wciąż zastanawiając się co takiego chciał od niej Dawid.
***
Wreszcie udało się i mamy 11 rozdział. Bardzo przepraszamy za ponad tygodniową przerwę w pisaniu, ale mówiąc w skrócie "dużo się działo". Teraz postaramy się znowu dodawać regularnie rozdziały. Pozdrawiamy i do napisania! ;)

środa, 5 lutego 2014

Rozdział 10

-Co się stało? - tym razem mama zwróciła się do Pauliny.
Jednak ona nie odpowiedziała. Szybko wzięła kurtkę i powiedziała.
-Nie martw się mamo, za niedługo wrócę, obiecuję, nie mam czasu na wyjaśnienia.
-Paulina! - wołania mamy i tak nie przyniosły skutków, zamknęła, więc drzwi i poszła do sypialni.
***
-To się nie mogło stać - myślała uparcie Paula - Na pewno nic jej nie jest.
Po paru minutach dobiegła do pobliskiego parku. Na ławce zauważyła skuloną osobę. To była Kinga. Paulina szybko usiadła obok niej i mocno ją przytuliła.
-Nic ci nie zrobił? - zapytała Paula.
-Na szczęście nie, bo zjawił się policjant i schwytał go - powiedziała roztrzęsionym głosem.
-Bardzo się o ciebie bałam, myślałam, że coś ci się stało. Możesz mi opowiedzieć co się stało?
-Jeżeli odprowadzisz mnie do domu, opowiem ci wszystko po drodze.
Paulina zgodziła się. Poszły, więc w kierunku domu Kingi.
-Wracałam od Emilii, ponieważ zostawiłam u niej kilka rzeczy. Stwierdziłam, że przez park będzie najbliżej, a że jest oświetlony to pomyślałam, że nie ma się czego bać - głos się jej załamał.
Po chwili zaczęła ciągnąć dalej.
-Szłam, było bardzo cicho, aż za cicho, więc przyśpieszyłam kroku. Nagle usłyszałam szelest. Odwróciłam się i zobaczyłam Łukasza. Był bardzo zły, przeraziłam się go. Zaczęłam uciekać. Szybko zadzwoniłam do ciebie.
-Dlaczego krzyczałaś? - zapytała Paulina.
-Ponieważ złapał mnie za nogę i upadłam, a telefon rozleciał mi się. Na szczęście nim coś okropnego się stało, uratował mnie policjant. Przybiegł i złapał od tyłu Łukasza, zakuł go w kajdanki i zapytał czy nic mi nie jest. Nalegał abym poszła z nim na komisariat, ale nie chciałam. Musiałam stamtąd uciec. Wzięłam elementy mojego telefonu, podziękowałam i pobiegłam. Chciałam być jak najdalej od niego. Jutro mam się stawić na przesłuchanie.
-Miałaś wielkie szczęście. Mam nadzieję, że Łukasza zamkną w poprawczaku, a jeżeli twoje zeznania nic nie dadzą, opowiem im o tym kwasie, który na mnie wylał. Już nie pozwolimy, aby nas lub jakąś inną dziewczynę skrzywdził -pocieszyła ją Paulina.
Gdy doszły do drzwi mieszkania Kingi, Paula mocno przytuliła przyjaciółkę i cicho szepnęła do ucha.
-Nie martw się, wszystko bedzie dobrze. Obiecuję, a ty o wszystkim opowiedz mamie. Musisz z nią iść na tą komendę. Zadzwonię do ciebie jutro na stacjonarny. Dobranoc!
Uśmiechnęła się lekko i ją puściła. Potem poszła do domu.
Cały czas rozmyślała o tym co się stało. Tak mało brakowało do kolejnego nieszczęścia!
-Pewnie moja mama się martwi, muszę wszystko jej wyjaśnić - pomyślała.
Gdy przechodziła przez pasy, nagle gwałtownie zahamował przed nią samochód. Był duży i czarny. Paulina gwałtownie cofnęła się.
-Przecież to pasy, jak jeździsz -wrzasnęła Paula.
Nagle z auta wyszedł elegancko ubrany mężczyzna, w średnim wieku.
-Przepraszam cię, naprawdę, nie chciałem w ciebie wjechać.
Po chwili z drugiej strony auta wyszedł ktoś jeszcze, w kapturze i ciemnych okularach.
-To moja wina, zagadałem go. -powiedział chłopak -Bardzo cię przepraszam.
-Jego głos wydaje się mi znajomy - pomyślała, ale jak na złość nie mogła go dopasować do osoby.
-No dobra, a w ogóle kim jesteś, dlaczego nie zdejmiesz okularów, chyba ci słońce nie świeci o 12 w nocy.
Chłopak zaśmiał się i zdjął okulary.
-Panie Mateuszu, może pan już wsiąść do auta, za chwilę wrócę. -zwrócił się do swego szofera.
Potem podszedł do Pauliny i pociągnął ją za rękę na bok. Przy latarni od razu poznała kto to.
***
Witajcie! Przepraszam, że tak późno, ale byłam na koncercie R5! <3 Mam wszystkich autografy i Ryland (dla nie wtajemniczonych - najmłodszy z rodzeństwa Lynchów, nie jest w zespole, jest tylko ich DJ) tak słodko się do mnie uśmiechnął! <3 Ale koniec o mnie! Lepiej napiszcie jak Wam się podoba rozdział? ;) Pozdrawiamy! <3
 



poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 9

-Przepraszamy, to tylko zwarcie, za minutę wszystko będzie w porządku - rozległ się głos mężczyzny. Zapewne organizatora.
Po kilku sekundach udało się usłyszeć czyjś krzyk. W tej chwili światło oświetliło scenę. To Dawid krzyczał, gdyż dwie fanki weszły na scenę i rzuciły się na niego. Trzej ochroniarze natychmiast wyprowadzili dziewczyny. Pewien mężczyzna pomógł wstać Kwiatkowskiemu i podał mu mikrofon.
-Nic się nie stało, dziewczyny pomyliły mnie ze ślicznym szczeniaczkiem, którego widziałem przed klubem - powiedział.
Nie był zdenerwowany, raczej wesoły. Dało się słyszeć lekki chichot.
-To na czym skończyłem? - zapytał, a gdy muzyka zaczęła grać, on znów zaczął śpiewać.
-Uf, to było dziwne, już się bałam, że coś złego się wydarzy - powiedziała głośno Paulina, tak aby Kinga usłyszała.
-Czasami tak się zdarza - odpowiedziała Kinga.
Koncert trwał jeszcze godzinę. Później Dawid jeszcze na chwilę zabrał głos.
-Chciałem osobiście podziękować dwóm dziewczyną za e-maile. Mam nadzieję, że one już wiedzą, wysłałem im odpowiedź przed dzisiejszym koncertem. Jeżeli tu jesteście, proszę chodźcie tu do mnie na scenę. Jedna z dziewczyn, piękna brunetka, pognała na scenę. Dawid wręczył jej kopertę i uściskał. Po chwili zapytał.
-Nie ma drugiej dziewczyny? Proszę, nie wstydź się? - zachęcił Dawid. Widział doskonale tę dziewczynę, lecz ona się nie ruszała. Nie chciał, więc nalegać. Paulina i Kinga rozglądały się po wszystkich dziewczynach. Wiele na pewno by tam poleciało bez zastanowienia, ale Kwiatek wiedział jak wygląda ta szczęściara, ponieważ wysłała mu zdjęcie. Od razu poznałby oszustkę.
-No trudno, chciałem Wam wszystkim serdecznie podziękować, jesteście najlepszą publicznością. - krzyknął Dawid i powoli zszedł ze sceny wśród tłumów wiwatów i krzyków.
***
-Ciekawe, która to była dziewczyna, ja na jej miejscu, od razu bym pobiegła na scenę,  a ona co? Stara się, pisze do niego, a nawet nie ma zamiaru wyjść na scenę! Co za dziewczyna? - opowiadała Paulina.
Były już przed blokiem Emilii, ich wspólnej koleżanki z klasy.
-Muszę iść jeszcze oddać coś Emilii i dziękuję, że mnie wzięłaś ze sobą, dobranoc - powiedziała Kinga i pożegnała się z przyjaciółką.
Paulina odwróciła się i ruszyła w stronę swojego bloku.
***
Przekręciła zamek w drzwiach i otworzyła je. Ujrzała światło. Dochodziło z sypialni mamy. Szybko rozebrała się i poszła tam.
-Cześć córuś! Jak ci się podobało? - zagadnęła mama.
-Było super, chociaż na chwilę zgasło światło. - zaczęła opowiadać wszystko ze szczegółami, nawet o pewnej dziewczynie, która nie weszła na scenę.
Rozmawiały długo i szczerze o wszystkim. Tak jak już nie rozmawiały od dawna. Obie były w wyśmienitych humorach. Wydawało się, że nic nie może zniszczyć tej miłej atmosfery. A jednak, nagle zadzwonił na telefon.
-Pójdę odebrać - powiedziała Paula i podniosła słuchawkę.
Mama czekała, aż córka wróci do pokoju, lecz nie słyszała, aby rozmawiała.
-Co się stało? - zapytała mama, wstała z łóżka i zobaczyła córkę stojącą przy telefonie. Widziała jak na jej twarzy maluje się przerażenie. Słuchawka bezwiednie zwisała jej z ręki.
-Kochanie!? - mama była wyraźnie zaniepokojona.
Wyrwała słuchawkę i przyłożyła ją do ucha.
-Halo? - zapytała - Czy ktoś tam jest?
Nie otrzymała odpowiedzi. Rozmówca rozłączył się.
*** 
Witajcie! Mamy już ponad 1000 wyświetleń i dziękujemy Wam za to! <3 Dziękujemy również za wszystkie komentarze, nawet te z anonimów, bardzo nas motywują do dalszego pisania. ;)
Przepraszam, że tak późno dodaję ten rozdział, ale na prawdę nie mogłam. :( Pozdrawiamy! <3
 

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 8

Siedziała w ławce szkolnej, do końca lekcji zostało parę minut. Nie mogła się już doczekać, aż przyjdzie do domu i zacznie się szykować na koncert. W końcu dzisiaj był piątek, nareszcie piątek. Nie mogła już znieśc chodzenia do szkoły. Może się jej zdawało, ale sprawdzianów było o wiele więcej niż w innych tygodniach. Za chwilę koniec semestru, więc nie ma się co dziwic. Kiedy usłyszała dzwonek, poczuła wielką ulgę, pędem udała się do szatni, założyła kurtkę i nawet nie pożegnała się z dziewczynami. Stanęła na przystanku. Autobus powienien już przyjechac, ale spóźniał się już dobre 10 minut.
-No pewnie! Jak się śpieszę to jak zwykle nic nie jedzie - powiedziała Paula i kopnęła pobliski kosz.
Musiała gdzieś odreagowac falę złości, która ją napadła. Spojrzała w niebo, potem wprost i zobaczyła gapiących się na nią ludzi.
-Co się tak gapicie? - rzuciła Paula.
Odwróciła się i ruszyła szybko do domu.
-Co się ze mną dzieje, uspokój się. Przecież nie musiałaś na nich krzyczec! Po co kopnęłaś ten kosz? - mase pytań chodziło jej po głowie, nie wiedziała co robic, była rozdrażniona. Założyła słuchawki i zaczęła słuchac głośno muzyki.
Po 20 minutach doszła do domu. Zamknęła się w pokoju i sprawdziła maila, lecz nie dostała odpowiedzi od Dawida.
-I czegoś się spodziewała, że odpisze? - powiedział jej głos w głowie.
Zamknęła laptop i poszła wziąc prysznic. Potem zrobiła sobie lekki makijaż, chciała wyglądac naturalnie. Nagle usłyszała piosenkę Kwiatka. To telefon dzwonił już od razu chwil.
-Halo? - odebrała telefon.
-Hej, właśnie do ciebie jadę, muszę pomóc ci sie szykowac - powiedziała wesoło Kinga.
-Dobra, czekam - odpowiedziała pogodnie Paula.
Miała nadzieję, że chociaż ona pomoże jej ułożyc włosy. Po chwili do jej domu weszła zadowolona Kinga, od razu zaczęła rozmawiac i czesac jej włosy. Pomogła się jej ubrac odpowiednio. Sama już dawno była gotowa. Miała na sobie niebieski rurki, czarno-czerwoną koszulę w kratkę i czarne trampki. Nie miała makijażu. Nigdy się nie malowała, a jej kręcone, czarne włosy opadały na ramiona. Wyglądała tak jak zawsze, Paulina nic szczególnego nie zauważyła w jego wyglądzie. Naturalnie ładna!
-Fajnie, że nie będę sama - pomyślała Paula.
Gdy obie były już gotowe, spojrzały w lustro i zrobiły sobie pamiątkowe zdjęcie.
-Będzie idealnie pasowac do naszego albumu - ucieszyła się Kinga. - Nagle zegar wybił 17:00.
-Czas już wychodzic, chodź - powiedziała Paula.
Ubrały kurtki, zamknęły dom i poszły na tramwaj.
***
Były przed klubem, dokładnie tam, gdzie za godzinę miał rozpocząc się koncert Dawida. Co chwilę jakieś grupki młodych dziewczyn omijały je.
-To co? Wchodzimy? - zachęciła Kinga.
-Tu nie jest zbyt ciepło - zauważyla Paula. 
Szybko tam weszły. Klub był duży i dośc ciemny. Podeszły do ochroniarza, aby pokazac swoje bilety. Potem zaniosły kurtki do szatni i poszły jak najbliżej sceny. Czekały zniecierpliwione na występ.
***
Miejsca coraz bardziej się zapełniały. Było tłoczno i duszno. W pewnej chwili usłyszały pisk. Momentalnie spojrzały na scenę. Na środku stał Kwiatkowski i przygotowywał się do koncertu. Przywitał się i zaczął śpiewac "Biegnijmy", "Na Zawsze", "Dla Ciebie". Obojętnie jaką piosenkę by nie zaśpiewał, fanki krzyczały i piszczały ile sił w płucach. Paulina też tak się zachowywała. Tylko Kinga przez cały czas stała spokojnie, jak Wiktoria na Bednarku.* Jednak później Paulę rozbolało gardło, więc przestała wyc.
-Dzięki Boże, chociaż jedna - pomyślała zadowolona Kinga - Prawie wogóle nie słychac jego głosu.
Gdy kończył śpiewac jedną ze swoich piosenek, niespodziewanie zgasło światło i wyłączył się mikrofon. Nikt nie wiedział co się stało!

*jak Wiktoria na Bednarku - mama naszej koleżanki Wiki jest wielką fanką Kamila Bednarka i zabiera ją na koncerty, ale ona nie przepada za nim i jego muzyką.
***
Witajcie! Mamy nadzieję, że rozdział się podoba! ;)
Mamy do Was prośbę, niech każda osoba, która to przeczyta zostawi komentarz. Można z Anonima. Chcemy się po prostu zorientowac ile mamy ok. czytelników! :)