środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 21

Wysiedli z taksówki. Znajdowali się przed szpitalem. Wziął ją za rękę i weszli do środka. Przyjęła ich młoda lekarka.
-Poczekaj przed gabinetem - zwróciła się do Dawida.
Gdy zostały same, lekarka zapytała co jej jest. Później ją zbadała, a na koniec wypisała receptę.
-Najlepiej będzie, jeżeli pójdziesz wykupić te leki dzisiaj - doradziła jej kobieta.
-Bardzo dziękuję, do widzenia - pożegnała się Paulina i wyszła z gabinetu.
-No i co? - spytał Dawid.
-To nic poważnego - westchnęła - muszę iść tylko do apteki i wykupić lekarstwa.
-No to chodźmy.
-Nie musisz ze mną iść, nie chcę robić ci problemu - upomniała go Paulina.
-Nie muszę, ale chcę - odpowiedział Dawid.
Udali się do apteki, a potem pojechali do domu Pauliny.
-Nie powinieneś tu być. Jest już późno, a poza tym możesz się zarazić.
-Jeżeli mam się zarazić, to się już zaraziłem, a po drugie 20:00 to wcale nie jest późna pora.
Paulina nie wiedziała co odpowiedzieć. Zażyła tabletkę.
-Muszę dużo odpoczywać, więc dobrze będzie jeśli się położę.
-Mogę jeszcze chwilę z tobą zostać? - spytał Dawid.
Paulina uśmiechnęła się i kiwnęła głową. Poszli, więc do jej pokoju. Paulina położyła się na łóżku, a Dawid usiadł na krześle obok.
-Cieszę się, że cię poznałem - szepnął Dawid.
-Ja też się cieszę - mruknęła Paulina.
Oczy zamykały się jej mimowolnie.
-Chciałbym cię o coś spytać - powiedział i spojrzał na dziewczynę. Zasnęła.
Wziął kawałek kartki i napisał krótką wiadomość. Później siadł na łóżku, przykrył ją kołdrą i lekko pocałował w policzek.
-Dobranoc - powiedział i wyszedł z pokoju. Na półce zobaczył drugą parę kluczy. Ubrał się i zamknął drzwi na klucz, aby nikt tam nie wszedł. Klucze schował pod wycieraczkę. Wyszedł z bloku i udał się do hotelu.
***
Wstała wcześnie rano. Założyła kapcie i spojrzała na swoje ręce. Były całe w czerwonych, malutkich kropeczkach.
-Skąd ta wysypka? - zapytała.
Pobiegła do łazienki i spojrzała w lustro.
-Chyba zaraz zejdę na zawał - pomyślała przerażona.
A oto co zobaczyła:
Swoje odbicie, inne niż na co dzień. Jej twarz była cała w ogromnych krostach, nos był spuchnięty, a wargi nabrzmiałe.
-O rany, muszę iść do lekarza - pomyślała - ale najpierw coś zjem, bo jestem strasznie głodna.
Poszła do kuchni i zajrzała do lodówki. Była cała pełna. Wyciągnęła wszystko na co miała ochotę i zaczęła się zajadać.
-Ale dobre.
Po 30 minutach poczuła sytość. Posprzątała na stole i ubrała się w wyjściowe ciuchy. Nagle zauważyła na stoliku kartkę, tą którą Dawid zostawił wczoraj.
"Mam nadzieję, że jutro poczujesz się lepiej. Może odwiedzę cię jutro jeśli będziesz miała ochotę. Muszę też ci coś powiedzieć... Ale to następnym razem. Buziaki, Dawid! 
PS: Klucze zostawiłem pod wycieraczką"
-Jak miło z jego strony - pomyślała.
Nie sądziła, że Dawid jest taki "normalny" i miły. 
-Super z niego chłopak. Beznadziejni są ludzie, którzy go nie znają, a oceniają.
Wstała i prędko udała się do lekarza. Tym razem przyjął ją dermatolog.
-Co pani jest? - zapytał lekarz.
-Dzisiaj rano obudziłam się i zobaczyłam, że mam wysypkę na całym ciele.
-Rozumiem, proszę rozebrać się.
Gdy lekarz zobaczył jej wysypkę, domyślił się, że jest to reakcja alergiczna na przyjmowane leki przeciw gorączce.
-Proszę kupić maść i antybiotyk, napiłem pani nazwy i pod żadnym pozorem nie przyjmować leków, które pani zażyła wczoraj. W razie potrzeby, proszę przyjść - oznajmił lekarz i pożegnał Paulinę.
Dziewczyna znowu poszła do apteki. Starała się, aby nikt jej nie poznał. Nie chciała się pokazywać w takim stanie nikomu. Gdy doszła do domu, zamknęła się w pokoju i posmarowała krosty maścią. Nadal miała gorączkę, ale nie mogła zażyć tą samą tabletkę. Wzięła więc zwykłą przeciwbólową i antybiotyk od lekarza.
-Może to pomoże- pomyślała.
Obiad zjadła ze smakiem, bo ostatnio ewidentnie nabrała apetytu. Postanowiła również zadzwonić do mamy. Od trzech dni się nie odzywała, dlatego zaniepokoiło to Paulinę. Na szczęście mama odebrała i miała się bardzo dobrze. Żałowała też, że córki nie ma z nią. Paulina nie chciała psuć jej nastroju, więc nie wspomniała o swojej wysypce i gorączce.
-Do czasu przyjazdu mamy, wszystko będzie w porządku - pomyślała.
Jeszcze raz posmarowała się maścią. Krosty nie były już tak czerwone, zmalały, a usta i oczy przybrały zwykłej postaci. Nie wyglądała już tak źle. Leki musiały jej pomóc. Usiadła na kanapie i włączyła TV.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Momentalnie ściszyła telewizor i cicho podeszła do drzwi. Spojrzała przez wizjer. Przed jej mieszkaniem stał Dawid.
-Cholera, przecież nie mogę mu się tak pokazać. Cała w krostach, umazana maścią. Nie ma mowy - pomyślała Paulina.
Chłopak zapukał.
-Najwyraźniej gdzieś poszła, szkoda - powiedział cicho i sięgnął po telefon.
-Zobaczymy gdzie chodzi, przecież jest chora - pomyślał.
Paulina usłyszała swój telefon. Pędem pobiegła do pokoju i go wyłączyła. Niestety było za późno, Dawid musiał go usłyszeć. Rozległ się długi dzwonek do drzwi.
*** 
Hejcia! Jest już 21 rozdział. Sorry, że dopiero teraz, ale to przez święta. Mam nadzieję., że miło je spędziliście! Pozdrawiamy i do napisania! :D

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 20

Rozmowa z psychologiem, później przesłuchanie, wszystko to trwało bardzo długo. Gdy Paulina mogła już wyjść, była bardzo zmęczona.
-Przepraszam cię, nie chciałam, aby tak wyszło...
-Nie, wszystko jest dobrze, sprawa jest już prawie rozwiązana, a oto nam chodziło. Będzie dobrze - uśmiechnęła się lekko.
-Chodźmy do domu - powiedziała Kinga i wzięła ją za rękę.
Szły nic nie mówiąc, dopiero telefon przerwał cisze. Kinga odebrała. Szybko jednak skończyła rozmawiać.
-To moja mama, muszę iść do domu - spojrzała na przyjaciółkę - Poradzisz sobie?
-Pewnie - odparła Paulina i uścisnęła Kingę - Zadzwonię do ciebie wieczorem.
Poszły w dwóch różnych kierunkach. Parę minut później Paulina była już w domu. Pani Krysia wysprzątała całe mieszkanie.
-Kiedy ona zdążyła to zrobić?
Spojrzała na zegar, była 15:50.
-Trochę czasu nam to zajęło - pomyślała.
Głowa wciąż ją bolała. Ubrała wygodne legginsy i luźny, biały T-shirt z nadrukiem. Wzięła tabletkę i zmieniła opatrunek na dłoni. Potem położyła się na kanapie, całkiem zapominając o spotkaniu z Dawidem i zasnęła.
*** 
Otworzyła oczy. Ktoś dzwonił do drzwi. Wstała i uchyliła je.
-Dawid? Co tu robisz? - zapytała ze zdziwieniem.
-Wczoraj umówiliśmy się do kina, zapomniałaś? Oj, niedobrze, problemy z pamięcią w tym wieku...
-Wyleciało mi to z głowy, miałam dzisiaj ciężki dzień - powiedziała - Ale mam pomysł. Możemy obejrzeć film na moim komputerze. Nie chce mi się wychodzić na dwór.
-Mi to obojętne - wzruszył ramionami i wszedł do mieszkania.
-Zrobię gorącą czekoladę, bo pewnie zmarzłeś - zaproponowała Paulina i poszła do kuchni. Po chwili usłyszała kroki za sobą.
-To co chciałabyś obejrzeć? - zapytał - Myślałem o "Kronice Opętania", ale nie wiem czy chcesz oglądać horror.
-Może być - uśmiechnęła się.
Wzięła dwa kubki z czekoladą i poszli do salonu. Postawiła je na stole i poszła po komputer do pokoju. Po chwili wróciła. Podłączyła go do telewizora i wpisała tytuł filmu. Dawid kucnął obok niej.
-Co dzisiaj robiłaś? - zapytał.
-Dzisiaj wstałam o 12:00, a potem byłam na policji z Kingą. Musiałyśmy załatwić pewną sprawę.
-Tak długo śpisz? - zdziwił się Dawid.
-Nie mogłam spać i dopiero nad ranem usnęłam.
-Rozumiem, pewnie koszmar nocny, co?
-No...nie lubię ich - powiedziała cicho.
-Nikt ich nie lubi.
Włączyła film i usiadła razem z Dawidem na kanapie.
-Nie boisz się horrorów? - spytał Dawid.
-Kiedyś się bałam, a teraz raczej nie. Chociaż nie wiem czy horrory są prawdziwe czy są tylko wymysłem jakiegoś durnego reżysera - wyznała.
-Rzeczywiście, ale ten film jest raczej wymyślony, więc nie masz się czego bać - pocieszył ją.
Po 10 minutach filmu Paulina zasnęła, a głowa bezwładnie opadła jej na ramię Dawida. Chłopak spojrzał na dziewczynę. Miała zamknięte oczy, a jej twarz była bardzo ciepła. Dotknął jej ręki, a ta była lodowata.
-Jest chora - pomyślał - Wczoraj pewnie przemarzła w tym parku, dlatego nie mogła spać.
Nie chciał jej obudzić, dlatego postanowił się nie ruszać do końca filmu. Przyciszył telewizor, aby krzyki ją nie obudziły. Oglądał film, co jakiś czas spoglądając na Paulinę. Nadal spała. Film wkrótce się skończył. Po chwili dziewczyna uniosła głowę.
- I co podobał ci się film? Ani razu nie krzyczałaś, więc chyba się nie bałaś? - zapytał Dawid.
-Co? Ach film, no dobry był, ale niezbyt straszny - powiedziała rozespana Paulina.
-Dobra, i tak wiem, że przespałaś cały film.
-Mogłeś mnie obudzić.
-Nie mogłem, spałaś tak słodko - wytłumaczył się Dawid - Jesteś chora.
-Słucham? - to zdanie zbiło ją z tropu.
-Masz gorączkę - stwierdził.
-Może wczoraj w nocy miałam podwyższoną temperaturę, ale wzięłam tabletki.
-Raczej nic ci nie pomogły - wziął ją za rękę i zaprowadził do kuchni. Otworzył tę samą szafkę, gdzie wczoraj znalazł apteczkę.
-Co z ręką?
-Jakoś żyje - uśmiechnęła się.
-Masz tu termometr? - zapytał.
-Nie martw się mną, nie muszę mierzyć temperatury.
-Uparta jesteś - podał jej termometr.
-Ty też - westchnęła i zmierzyła temperaturę.
-39°C, Paulina musisz iść do lekarza - zaniepokoił się chłopak - Zaczekaj, zadzwonię po taksówkę.
-Nie trzeba - Paulina starała się odwieźć go od tego pomysłu, lecz na marne.
Po chwili Dawid siadł koło niej.
-Taksówka będzie za 15 minut. Pojadę z tobą do lekarza. Tabletki nie pomogły, więc lekarz przepisze ci antybiotyk. Nie upieraj się, bo i tak to nie ma sensu. Ubierz się, czekam w przedpokoju.
Paulina nie chciała się kłócić, a na dodatek ból głowy powrócił. Posłusznie wykonała polecenie Dawida, a po paru minutach jechali już do szpitala.
*** 
Witajcie! Już jest 20 rozdział! Mam nadzieję, że Wam się podoba! Dziękujemy za ponad 2200 wyświetleń! Jesteście cudowni! Pozdrawiamy i do napisania!

wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 19

Spała dopóki telefon nie zadzwonił, Szybko odebrała.
-Hej - powiedziała ospale.
-Hej, obudziłam cię? - zapytała Kinga.
-No tak, spałam - westchnęła.
-Przepraszam jest południe, myślałam, że już nie śpisz. Ale pamiętasz o tej policji. O 14:00 przyjdę po ciebie.
-Tak, pamiętam - skłamała Paula, komenda całkiem wyleciała jej z głowy.
-To dobrze, jakbyś coś chciała to dzwoń, do zobaczenia - pożegnała się Kinga.
Paulina nie miała ochoty wstawać. Nadal była zmęczona, a gorączka nie ustępowała.
-Powinnam dzisiaj nie wychodzić z domu - mruknęła Paula - no ale jak obiecałam.
Powoli wstała i ubrała się. W kuchni zmusiła się do przeżucia bułki z serem. Potem wzięła kolejną tabletkę, usiadła w fotelu i powoli piła gorącą miętę. Dopiero teraz uświadomiła sobie z kim dzisiaj musi się spotkać. Jej prześladowca na pewno dobrze ją pamięta.
-Ciekawe jak zareaguje na mój widok? Boję się go. Nie mam zamiaru znów się z nim spotkać. - myślała uporczywie.
Złe wspomnienia wróciły na nowo. Czuła się tak jak gdyby działo się to wczoraj. Z jej rozmyślań wybudził ją dźwięk otwieranych drzwi.
-Halo, jest tu ktoś? To ja, pani Krysia.
-Dzień dobry - powiedziała Paulina i zerwała się na równe nogi.
-Witaj skarbeczku, ale urosłaś, nie widziałam cię z dwa miesiące. Co ci ugotować? - spytała kobieta.
-Wszystko chętnie zjem, ale później. Za chwilę wychodzę z koleżanką.
-Szkoda - westchnęła kobieta - najwyżej odgrzejesz sobie. Ugotuję i trochę posprzątam, a potem zaczekam...
-Nie musi pani na mnie czekać, nie wiem o której wrócę - powiedziała Paulina.
-Dobrze kochanie to gdy skończę zamknę mieszkanie. Przyjdę dopiero w środę, ale ugotuje ci też obiad na jutro, więc nie będziesz głodowała.
-Dziękuję bardzo - Paulina uśmiechnęła się i szybko ubrała. Przed wyjściem pożegnała kobietę i spakowała telefon do kieszeni. Potem zeszła na dół.
Dzisiaj ubrała się cieplej niż wczoraj. Śnieg, którego było dużo, pięknie błyszczał.
-Za 15 minut Kinga powinna być.
Nagle zauważyła płot, na który wczoraj wpadła. Spojrzała na rękę.
-Rana powoli się goi, ale jak przyjdę zmienię opatrunek - pomyślała.
Dokładnie przypomniała sobie wczorajszy wieczór. Tyle się wydarzyło. Dzisiaj też ma się z nim spotkać. Mimowolnie uśmiechnęła się.
-Cześć Paula - usłyszała głos Kingi, który wyrwał ją z rozmyślań.
Odwróciła się i zobaczyła opatuloną przyjaciółkę.
-Aż takiego mrozu, raczej nie ma - zaśmiała się Paula.
-Mama sugerowała się wczorajszą pogodą i nie chciała mnie puścić, dopóki ciepło się nie ubrałam - wytłumaczyła.
-Jesteś gotowa? Bo szczerze mówiąc, trochę się boję - przyznała Paula.
-Ja też, ale pamiętaj mamy siebie - pocieszyła ją Kinga.
-To dobrze -odpowiedziała cicho i poszły prosto na posterunek.
Gdy tam doszły, poproszono Kingę, aby weszła do specjalnego pokoju. Łukasz już tam czekał wraz z policjantem. Paulina miała czekać przed drzwiami.
-Nie bój się, jestem tuż za drzwiami - powiedziała Paulina.
-Wiem - szepnęła Kinga i drzwi zostały zamknięte przez mundurowego stojącego na zewnątrz.
Po 10 minutach drzwi ponownie się otworzyły. Pierwszy wyszedł Łukasz z policjantem, spojrzał na Paulinę i przestraszył się. Dziewczyna gwałtownie się odsunęła, skuliła w kłębek i zaczęła płakać. Kinga od razu do niej podbiegła, a Łukasza zabrano.
-Przepraszam, co się stało? - zapytał policjant.
-Paula, powiedz - powiedziała przerażona Kinga.
-To on - jęknęła i przerwała.
-Uspokój się - powiedziała stanowczo Kinga - weź głęboki oddech i opowiedz dokładnie "Jaki on?"
Paulina wzięła wdech i powoli zaczęła.
-To on wylał na mnie ten kwas, jego twarz, to na pewno on - przerwała, nie sądziła, że jego widok wywoła u niej taką reakcję. Wcale nie udawała, była przerażona. Poczuła na plecach ogromny żar.
Policjant dłużej nie czekał. Pobiegł do innych mundurowych i opowiedział im wszystko. Po chwili do dziewczyn podszedł psycholog.
-Muszę z tobą porozmawiać - powiedział specjalista.
Dziewczyna spojrzała na niego niepewnie.
-Musisz z panem iść, opowiedz mu o wszystkim, proszę - szepnęła Kinga.
Teraz dobrze wiedziała, że przyjaciółka nie udaje. Poczuła się bardzo źle. Paulina od nowa cierpiała, to przez nią. Paulina skinęła głową, powoli wstała i poszła za psychologiem.

***
Witajcie! Wreszcie się udało i mamy 19 rozdział! Przepraszamy Was bardzo za tak długą przerwę, ale miałyśmy dużo na głowie. Postaramy się jednak, aby teraz rozdziały znowu zaczęły się pojawiać regularnie. Pozdrawiamy i do napisania! :D