-To Igor, mój menadżer, muszę odebrać.
-Rozumiem - odparła Paulina.
Kilka minut później Dawid zjawił się z powrotem w jej pokoju.
-Muszę już iść i tak się zasiedziałem.
-Nic nie szkodzi. Gdyby nie ty spędziłabym czas przed komputerem lub przed telewizorem. A tak to chociaż miło sobie pogadaliśmy - powiedziała Paula i trochę posmutniała.
-Może się jutro spotkamy? Moglibyśmy iść do kina na jakiś film.
-No dobrze. Może przyjdziesz pod mój blok o 16:00?
-Spoko - Dawid się uśmiechnął i poszedł do przedpokoju, aby się ubrać.
-Idziesz piechotą? - zdziwiła się Paulina.
-Nie, ma po mnie przyjechać pan Mateusz - odpowiedział.
-Ty to masz fajne życie - westchnęła.
-Tylko tak ci się zdaje, ty masz o wiele lepsze - powiedział.
Zbliżył się do niej, pocałował ją w czoło i szepnął.
-Słodkich snów.
Później otworzył drzwi i szybko udał się do wyjścia. Paulina nie zdążyła się nawet odezwać. Zamknęła tylko drzwi i poszła do łazienki. Była cała rozpalona, ale nie wiedziała dlaczego.
-To pewnie przez Dawida - pomyślała i wzięła szybki prysznic.
Potem ubrała piżamę. Nadal była ciepła. Schłodziła twarz wodą i poszła do pokoju. Nie była głodna, więc położyła się w łóżku. Czytała książkę, dopóki nie zmógł ją sen.
Szła ciemnym korytarzem, szukając wyjścia. Po obu stronach było wiele drzwi. Otwierała każde z nich, ale w środku znajdowały się korytarze. Nie potrafiła wyjść z tego labiryntu.Wytarła ręką czoło i ujrzała krew na dłoni. Spojrzała w dół stała w wielkiej plamie krwi. Nagle obraz zamazał się i znalazła się w kuli. Dookoła niej stały ważne dla niej osoby. Mama, Tata, Kinga, Dawid. Chciała do nich podejść, ale nie mogła się ruszyć. Jej nogi były zacementowane, a nad nią zwisał ogromny, owłosiony pająk. Zbliżał się do jej głowy, głośno zgrzytając szczękami. Paulina błagała o pomoc, każdego po kolei, ale nikt nie chciał jej pomóc.
Obudziła się krzycząc. Książka leżała na podłodze, a lampka nadal się świeciła. Była cała mokra. Serce mocno jej waliło. Bardzo się bała. Wiedziała, że jest sama, a tak bardzo pragnęła czyjegoś towarzystwa. Dopiero po chwili zorientowała się, że cicho szlocha. Starała się uspokoić. Wtuliła twarz w poduszkę, mocno ją ściskając. Gdy się uspokoiła wstała z łóżka i poszła do łazienki. Spojrzała w lustro. Wyglądała okropnie. Miała opuchnięte oczy i czerwoną twarz. Szybko powiesiła piżamę na wieszaku i wzięła chłodny prysznic. Później założyła czystą, letnią piżamę. Było jej nadal gorąco. Poszła do kuchni, nalała sobie szklankę wody i usiadła przy stole. Spojrzała na zegar, była 2:00 w nocy.
-Nienawidzę koszmarów - jęknęła i wypiła całą zawartość szklanki. Nadal czuła pragnienie. Otworzyła, więc butelkę 1,5 l i wypiła z gwinta połowę zawartości butelki.
-Ale mnie głowa boli - dotknęła swojego czoła. Było gorące. Dlatego wyjęła z szafki termometr i włożyła go pod pachę. Gdy usłyszała pikanie, wyjęła go. Termometr wskazywał 38 stopni Celsjusza.
-Uuu... nie dobrze - pomyślała i szybko wyciągnęła tabletkę przeciwgorączkową. Popiła ją, zgasiła światło i poszła do łóżka. Zgasiła lampkę i pogrążona w ciemnościach usiłowała zasnąć. Na próżno, cały czas przewracała się z boku na bok. Zasnęła dopiero nad ranem.
***
Tak oto prezentuje się 18 rozdział. Kto ogląda Dancing with The Stars z naszym Kwiatkiem? Pozdrawiamy i do napisania! :D