sobota, 31 maja 2014
Przepraszam !!!
Witajcie! Niestety to nie rozdział :( Przepraszam Was bardzo, ale mam teraz trudniejszy okres i nie mam czasu dodać rozdziału. Potrzebuję jeszcze ok. 2 tygodni przerwy, a później postaram się dodawać regularnie nowe rozdziały. Dziękujemy za ponad 2500 wejść na bloga! :) Na pocieszenie macie 2 piosenki z akustycznej płyty Dawida, która wyszła 28.05.2014 oraz singiel nagrany na potrzeby "Young Stars Festiwal". Pozdrawiam i do napisania.
sobota, 3 maja 2014
Rozdział 22
Założyła bluzę i rozpuściła włosy.
-Może chociaż trochę zasłonię twarz - pomyślała i podeszła do drzwi.
-Kto tam? - zapytała.
-Dobrze wiesz kto - skarcił ją Dawid - Mogę wejść? No chyba, że nie chcesz.
-Nie skądże - zaprzeczyła Paula - Tylko źle się czuję i nie jestem sama, bo...
-Nie potrafisz kłamać, dobra idę. Nie będę się narzucał.
Paulina uchyliła szybko drzwi.
-Czekaj, jak chcesz wiedzieć to wchodź.
Dawid odwrócił się i wszedł do mieszkania.
-Nie chciałam być niemiła. Wpuściłabym cię od razu, ale ta wysypka.
Dawid spojrzał na nią.
-Rzeczywiście, nie wygląda najlepiej. Ale to tylko, jak myślę uczulenie, jutro już jej nie będzie. Nie ma się czego wstydzić - powiedział i rozegrał się - To co dziś robimy? Chciałem iść na łyżwy, ale pewnie nie chcesz wychodzić na dwór. Trudno, jutro pójdziemy.
-Chwilkę, przecież ta wysypka jest ohydna.
-No i co z tego? Miewałem gorsze - wzruszył ramionami i uśmiechnął się.
-Dziwny jesteś.
-Chyba normalny - poprawił ją i spytał wyraźnie zatroskany - A co z gorączką?
-Raczej przeszła. Dziękuję ci też za te klucze...
-Nie ma sprawy - odpowiedział.
-No to chodź, oglądałam właśnie film.
Nagle zadzwonił dzwonek.
-Kto jeszcze? - pomyślała Paula.
-Zaczekaj tu na mnie - powiedziała i pobiegła do drzwi.
-Kinga, tylko nie to - szepnęła i otworzyła drzwi.
-Cześć, co się nie odzywasz, sama tak w domu siedzisz i ci się nie nudzi? - spytała Kinga.
-Jakoś nie za bardzo - odparła Paula.
-Zimno na dworze... A właściwie co ci się stało, to wysypka?
-To reakcja alergiczna. Mam maść, więc będzie dobrze.
-A skąd ta alergia? - spytała Kinga.
-Miałam gorączkę, więc zażyłam lekarstwa, które najwyraźniej mnie uczulają. Ale już jest dobrze.
-Rozumiem, a jak się czujesz po tej sprawie? Rozprawa będzie w następnym miesiącu.
-Aha, to dobrze - powiedziała.
-Przyniosłam ciasteczka, piekłam z mamą dzisiaj rano - podała jej metalowe pudełko i rozebrała się. Nagle zauważyła czyjąś kurtkę i buty - Ktoś u ciebie jest? Nie wiedziałam. Nie chce ci przeszkadzać.
-Nie, rozbieraj się. Muszę Cię z kimś poznać.
-To miło - powiedziała i obie poszły do salonu.
-Cześć, to ty jesteś Kinga? - zapytał Dawid.
Kinga zdziwiła się.
-Hej, tak to ja - przywitała się grzecznie.
-Fajnie, że napisałaś do mnie e-maila - powiedziała Dawid.
-Czego się nie robi dla przyjaciółki - uśmiechnęła się Kinga, choć w środku była wściekła. Paula nic nie wspomniała, że tak dobrze kumpluje się z Dawidem.
-To może zrobię herbatę, a wy sobie porozmawiajcie.
-Wiesz pomogę ci z tą herbatką - oznajmiła Kinga i poszła z Paulą.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałaś - oburzyła się Kinga.
-No, a po co miałam ci mówić, może byś coś zmieniła?
-Po jakie licho on tu przychodzi? - ściszyła głos, aby tylko przyjaciółka ją usłyszała - Nie mieszka tu, za kilka dni pojedzie i już go nigdy nie zobaczysz, a później będziesz cierpieć!
-To moja sprawa, a w ogóle on jest bardzo miły, przyjazny i pomocny. Będzie dobrym przyjacielem!
-Czy, aby tylko przyjacielem?
-Raczej tak, no bo niby kim?
-Sama nie wiem, po prostu nie chcę, abyś cierpiała - wyznała Kinga.
-Nie martw się, będzie dobrze, a ty jaką chcesz herbatę?
-Wiśniową jak masz.
Gdy herbatki były gotowe zaniosły je do salonu wraz z ciasteczkami i siadły na kanapie obok Dawida.
-Bardzo dobre ciasteczka, tak jak u mojej mamy - powiedział Dawid.
-Nie musisz mi schlebiać, ale dziękuję - odparła Kinga.
-Długo się przyjaźnicie? - zapytał.
-No od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Pamiętam to jak dziś. Siedziałyśmy na ławce, obie byłyśmy dość nieśmiałe, a nikt z nami nie rozmawiał. I wtedy zobaczyłam piłkę. No to ją wzięłam, podeszłam do Kingi i zapytałam czy by ze mną nie zagrała, bo się nudzę i nikt mnie nie lubi.
-Wtedy się wszystko zaczęło. Wspólna zabawa, spotkania, nocki, wakacje - dokończyła Kinga.
-Jesteśmy zżyte jak siostry - wyjaśniła Paulina.
-Jeżeli jednej coś się stanie złego, druga nie popuści i tak tego nie zostawi - powiedziała głośno i wyraźnie Kinga.
-Trudno dzisiaj spotkać takie przyjaciółki - stwierdził Dawid.
-Ty też pewnie masz takiego przyjaciela - zauważyła Kinga i powiedziała przesadnie słodko - Jesteś taki fajny.
Dawid nie odpowiedział, więc Kinga była z siebie zadowolona.
-Nie można mieć wszystkiego - westchnęła - Nie martw się na pewno kiedyś znajdziesz taką osobę. Chociaż w twojej sytuacji nigdy nie będziesz miał pewności, czy są to prawdziwi przyjaciele czy nie - zauważył.
-Kinga, przestań.. - upomniała ją Paulina.
-Ma rację - odezwał się niespodziewanie Dawid - Nagrywam nową płytę, koncertuję, chodzę na spotkania. Nawet nie miałbym czasu dla przyjaciół. No, ale sam sobie wybrałem taki los, nikt mnie nie zmuszał.
-Więc nie ma co narzekać - dokończyła Kinga.
-No właśnie - potwierdził chłopak.
Rozmowa nie przebiegła tak miło jak wczoraj, bo Kinga nie była zbyt uprzejma dla Dawida. Chociaż i tak dobrze grała. Po godzinie męczarni, Kinga postanowiła odwiedzić przyjaciółkę kiedy indziej.
-Muszę wracać do domu - oznajmiła z przekąsem Kinga - Przyjdę kiedy indziej - uśmiechnęła się szeroko do Pauliny.
-Cześć - pożegnał ją Dawid.
-Pa - mruknęła Kinga i wyszła.
Paulina poczuła dużą ulgę. Spotkanie całej trójki okazało się kompletną klapą.
-Pewnie Dawid za chwilę też pójdzie - pomyślała Paula.
Na szczęście Dawid nadal siedział na kanapie i przypatrywał się Paulinie.
-Już prawie nie masz tej wysypki - oznajmił.
Paulina przejrzała się w lustrze. Po wysypce zostały tylko znikome ślady.
-Na szczęście - powiedziała uradowana.
-Twoja przyjaciółka mnie nie lubi, wręcz nie cierpi - przyznał Dawid.
Paulina usiadła koło niego.
-Może chociaż trochę zasłonię twarz - pomyślała i podeszła do drzwi.
-Kto tam? - zapytała.
-Dobrze wiesz kto - skarcił ją Dawid - Mogę wejść? No chyba, że nie chcesz.
-Nie skądże - zaprzeczyła Paula - Tylko źle się czuję i nie jestem sama, bo...
-Nie potrafisz kłamać, dobra idę. Nie będę się narzucał.
Paulina uchyliła szybko drzwi.
-Czekaj, jak chcesz wiedzieć to wchodź.
Dawid odwrócił się i wszedł do mieszkania.
-Nie chciałam być niemiła. Wpuściłabym cię od razu, ale ta wysypka.
Dawid spojrzał na nią.
-Rzeczywiście, nie wygląda najlepiej. Ale to tylko, jak myślę uczulenie, jutro już jej nie będzie. Nie ma się czego wstydzić - powiedział i rozegrał się - To co dziś robimy? Chciałem iść na łyżwy, ale pewnie nie chcesz wychodzić na dwór. Trudno, jutro pójdziemy.
-Chwilkę, przecież ta wysypka jest ohydna.
-No i co z tego? Miewałem gorsze - wzruszył ramionami i uśmiechnął się.
-Dziwny jesteś.
-Chyba normalny - poprawił ją i spytał wyraźnie zatroskany - A co z gorączką?
-Raczej przeszła. Dziękuję ci też za te klucze...
-Nie ma sprawy - odpowiedział.
-No to chodź, oglądałam właśnie film.
Nagle zadzwonił dzwonek.
-Kto jeszcze? - pomyślała Paula.
-Zaczekaj tu na mnie - powiedziała i pobiegła do drzwi.
-Kinga, tylko nie to - szepnęła i otworzyła drzwi.
-Cześć, co się nie odzywasz, sama tak w domu siedzisz i ci się nie nudzi? - spytała Kinga.
-Jakoś nie za bardzo - odparła Paula.
-Zimno na dworze... A właściwie co ci się stało, to wysypka?
-To reakcja alergiczna. Mam maść, więc będzie dobrze.
-A skąd ta alergia? - spytała Kinga.
-Miałam gorączkę, więc zażyłam lekarstwa, które najwyraźniej mnie uczulają. Ale już jest dobrze.
-Rozumiem, a jak się czujesz po tej sprawie? Rozprawa będzie w następnym miesiącu.
-Aha, to dobrze - powiedziała.
-Przyniosłam ciasteczka, piekłam z mamą dzisiaj rano - podała jej metalowe pudełko i rozebrała się. Nagle zauważyła czyjąś kurtkę i buty - Ktoś u ciebie jest? Nie wiedziałam. Nie chce ci przeszkadzać.
-Nie, rozbieraj się. Muszę Cię z kimś poznać.
-To miło - powiedziała i obie poszły do salonu.
-Cześć, to ty jesteś Kinga? - zapytał Dawid.
Kinga zdziwiła się.
-Hej, tak to ja - przywitała się grzecznie.
-Fajnie, że napisałaś do mnie e-maila - powiedziała Dawid.
-Czego się nie robi dla przyjaciółki - uśmiechnęła się Kinga, choć w środku była wściekła. Paula nic nie wspomniała, że tak dobrze kumpluje się z Dawidem.
-To może zrobię herbatę, a wy sobie porozmawiajcie.
-Wiesz pomogę ci z tą herbatką - oznajmiła Kinga i poszła z Paulą.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałaś - oburzyła się Kinga.
-No, a po co miałam ci mówić, może byś coś zmieniła?
-Po jakie licho on tu przychodzi? - ściszyła głos, aby tylko przyjaciółka ją usłyszała - Nie mieszka tu, za kilka dni pojedzie i już go nigdy nie zobaczysz, a później będziesz cierpieć!
-To moja sprawa, a w ogóle on jest bardzo miły, przyjazny i pomocny. Będzie dobrym przyjacielem!
-Czy, aby tylko przyjacielem?
-Raczej tak, no bo niby kim?
-Sama nie wiem, po prostu nie chcę, abyś cierpiała - wyznała Kinga.
-Nie martw się, będzie dobrze, a ty jaką chcesz herbatę?
-Wiśniową jak masz.
Gdy herbatki były gotowe zaniosły je do salonu wraz z ciasteczkami i siadły na kanapie obok Dawida.
-Bardzo dobre ciasteczka, tak jak u mojej mamy - powiedział Dawid.
-Nie musisz mi schlebiać, ale dziękuję - odparła Kinga.
-Długo się przyjaźnicie? - zapytał.
-No od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Pamiętam to jak dziś. Siedziałyśmy na ławce, obie byłyśmy dość nieśmiałe, a nikt z nami nie rozmawiał. I wtedy zobaczyłam piłkę. No to ją wzięłam, podeszłam do Kingi i zapytałam czy by ze mną nie zagrała, bo się nudzę i nikt mnie nie lubi.
-Wtedy się wszystko zaczęło. Wspólna zabawa, spotkania, nocki, wakacje - dokończyła Kinga.
-Jesteśmy zżyte jak siostry - wyjaśniła Paulina.
-Jeżeli jednej coś się stanie złego, druga nie popuści i tak tego nie zostawi - powiedziała głośno i wyraźnie Kinga.
-Trudno dzisiaj spotkać takie przyjaciółki - stwierdził Dawid.
-Ty też pewnie masz takiego przyjaciela - zauważyła Kinga i powiedziała przesadnie słodko - Jesteś taki fajny.
Dawid nie odpowiedział, więc Kinga była z siebie zadowolona.
-Nie można mieć wszystkiego - westchnęła - Nie martw się na pewno kiedyś znajdziesz taką osobę. Chociaż w twojej sytuacji nigdy nie będziesz miał pewności, czy są to prawdziwi przyjaciele czy nie - zauważył.
-Kinga, przestań.. - upomniała ją Paulina.
-Ma rację - odezwał się niespodziewanie Dawid - Nagrywam nową płytę, koncertuję, chodzę na spotkania. Nawet nie miałbym czasu dla przyjaciół. No, ale sam sobie wybrałem taki los, nikt mnie nie zmuszał.
-Więc nie ma co narzekać - dokończyła Kinga.
-No właśnie - potwierdził chłopak.
Rozmowa nie przebiegła tak miło jak wczoraj, bo Kinga nie była zbyt uprzejma dla Dawida. Chociaż i tak dobrze grała. Po godzinie męczarni, Kinga postanowiła odwiedzić przyjaciółkę kiedy indziej.
-Muszę wracać do domu - oznajmiła z przekąsem Kinga - Przyjdę kiedy indziej - uśmiechnęła się szeroko do Pauliny.
-Cześć - pożegnał ją Dawid.
-Pa - mruknęła Kinga i wyszła.
Paulina poczuła dużą ulgę. Spotkanie całej trójki okazało się kompletną klapą.
-Pewnie Dawid za chwilę też pójdzie - pomyślała Paula.
Na szczęście Dawid nadal siedział na kanapie i przypatrywał się Paulinie.
-Już prawie nie masz tej wysypki - oznajmił.
Paulina przejrzała się w lustrze. Po wysypce zostały tylko znikome ślady.
-Na szczęście - powiedziała uradowana.
-Twoja przyjaciółka mnie nie lubi, wręcz nie cierpi - przyznał Dawid.
Paulina usiadła koło niego.
***
Witajcie! Wreszcie się udało i mamy 22 rozdział! Mam nadzieję, że się podoba. Dziękujemy za tyle komentarzy! Jesteście cudowni! :D
Mam dla Was filmik, który mnie niesamowicie wzrusza! Możliwe, że już go widzieliście, ale proszę: https://www.youtube.com/watch?v=36qn-bI3Svc&feature=youtu.be ♥♥♥
środa, 23 kwietnia 2014
Rozdział 21
Wysiedli z taksówki. Znajdowali się przed szpitalem. Wziął ją za rękę i weszli do środka. Przyjęła ich młoda lekarka.
-Poczekaj przed gabinetem - zwróciła się do Dawida.
Gdy zostały same, lekarka zapytała co jej jest. Później ją zbadała, a na koniec wypisała receptę.
-Najlepiej będzie, jeżeli pójdziesz wykupić te leki dzisiaj - doradziła jej kobieta.
-Bardzo dziękuję, do widzenia - pożegnała się Paulina i wyszła z gabinetu.
-No i co? - spytał Dawid.
-To nic poważnego - westchnęła - muszę iść tylko do apteki i wykupić lekarstwa.
-No to chodźmy.
-Nie musisz ze mną iść, nie chcę robić ci problemu - upomniała go Paulina.
-Nie muszę, ale chcę - odpowiedział Dawid.
Udali się do apteki, a potem pojechali do domu Pauliny.
-Nie powinieneś tu być. Jest już późno, a poza tym możesz się zarazić.
-Jeżeli mam się zarazić, to się już zaraziłem, a po drugie 20:00 to wcale nie jest późna pora.
Paulina nie wiedziała co odpowiedzieć. Zażyła tabletkę.
-Muszę dużo odpoczywać, więc dobrze będzie jeśli się położę.
-Mogę jeszcze chwilę z tobą zostać? - spytał Dawid.
Paulina uśmiechnęła się i kiwnęła głową. Poszli, więc do jej pokoju. Paulina położyła się na łóżku, a Dawid usiadł na krześle obok.
-Cieszę się, że cię poznałem - szepnął Dawid.
-Ja też się cieszę - mruknęła Paulina.
Oczy zamykały się jej mimowolnie.
-Chciałbym cię o coś spytać - powiedział i spojrzał na dziewczynę. Zasnęła.
Wziął kawałek kartki i napisał krótką wiadomość. Później siadł na łóżku, przykrył ją kołdrą i lekko pocałował w policzek.
-Dobranoc - powiedział i wyszedł z pokoju. Na półce zobaczył drugą parę kluczy. Ubrał się i zamknął drzwi na klucz, aby nikt tam nie wszedł. Klucze schował pod wycieraczkę. Wyszedł z bloku i udał się do hotelu.
-Poczekaj przed gabinetem - zwróciła się do Dawida.
Gdy zostały same, lekarka zapytała co jej jest. Później ją zbadała, a na koniec wypisała receptę.
-Najlepiej będzie, jeżeli pójdziesz wykupić te leki dzisiaj - doradziła jej kobieta.
-Bardzo dziękuję, do widzenia - pożegnała się Paulina i wyszła z gabinetu.
-No i co? - spytał Dawid.
-To nic poważnego - westchnęła - muszę iść tylko do apteki i wykupić lekarstwa.
-No to chodźmy.
-Nie musisz ze mną iść, nie chcę robić ci problemu - upomniała go Paulina.
-Nie muszę, ale chcę - odpowiedział Dawid.
Udali się do apteki, a potem pojechali do domu Pauliny.
-Nie powinieneś tu być. Jest już późno, a poza tym możesz się zarazić.
-Jeżeli mam się zarazić, to się już zaraziłem, a po drugie 20:00 to wcale nie jest późna pora.
Paulina nie wiedziała co odpowiedzieć. Zażyła tabletkę.
-Muszę dużo odpoczywać, więc dobrze będzie jeśli się położę.
-Mogę jeszcze chwilę z tobą zostać? - spytał Dawid.
Paulina uśmiechnęła się i kiwnęła głową. Poszli, więc do jej pokoju. Paulina położyła się na łóżku, a Dawid usiadł na krześle obok.
-Cieszę się, że cię poznałem - szepnął Dawid.
-Ja też się cieszę - mruknęła Paulina.
Oczy zamykały się jej mimowolnie.
-Chciałbym cię o coś spytać - powiedział i spojrzał na dziewczynę. Zasnęła.
Wziął kawałek kartki i napisał krótką wiadomość. Później siadł na łóżku, przykrył ją kołdrą i lekko pocałował w policzek.
-Dobranoc - powiedział i wyszedł z pokoju. Na półce zobaczył drugą parę kluczy. Ubrał się i zamknął drzwi na klucz, aby nikt tam nie wszedł. Klucze schował pod wycieraczkę. Wyszedł z bloku i udał się do hotelu.
***
Wstała wcześnie rano. Założyła kapcie i spojrzała na swoje ręce. Były całe w czerwonych, malutkich kropeczkach.
-Skąd ta wysypka? - zapytała.
Pobiegła do łazienki i spojrzała w lustro.
-Chyba zaraz zejdę na zawał - pomyślała przerażona.
A oto co zobaczyła:
Swoje odbicie, inne niż na co dzień. Jej twarz była cała w ogromnych krostach, nos był spuchnięty, a wargi nabrzmiałe.
-O rany, muszę iść do lekarza - pomyślała - ale najpierw coś zjem, bo jestem strasznie głodna.
Poszła do kuchni i zajrzała do lodówki. Była cała pełna. Wyciągnęła wszystko na co miała ochotę i zaczęła się zajadać.
-Ale dobre.
Po 30 minutach poczuła sytość. Posprzątała na stole i ubrała się w wyjściowe ciuchy. Nagle zauważyła na stoliku kartkę, tą którą Dawid zostawił wczoraj.
"Mam nadzieję, że jutro poczujesz się lepiej. Może odwiedzę cię jutro jeśli będziesz miała ochotę. Muszę też ci coś powiedzieć... Ale to następnym razem. Buziaki, Dawid!
PS: Klucze zostawiłem pod wycieraczką"
-Jak miło z jego strony - pomyślała.
Nie sądziła, że Dawid jest taki "normalny" i miły.
-Super z niego chłopak. Beznadziejni są ludzie, którzy go nie znają, a oceniają.
Wstała i prędko udała się do lekarza. Tym razem przyjął ją dermatolog.
-Co pani jest? - zapytał lekarz.
-Dzisiaj rano obudziłam się i zobaczyłam, że mam wysypkę na całym ciele.
-Rozumiem, proszę rozebrać się.
Gdy lekarz zobaczył jej wysypkę, domyślił się, że jest to reakcja alergiczna na przyjmowane leki przeciw gorączce.
-Proszę kupić maść i antybiotyk, napiłem pani nazwy i pod żadnym pozorem nie przyjmować leków, które pani zażyła wczoraj. W razie potrzeby, proszę przyjść - oznajmił lekarz i pożegnał Paulinę.
Dziewczyna znowu poszła do apteki. Starała się, aby nikt jej nie poznał. Nie chciała się pokazywać w takim stanie nikomu. Gdy doszła do domu, zamknęła się w pokoju i posmarowała krosty maścią. Nadal miała gorączkę, ale nie mogła zażyć tą samą tabletkę. Wzięła więc zwykłą przeciwbólową i antybiotyk od lekarza.
-Może to pomoże- pomyślała.
Obiad zjadła ze smakiem, bo ostatnio ewidentnie nabrała apetytu. Postanowiła również zadzwonić do mamy. Od trzech dni się nie odzywała, dlatego zaniepokoiło to Paulinę. Na szczęście mama odebrała i miała się bardzo dobrze. Żałowała też, że córki nie ma z nią. Paulina nie chciała psuć jej nastroju, więc nie wspomniała o swojej wysypce i gorączce.
-Do czasu przyjazdu mamy, wszystko będzie w porządku - pomyślała.
Jeszcze raz posmarowała się maścią. Krosty nie były już tak czerwone, zmalały, a usta i oczy przybrały zwykłej postaci. Nie wyglądała już tak źle. Leki musiały jej pomóc. Usiadła na kanapie i włączyła TV.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Momentalnie ściszyła telewizor i cicho podeszła do drzwi. Spojrzała przez wizjer. Przed jej mieszkaniem stał Dawid.
-Cholera, przecież nie mogę mu się tak pokazać. Cała w krostach, umazana maścią. Nie ma mowy - pomyślała Paulina.
Chłopak zapukał.
-Najwyraźniej gdzieś poszła, szkoda - powiedział cicho i sięgnął po telefon.
-Zobaczymy gdzie chodzi, przecież jest chora - pomyślał.
Paulina usłyszała swój telefon. Pędem pobiegła do pokoju i go wyłączyła. Niestety było za późno, Dawid musiał go usłyszeć. Rozległ się długi dzwonek do drzwi.
-Skąd ta wysypka? - zapytała.
Pobiegła do łazienki i spojrzała w lustro.
-Chyba zaraz zejdę na zawał - pomyślała przerażona.
A oto co zobaczyła:
Swoje odbicie, inne niż na co dzień. Jej twarz była cała w ogromnych krostach, nos był spuchnięty, a wargi nabrzmiałe.
-O rany, muszę iść do lekarza - pomyślała - ale najpierw coś zjem, bo jestem strasznie głodna.
Poszła do kuchni i zajrzała do lodówki. Była cała pełna. Wyciągnęła wszystko na co miała ochotę i zaczęła się zajadać.
-Ale dobre.
Po 30 minutach poczuła sytość. Posprzątała na stole i ubrała się w wyjściowe ciuchy. Nagle zauważyła na stoliku kartkę, tą którą Dawid zostawił wczoraj.
"Mam nadzieję, że jutro poczujesz się lepiej. Może odwiedzę cię jutro jeśli będziesz miała ochotę. Muszę też ci coś powiedzieć... Ale to następnym razem. Buziaki, Dawid!
PS: Klucze zostawiłem pod wycieraczką"
-Jak miło z jego strony - pomyślała.
Nie sądziła, że Dawid jest taki "normalny" i miły.
-Super z niego chłopak. Beznadziejni są ludzie, którzy go nie znają, a oceniają.
Wstała i prędko udała się do lekarza. Tym razem przyjął ją dermatolog.
-Co pani jest? - zapytał lekarz.
-Dzisiaj rano obudziłam się i zobaczyłam, że mam wysypkę na całym ciele.
-Rozumiem, proszę rozebrać się.
Gdy lekarz zobaczył jej wysypkę, domyślił się, że jest to reakcja alergiczna na przyjmowane leki przeciw gorączce.
-Proszę kupić maść i antybiotyk, napiłem pani nazwy i pod żadnym pozorem nie przyjmować leków, które pani zażyła wczoraj. W razie potrzeby, proszę przyjść - oznajmił lekarz i pożegnał Paulinę.
Dziewczyna znowu poszła do apteki. Starała się, aby nikt jej nie poznał. Nie chciała się pokazywać w takim stanie nikomu. Gdy doszła do domu, zamknęła się w pokoju i posmarowała krosty maścią. Nadal miała gorączkę, ale nie mogła zażyć tą samą tabletkę. Wzięła więc zwykłą przeciwbólową i antybiotyk od lekarza.
-Może to pomoże- pomyślała.
Obiad zjadła ze smakiem, bo ostatnio ewidentnie nabrała apetytu. Postanowiła również zadzwonić do mamy. Od trzech dni się nie odzywała, dlatego zaniepokoiło to Paulinę. Na szczęście mama odebrała i miała się bardzo dobrze. Żałowała też, że córki nie ma z nią. Paulina nie chciała psuć jej nastroju, więc nie wspomniała o swojej wysypce i gorączce.
-Do czasu przyjazdu mamy, wszystko będzie w porządku - pomyślała.
Jeszcze raz posmarowała się maścią. Krosty nie były już tak czerwone, zmalały, a usta i oczy przybrały zwykłej postaci. Nie wyglądała już tak źle. Leki musiały jej pomóc. Usiadła na kanapie i włączyła TV.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Momentalnie ściszyła telewizor i cicho podeszła do drzwi. Spojrzała przez wizjer. Przed jej mieszkaniem stał Dawid.
-Cholera, przecież nie mogę mu się tak pokazać. Cała w krostach, umazana maścią. Nie ma mowy - pomyślała Paulina.
Chłopak zapukał.
-Najwyraźniej gdzieś poszła, szkoda - powiedział cicho i sięgnął po telefon.
-Zobaczymy gdzie chodzi, przecież jest chora - pomyślał.
Paulina usłyszała swój telefon. Pędem pobiegła do pokoju i go wyłączyła. Niestety było za późno, Dawid musiał go usłyszeć. Rozległ się długi dzwonek do drzwi.
***
Hejcia! Jest już 21 rozdział. Sorry, że dopiero teraz, ale to przez święta. Mam nadzieję., że miło je spędziliście! Pozdrawiamy i do napisania! :D
czwartek, 17 kwietnia 2014
Rozdział 20
Rozmowa z psychologiem, później przesłuchanie, wszystko to trwało bardzo długo. Gdy Paulina mogła już wyjść, była bardzo zmęczona.
-Przepraszam cię, nie chciałam, aby tak wyszło...
-Nie, wszystko jest dobrze, sprawa jest już prawie rozwiązana, a oto nam chodziło. Będzie dobrze - uśmiechnęła się lekko.
-Chodźmy do domu - powiedziała Kinga i wzięła ją za rękę.
Szły nic nie mówiąc, dopiero telefon przerwał cisze. Kinga odebrała. Szybko jednak skończyła rozmawiać.
-To moja mama, muszę iść do domu - spojrzała na przyjaciółkę - Poradzisz sobie?
-Pewnie - odparła Paulina i uścisnęła Kingę - Zadzwonię do ciebie wieczorem.
Poszły w dwóch różnych kierunkach. Parę minut później Paulina była już w domu. Pani Krysia wysprzątała całe mieszkanie.
-Kiedy ona zdążyła to zrobić?
Spojrzała na zegar, była 15:50.
-Trochę czasu nam to zajęło - pomyślała.
Głowa wciąż ją bolała. Ubrała wygodne legginsy i luźny, biały T-shirt z nadrukiem. Wzięła tabletkę i zmieniła opatrunek na dłoni. Potem położyła się na kanapie, całkiem zapominając o spotkaniu z Dawidem i zasnęła.
-Przepraszam cię, nie chciałam, aby tak wyszło...
-Nie, wszystko jest dobrze, sprawa jest już prawie rozwiązana, a oto nam chodziło. Będzie dobrze - uśmiechnęła się lekko.
-Chodźmy do domu - powiedziała Kinga i wzięła ją za rękę.
Szły nic nie mówiąc, dopiero telefon przerwał cisze. Kinga odebrała. Szybko jednak skończyła rozmawiać.
-To moja mama, muszę iść do domu - spojrzała na przyjaciółkę - Poradzisz sobie?
-Pewnie - odparła Paulina i uścisnęła Kingę - Zadzwonię do ciebie wieczorem.
Poszły w dwóch różnych kierunkach. Parę minut później Paulina była już w domu. Pani Krysia wysprzątała całe mieszkanie.
-Kiedy ona zdążyła to zrobić?
Spojrzała na zegar, była 15:50.
-Trochę czasu nam to zajęło - pomyślała.
Głowa wciąż ją bolała. Ubrała wygodne legginsy i luźny, biały T-shirt z nadrukiem. Wzięła tabletkę i zmieniła opatrunek na dłoni. Potem położyła się na kanapie, całkiem zapominając o spotkaniu z Dawidem i zasnęła.
***
Otworzyła oczy. Ktoś dzwonił do drzwi. Wstała i uchyliła je.
-Dawid? Co tu robisz? - zapytała ze zdziwieniem.
-Wczoraj umówiliśmy się do kina, zapomniałaś? Oj, niedobrze, problemy z pamięcią w tym wieku...
-Wyleciało mi to z głowy, miałam dzisiaj ciężki dzień - powiedziała - Ale mam pomysł. Możemy obejrzeć film na moim komputerze. Nie chce mi się wychodzić na dwór.
-Mi to obojętne - wzruszył ramionami i wszedł do mieszkania.
-Zrobię gorącą czekoladę, bo pewnie zmarzłeś - zaproponowała Paulina i poszła do kuchni. Po chwili usłyszała kroki za sobą.
-To co chciałabyś obejrzeć? - zapytał - Myślałem o "Kronice Opętania", ale nie wiem czy chcesz oglądać horror.
-Może być - uśmiechnęła się.
Wzięła dwa kubki z czekoladą i poszli do salonu. Postawiła je na stole i poszła po komputer do pokoju. Po chwili wróciła. Podłączyła go do telewizora i wpisała tytuł filmu. Dawid kucnął obok niej.
-Co dzisiaj robiłaś? - zapytał.
-Dzisiaj wstałam o 12:00, a potem byłam na policji z Kingą. Musiałyśmy załatwić pewną sprawę.
-Tak długo śpisz? - zdziwił się Dawid.
-Nie mogłam spać i dopiero nad ranem usnęłam.
-Rozumiem, pewnie koszmar nocny, co?
-No...nie lubię ich - powiedziała cicho.
-Nikt ich nie lubi.
Włączyła film i usiadła razem z Dawidem na kanapie.
-Nie boisz się horrorów? - spytał Dawid.
-Kiedyś się bałam, a teraz raczej nie. Chociaż nie wiem czy horrory są prawdziwe czy są tylko wymysłem jakiegoś durnego reżysera - wyznała.
-Rzeczywiście, ale ten film jest raczej wymyślony, więc nie masz się czego bać - pocieszył ją.
Po 10 minutach filmu Paulina zasnęła, a głowa bezwładnie opadła jej na ramię Dawida. Chłopak spojrzał na dziewczynę. Miała zamknięte oczy, a jej twarz była bardzo ciepła. Dotknął jej ręki, a ta była lodowata.
-Jest chora - pomyślał - Wczoraj pewnie przemarzła w tym parku, dlatego nie mogła spać.
Nie chciał jej obudzić, dlatego postanowił się nie ruszać do końca filmu. Przyciszył telewizor, aby krzyki ją nie obudziły. Oglądał film, co jakiś czas spoglądając na Paulinę. Nadal spała. Film wkrótce się skończył. Po chwili dziewczyna uniosła głowę.
- I co podobał ci się film? Ani razu nie krzyczałaś, więc chyba się nie bałaś? - zapytał Dawid.
-Co? Ach film, no dobry był, ale niezbyt straszny - powiedziała rozespana Paulina.
-Dobra, i tak wiem, że przespałaś cały film.
-Mogłeś mnie obudzić.
-Nie mogłem, spałaś tak słodko - wytłumaczył się Dawid - Jesteś chora.
-Słucham? - to zdanie zbiło ją z tropu.
-Masz gorączkę - stwierdził.
-Może wczoraj w nocy miałam podwyższoną temperaturę, ale wzięłam tabletki.
-Raczej nic ci nie pomogły - wziął ją za rękę i zaprowadził do kuchni. Otworzył tę samą szafkę, gdzie wczoraj znalazł apteczkę.
-Co z ręką?
-Jakoś żyje - uśmiechnęła się.
-Masz tu termometr? - zapytał.
-Nie martw się mną, nie muszę mierzyć temperatury.
-Uparta jesteś - podał jej termometr.
-Ty też - westchnęła i zmierzyła temperaturę.
-39°C, Paulina musisz iść do lekarza - zaniepokoił się chłopak - Zaczekaj, zadzwonię po taksówkę.
-Nie trzeba - Paulina starała się odwieźć go od tego pomysłu, lecz na marne.
Po chwili Dawid siadł koło niej.
-Taksówka będzie za 15 minut. Pojadę z tobą do lekarza. Tabletki nie pomogły, więc lekarz przepisze ci antybiotyk. Nie upieraj się, bo i tak to nie ma sensu. Ubierz się, czekam w przedpokoju.
Paulina nie chciała się kłócić, a na dodatek ból głowy powrócił. Posłusznie wykonała polecenie Dawida, a po paru minutach jechali już do szpitala.
***
Witajcie! Już jest 20 rozdział! Mam nadzieję, że Wam się podoba! Dziękujemy za ponad 2200 wyświetleń! Jesteście cudowni! Pozdrawiamy i do napisania!
wtorek, 15 kwietnia 2014
Rozdział 19
Spała dopóki telefon nie zadzwonił, Szybko odebrała.
-Hej - powiedziała ospale.
-Hej, obudziłam cię? - zapytała Kinga.
-No tak, spałam - westchnęła.
-Przepraszam jest południe, myślałam, że już nie śpisz. Ale pamiętasz o tej policji. O 14:00 przyjdę po ciebie.
-Tak, pamiętam - skłamała Paula, komenda całkiem wyleciała jej z głowy.
-To dobrze, jakbyś coś chciała to dzwoń, do zobaczenia - pożegnała się Kinga.
Paulina nie miała ochoty wstawać. Nadal była zmęczona, a gorączka nie ustępowała.
-Powinnam dzisiaj nie wychodzić z domu - mruknęła Paula - no ale jak obiecałam.
Powoli wstała i ubrała się. W kuchni zmusiła się do przeżucia bułki z serem. Potem wzięła kolejną tabletkę, usiadła w fotelu i powoli piła gorącą miętę. Dopiero teraz uświadomiła sobie z kim dzisiaj musi się spotkać. Jej prześladowca na pewno dobrze ją pamięta.
-Ciekawe jak zareaguje na mój widok? Boję się go. Nie mam zamiaru znów się z nim spotkać. - myślała uporczywie.
Złe wspomnienia wróciły na nowo. Czuła się tak jak gdyby działo się to wczoraj. Z jej rozmyślań wybudził ją dźwięk otwieranych drzwi.
-Halo, jest tu ktoś? To ja, pani Krysia.
-Dzień dobry - powiedziała Paulina i zerwała się na równe nogi.
-Witaj skarbeczku, ale urosłaś, nie widziałam cię z dwa miesiące. Co ci ugotować? - spytała kobieta.
-Wszystko chętnie zjem, ale później. Za chwilę wychodzę z koleżanką.
-Szkoda - westchnęła kobieta - najwyżej odgrzejesz sobie. Ugotuję i trochę posprzątam, a potem zaczekam...
-Nie musi pani na mnie czekać, nie wiem o której wrócę - powiedziała Paulina.
-Dobrze kochanie to gdy skończę zamknę mieszkanie. Przyjdę dopiero w środę, ale ugotuje ci też obiad na jutro, więc nie będziesz głodowała.
-Dziękuję bardzo - Paulina uśmiechnęła się i szybko ubrała. Przed wyjściem pożegnała kobietę i spakowała telefon do kieszeni. Potem zeszła na dół.
Dzisiaj ubrała się cieplej niż wczoraj. Śnieg, którego było dużo, pięknie błyszczał.
-Za 15 minut Kinga powinna być.
Nagle zauważyła płot, na który wczoraj wpadła. Spojrzała na rękę.
-Rana powoli się goi, ale jak przyjdę zmienię opatrunek - pomyślała.
Dokładnie przypomniała sobie wczorajszy wieczór. Tyle się wydarzyło. Dzisiaj też ma się z nim spotkać. Mimowolnie uśmiechnęła się.
-Cześć Paula - usłyszała głos Kingi, który wyrwał ją z rozmyślań.
Odwróciła się i zobaczyła opatuloną przyjaciółkę.
-Aż takiego mrozu, raczej nie ma - zaśmiała się Paula.
-Mama sugerowała się wczorajszą pogodą i nie chciała mnie puścić, dopóki ciepło się nie ubrałam - wytłumaczyła.
-Jesteś gotowa? Bo szczerze mówiąc, trochę się boję - przyznała Paula.
-Ja też, ale pamiętaj mamy siebie - pocieszyła ją Kinga.
-To dobrze -odpowiedziała cicho i poszły prosto na posterunek.
Gdy tam doszły, poproszono Kingę, aby weszła do specjalnego pokoju. Łukasz już tam czekał wraz z policjantem. Paulina miała czekać przed drzwiami.
-Nie bój się, jestem tuż za drzwiami - powiedziała Paulina.
-Wiem - szepnęła Kinga i drzwi zostały zamknięte przez mundurowego stojącego na zewnątrz.
Po 10 minutach drzwi ponownie się otworzyły. Pierwszy wyszedł Łukasz z policjantem, spojrzał na Paulinę i przestraszył się. Dziewczyna gwałtownie się odsunęła, skuliła w kłębek i zaczęła płakać. Kinga od razu do niej podbiegła, a Łukasza zabrano.
-Przepraszam, co się stało? - zapytał policjant.
-Paula, powiedz - powiedziała przerażona Kinga.
-To on - jęknęła i przerwała.
-Uspokój się - powiedziała stanowczo Kinga - weź głęboki oddech i opowiedz dokładnie "Jaki on?"
Paulina wzięła wdech i powoli zaczęła.
-To on wylał na mnie ten kwas, jego twarz, to na pewno on - przerwała, nie sądziła, że jego widok wywoła u niej taką reakcję. Wcale nie udawała, była przerażona. Poczuła na plecach ogromny żar.
Policjant dłużej nie czekał. Pobiegł do innych mundurowych i opowiedział im wszystko. Po chwili do dziewczyn podszedł psycholog.
-Muszę z tobą porozmawiać - powiedział specjalista.
Dziewczyna spojrzała na niego niepewnie.
-Musisz z panem iść, opowiedz mu o wszystkim, proszę - szepnęła Kinga.
Teraz dobrze wiedziała, że przyjaciółka nie udaje. Poczuła się bardzo źle. Paulina od nowa cierpiała, to przez nią. Paulina skinęła głową, powoli wstała i poszła za psychologiem.
-Hej - powiedziała ospale.
-Hej, obudziłam cię? - zapytała Kinga.
-No tak, spałam - westchnęła.
-Przepraszam jest południe, myślałam, że już nie śpisz. Ale pamiętasz o tej policji. O 14:00 przyjdę po ciebie.
-Tak, pamiętam - skłamała Paula, komenda całkiem wyleciała jej z głowy.
-To dobrze, jakbyś coś chciała to dzwoń, do zobaczenia - pożegnała się Kinga.
Paulina nie miała ochoty wstawać. Nadal była zmęczona, a gorączka nie ustępowała.
-Powinnam dzisiaj nie wychodzić z domu - mruknęła Paula - no ale jak obiecałam.
Powoli wstała i ubrała się. W kuchni zmusiła się do przeżucia bułki z serem. Potem wzięła kolejną tabletkę, usiadła w fotelu i powoli piła gorącą miętę. Dopiero teraz uświadomiła sobie z kim dzisiaj musi się spotkać. Jej prześladowca na pewno dobrze ją pamięta.
-Ciekawe jak zareaguje na mój widok? Boję się go. Nie mam zamiaru znów się z nim spotkać. - myślała uporczywie.
Złe wspomnienia wróciły na nowo. Czuła się tak jak gdyby działo się to wczoraj. Z jej rozmyślań wybudził ją dźwięk otwieranych drzwi.
-Halo, jest tu ktoś? To ja, pani Krysia.
-Dzień dobry - powiedziała Paulina i zerwała się na równe nogi.
-Witaj skarbeczku, ale urosłaś, nie widziałam cię z dwa miesiące. Co ci ugotować? - spytała kobieta.
-Wszystko chętnie zjem, ale później. Za chwilę wychodzę z koleżanką.
-Szkoda - westchnęła kobieta - najwyżej odgrzejesz sobie. Ugotuję i trochę posprzątam, a potem zaczekam...
-Nie musi pani na mnie czekać, nie wiem o której wrócę - powiedziała Paulina.
-Dobrze kochanie to gdy skończę zamknę mieszkanie. Przyjdę dopiero w środę, ale ugotuje ci też obiad na jutro, więc nie będziesz głodowała.
-Dziękuję bardzo - Paulina uśmiechnęła się i szybko ubrała. Przed wyjściem pożegnała kobietę i spakowała telefon do kieszeni. Potem zeszła na dół.
Dzisiaj ubrała się cieplej niż wczoraj. Śnieg, którego było dużo, pięknie błyszczał.
-Za 15 minut Kinga powinna być.
Nagle zauważyła płot, na który wczoraj wpadła. Spojrzała na rękę.
-Rana powoli się goi, ale jak przyjdę zmienię opatrunek - pomyślała.
Dokładnie przypomniała sobie wczorajszy wieczór. Tyle się wydarzyło. Dzisiaj też ma się z nim spotkać. Mimowolnie uśmiechnęła się.
-Cześć Paula - usłyszała głos Kingi, który wyrwał ją z rozmyślań.
Odwróciła się i zobaczyła opatuloną przyjaciółkę.
-Aż takiego mrozu, raczej nie ma - zaśmiała się Paula.
-Mama sugerowała się wczorajszą pogodą i nie chciała mnie puścić, dopóki ciepło się nie ubrałam - wytłumaczyła.
-Jesteś gotowa? Bo szczerze mówiąc, trochę się boję - przyznała Paula.
-Ja też, ale pamiętaj mamy siebie - pocieszyła ją Kinga.
-To dobrze -odpowiedziała cicho i poszły prosto na posterunek.
Gdy tam doszły, poproszono Kingę, aby weszła do specjalnego pokoju. Łukasz już tam czekał wraz z policjantem. Paulina miała czekać przed drzwiami.
-Nie bój się, jestem tuż za drzwiami - powiedziała Paulina.
-Wiem - szepnęła Kinga i drzwi zostały zamknięte przez mundurowego stojącego na zewnątrz.
Po 10 minutach drzwi ponownie się otworzyły. Pierwszy wyszedł Łukasz z policjantem, spojrzał na Paulinę i przestraszył się. Dziewczyna gwałtownie się odsunęła, skuliła w kłębek i zaczęła płakać. Kinga od razu do niej podbiegła, a Łukasza zabrano.
-Przepraszam, co się stało? - zapytał policjant.
-Paula, powiedz - powiedziała przerażona Kinga.
-To on - jęknęła i przerwała.
-Uspokój się - powiedziała stanowczo Kinga - weź głęboki oddech i opowiedz dokładnie "Jaki on?"
Paulina wzięła wdech i powoli zaczęła.
-To on wylał na mnie ten kwas, jego twarz, to na pewno on - przerwała, nie sądziła, że jego widok wywoła u niej taką reakcję. Wcale nie udawała, była przerażona. Poczuła na plecach ogromny żar.
Policjant dłużej nie czekał. Pobiegł do innych mundurowych i opowiedział im wszystko. Po chwili do dziewczyn podszedł psycholog.
-Muszę z tobą porozmawiać - powiedział specjalista.
Dziewczyna spojrzała na niego niepewnie.
-Musisz z panem iść, opowiedz mu o wszystkim, proszę - szepnęła Kinga.
Teraz dobrze wiedziała, że przyjaciółka nie udaje. Poczuła się bardzo źle. Paulina od nowa cierpiała, to przez nią. Paulina skinęła głową, powoli wstała i poszła za psychologiem.
***
Witajcie! Wreszcie się udało i mamy 19 rozdział! Przepraszamy Was bardzo za tak długą przerwę, ale miałyśmy dużo na głowie. Postaramy się jednak, aby teraz rozdziały znowu zaczęły się pojawiać regularnie. Pozdrawiamy i do napisania! :D
piątek, 7 marca 2014
Rozdział 18
Świetnie się im rozmawiało. Znaleźli wiele wspólnych tematów. Gdy zegar wskazał godzinę 23:30 do Dawida zadzwonił telefon.
-To Igor, mój menadżer, muszę odebrać.
-Rozumiem - odparła Paulina.
Kilka minut później Dawid zjawił się z powrotem w jej pokoju.
-Muszę już iść i tak się zasiedziałem.
-Nic nie szkodzi. Gdyby nie ty spędziłabym czas przed komputerem lub przed telewizorem. A tak to chociaż miło sobie pogadaliśmy - powiedziała Paula i trochę posmutniała.
-Może się jutro spotkamy? Moglibyśmy iść do kina na jakiś film.
-No dobrze. Może przyjdziesz pod mój blok o 16:00?
-Spoko - Dawid się uśmiechnął i poszedł do przedpokoju, aby się ubrać.
-Idziesz piechotą? - zdziwiła się Paulina.
-Nie, ma po mnie przyjechać pan Mateusz - odpowiedział.
-Ty to masz fajne życie - westchnęła.
-Tylko tak ci się zdaje, ty masz o wiele lepsze - powiedział.
Zbliżył się do niej, pocałował ją w czoło i szepnął.
-Słodkich snów.
Później otworzył drzwi i szybko udał się do wyjścia. Paulina nie zdążyła się nawet odezwać. Zamknęła tylko drzwi i poszła do łazienki. Była cała rozpalona, ale nie wiedziała dlaczego.
-To pewnie przez Dawida - pomyślała i wzięła szybki prysznic.
Potem ubrała piżamę. Nadal była ciepła. Schłodziła twarz wodą i poszła do pokoju. Nie była głodna, więc położyła się w łóżku. Czytała książkę, dopóki nie zmógł ją sen.
Szła ciemnym korytarzem, szukając wyjścia. Po obu stronach było wiele drzwi. Otwierała każde z nich, ale w środku znajdowały się korytarze. Nie potrafiła wyjść z tego labiryntu.Wytarła ręką czoło i ujrzała krew na dłoni. Spojrzała w dół stała w wielkiej plamie krwi. Nagle obraz zamazał się i znalazła się w kuli. Dookoła niej stały ważne dla niej osoby. Mama, Tata, Kinga, Dawid. Chciała do nich podejść, ale nie mogła się ruszyć. Jej nogi były zacementowane, a nad nią zwisał ogromny, owłosiony pająk. Zbliżał się do jej głowy, głośno zgrzytając szczękami. Paulina błagała o pomoc, każdego po kolei, ale nikt nie chciał jej pomóc.
Obudziła się krzycząc. Książka leżała na podłodze, a lampka nadal się świeciła. Była cała mokra. Serce mocno jej waliło. Bardzo się bała. Wiedziała, że jest sama, a tak bardzo pragnęła czyjegoś towarzystwa. Dopiero po chwili zorientowała się, że cicho szlocha. Starała się uspokoić. Wtuliła twarz w poduszkę, mocno ją ściskając. Gdy się uspokoiła wstała z łóżka i poszła do łazienki. Spojrzała w lustro. Wyglądała okropnie. Miała opuchnięte oczy i czerwoną twarz. Szybko powiesiła piżamę na wieszaku i wzięła chłodny prysznic. Później założyła czystą, letnią piżamę. Było jej nadal gorąco. Poszła do kuchni, nalała sobie szklankę wody i usiadła przy stole. Spojrzała na zegar, była 2:00 w nocy.
-Nienawidzę koszmarów - jęknęła i wypiła całą zawartość szklanki. Nadal czuła pragnienie. Otworzyła, więc butelkę 1,5 l i wypiła z gwinta połowę zawartości butelki.
-Ale mnie głowa boli - dotknęła swojego czoła. Było gorące. Dlatego wyjęła z szafki termometr i włożyła go pod pachę. Gdy usłyszała pikanie, wyjęła go. Termometr wskazywał 38 stopni Celsjusza.
-Uuu... nie dobrze - pomyślała i szybko wyciągnęła tabletkę przeciwgorączkową. Popiła ją, zgasiła światło i poszła do łóżka. Zgasiła lampkę i pogrążona w ciemnościach usiłowała zasnąć. Na próżno, cały czas przewracała się z boku na bok. Zasnęła dopiero nad ranem.
-To Igor, mój menadżer, muszę odebrać.
-Rozumiem - odparła Paulina.
Kilka minut później Dawid zjawił się z powrotem w jej pokoju.
-Muszę już iść i tak się zasiedziałem.
-Nic nie szkodzi. Gdyby nie ty spędziłabym czas przed komputerem lub przed telewizorem. A tak to chociaż miło sobie pogadaliśmy - powiedziała Paula i trochę posmutniała.
-Może się jutro spotkamy? Moglibyśmy iść do kina na jakiś film.
-No dobrze. Może przyjdziesz pod mój blok o 16:00?
-Spoko - Dawid się uśmiechnął i poszedł do przedpokoju, aby się ubrać.
-Idziesz piechotą? - zdziwiła się Paulina.
-Nie, ma po mnie przyjechać pan Mateusz - odpowiedział.
-Ty to masz fajne życie - westchnęła.
-Tylko tak ci się zdaje, ty masz o wiele lepsze - powiedział.
Zbliżył się do niej, pocałował ją w czoło i szepnął.
-Słodkich snów.
Później otworzył drzwi i szybko udał się do wyjścia. Paulina nie zdążyła się nawet odezwać. Zamknęła tylko drzwi i poszła do łazienki. Była cała rozpalona, ale nie wiedziała dlaczego.
-To pewnie przez Dawida - pomyślała i wzięła szybki prysznic.
Potem ubrała piżamę. Nadal była ciepła. Schłodziła twarz wodą i poszła do pokoju. Nie była głodna, więc położyła się w łóżku. Czytała książkę, dopóki nie zmógł ją sen.
Szła ciemnym korytarzem, szukając wyjścia. Po obu stronach było wiele drzwi. Otwierała każde z nich, ale w środku znajdowały się korytarze. Nie potrafiła wyjść z tego labiryntu.Wytarła ręką czoło i ujrzała krew na dłoni. Spojrzała w dół stała w wielkiej plamie krwi. Nagle obraz zamazał się i znalazła się w kuli. Dookoła niej stały ważne dla niej osoby. Mama, Tata, Kinga, Dawid. Chciała do nich podejść, ale nie mogła się ruszyć. Jej nogi były zacementowane, a nad nią zwisał ogromny, owłosiony pająk. Zbliżał się do jej głowy, głośno zgrzytając szczękami. Paulina błagała o pomoc, każdego po kolei, ale nikt nie chciał jej pomóc.
Obudziła się krzycząc. Książka leżała na podłodze, a lampka nadal się świeciła. Była cała mokra. Serce mocno jej waliło. Bardzo się bała. Wiedziała, że jest sama, a tak bardzo pragnęła czyjegoś towarzystwa. Dopiero po chwili zorientowała się, że cicho szlocha. Starała się uspokoić. Wtuliła twarz w poduszkę, mocno ją ściskając. Gdy się uspokoiła wstała z łóżka i poszła do łazienki. Spojrzała w lustro. Wyglądała okropnie. Miała opuchnięte oczy i czerwoną twarz. Szybko powiesiła piżamę na wieszaku i wzięła chłodny prysznic. Później założyła czystą, letnią piżamę. Było jej nadal gorąco. Poszła do kuchni, nalała sobie szklankę wody i usiadła przy stole. Spojrzała na zegar, była 2:00 w nocy.
-Nienawidzę koszmarów - jęknęła i wypiła całą zawartość szklanki. Nadal czuła pragnienie. Otworzyła, więc butelkę 1,5 l i wypiła z gwinta połowę zawartości butelki.
-Ale mnie głowa boli - dotknęła swojego czoła. Było gorące. Dlatego wyjęła z szafki termometr i włożyła go pod pachę. Gdy usłyszała pikanie, wyjęła go. Termometr wskazywał 38 stopni Celsjusza.
-Uuu... nie dobrze - pomyślała i szybko wyciągnęła tabletkę przeciwgorączkową. Popiła ją, zgasiła światło i poszła do łóżka. Zgasiła lampkę i pogrążona w ciemnościach usiłowała zasnąć. Na próżno, cały czas przewracała się z boku na bok. Zasnęła dopiero nad ranem.
***
Tak oto prezentuje się 18 rozdział. Kto ogląda Dancing with The Stars z naszym Kwiatkiem? Pozdrawiamy i do napisania! :D
wtorek, 4 marca 2014
Rozdział 17
- Znasz się na rzeczy - pochwaliła go Paulina.
- Podstawy musi znać każdy.
- A jak uwolniłeś się od tych dziewczyn ?
- Rzuciłem im moją czapkę i po prostu pobiegłem za tobą - wytłumaczył jej Dawid.- takich fanek nie lubię, sa zbyt agresywne.
- Wiesz każdy ma fanów, psychofanów, antyfanów. To normalne.
- Masz rację. Jesteś sama? Rodzice w pracy? - zapytał.
- Mama rano pojechała na delegację w góry, a tata pracuje obecnie w Anglii. Rodzeństwa nie mam, zwierząt też nie, więc obecnie jestem sama. - westchnęła, dopiero teraz uświadomiła sobie, że chwilowo nie ma nikogo. - dobrze, że chociaż Dawid jest tutaj - pomyślała - Może napijesz się gorącej herbaty - powiedziała głośno.
- Chętnie - odparł Dawid.
Paulina wstała i zagotowała wodę.
- Gdzie się zatrzymałeś - zapytała.
- W hotelu niedaleko, razem z moją ekipą. Mój menadżer chciał już jutro wyjechać, ale poprosiłem go żebyśmy zostali tutaj jeszcze przez tydzień. Koncertów i tak nie mam. Mogę odpocząć przez najbliższe dwa tygodnie.
Paulina zaparzyła herbatę i podała jeden kubek chłopakowi, zaś drugi wzięła dla siebie.
- Może usiądziemy w salonie ? - zaproponowała Paula.
Dawid pokiwał głową zgadzając się.
Siedli wygodnie w fotelach.
- Masz zwierzątko ? - zapytała.
- No tak, mam małego pinczerka, zwie się Tygrysek.
- Tygrysek ? - zdziwiła się Paulina.
- Maiłem 5 lat, gdy go dostałem, więc się nie dziw. To było pierwsze co mi przyszło do głowy.
- Nie tłumacz się - zaśmiała się Paulina - też chciałam mieć psa, ale mama się nie zgodziła. Nie chciała mieć kolejnego kłopotu.
- Przykro mi, moi rodzice sami kupili mi Tygryska. W ogóle lubię jeździć do domu i spędzać czas z moimi bliskimi. - powiedział - zwłaszcza z mamą mam dobre stosunki. Zawsze mnie wspiera.
- Tak wiem - odparła - widziałam filmik.
- Pewnie wiesz o mnie bardzo dużo, na Internecie można znaleźć masę informacji na mój temat. Choć nie wszystko jest prawdą. A może opowiesz mi coś o sobie ?
- Kocham śpiewać i słuchać muzyki. Kiedyś chodziłam na tańce i na gimnastykę artystyczną. Mój ulubiony kolor to fiolet. Najczęściej słucham piosenek Demi Lovato, Rihanny, Ellie Goulding, Eminema, Kwiatkowskiego to znaczy ciebie i Sylwii Grzeszczak. Ogólnie słucham wszystkiego co leci w radiu. Bardzo lubię chodzić do wesołego miasteczka, chociaż jestem już dosyć duża, ale kojarzy mi się to z dzieciństwem. Wtedy chodziłam tam z całą rodziną. Lubie wszystkie typy filmów. Nie znoszę pająków, a kiedy byłam mniejsza miałam trudności z zasypianiem. - spojrzała na niego. Cały czas uważnie jej słuchał.
- Chodź, pokażę ci moją półkę z płytami. Jest dość okazała.
Zaprowadziła go do pokoju. Był on w kolorze fioletu. Naprzeciwko drzwi stały białe meble wraz z biurkiem. W rogu znajdowało się duże łóżko. Na podłodze leżał biały dywan. Pokój był przytulny i jasny. Podeszli do półki z płytami.
- Skąd masz tyle płyt ? Wszystkie kupujesz ? - zapytał.
- No tak mam ich około sto, chociaż niektóre z nich były mojej babci np. Queen. Moja babcia była bardzo podobna do mnie. Też zbierała płyty i kochała muzykę... Bardzo ją kochałam, miałam z nią świetnie relacje. Lepsze niż z moją mamą - oczy zaszły jej łzami. Szybko je wytarła, aby Dawid niczego nie zauważył.
Chłopak zauważył to i chciał ją pocieszyć ale nie wiedział jak, więc zapytał o instrument, który zauważył.
- Grasz na gitarze ?
- Zawsze chciałam się nauczyć , ale nigdy nic z tego nie wyszło. Nie miał mnie kto zmotywować - wzruszyła ramionami.
- Naprawdę ? To szkoda, ja uwielbiam grać na gitarze. Mogę ? - zapytał wskazując na instrument.
- Pewnie - zgodziła się Paulina.
Dawid wziął gitarę i usiadł na łóżku.
- Mam pomysł. Będę grał różne piosenki, a ty będziesz zgadywać co to za utwór.
- Podoba mi się - oznajmiła dziewczyna.
Dawid świetnie grał na gitarze, a Paulina była zdziwiona ilością piosenek, które potrafił zagrać.
- Bardzo dobrze grasz. Może kiedyś też się nauczę.
- To nie jest trudne, jak chcesz to mogę cię nauczyć kilku chwytów. Tylko będę musiał przynieść swoją gitarę.
- Miło z twojej strony, ale nie będzie łatwo. - ostrzegła go.
- Damy radę. - powiedział stanowczo Dawid.
- Podstawy musi znać każdy.
- A jak uwolniłeś się od tych dziewczyn ?
- Rzuciłem im moją czapkę i po prostu pobiegłem za tobą - wytłumaczył jej Dawid.- takich fanek nie lubię, sa zbyt agresywne.
- Wiesz każdy ma fanów, psychofanów, antyfanów. To normalne.
- Masz rację. Jesteś sama? Rodzice w pracy? - zapytał.
- Mama rano pojechała na delegację w góry, a tata pracuje obecnie w Anglii. Rodzeństwa nie mam, zwierząt też nie, więc obecnie jestem sama. - westchnęła, dopiero teraz uświadomiła sobie, że chwilowo nie ma nikogo. - dobrze, że chociaż Dawid jest tutaj - pomyślała - Może napijesz się gorącej herbaty - powiedziała głośno.
- Chętnie - odparł Dawid.
Paulina wstała i zagotowała wodę.
- Gdzie się zatrzymałeś - zapytała.
- W hotelu niedaleko, razem z moją ekipą. Mój menadżer chciał już jutro wyjechać, ale poprosiłem go żebyśmy zostali tutaj jeszcze przez tydzień. Koncertów i tak nie mam. Mogę odpocząć przez najbliższe dwa tygodnie.
Paulina zaparzyła herbatę i podała jeden kubek chłopakowi, zaś drugi wzięła dla siebie.
- Może usiądziemy w salonie ? - zaproponowała Paula.
Dawid pokiwał głową zgadzając się.
Siedli wygodnie w fotelach.
- Masz zwierzątko ? - zapytała.
- No tak, mam małego pinczerka, zwie się Tygrysek.
- Tygrysek ? - zdziwiła się Paulina.
- Maiłem 5 lat, gdy go dostałem, więc się nie dziw. To było pierwsze co mi przyszło do głowy.
- Nie tłumacz się - zaśmiała się Paulina - też chciałam mieć psa, ale mama się nie zgodziła. Nie chciała mieć kolejnego kłopotu.
- Przykro mi, moi rodzice sami kupili mi Tygryska. W ogóle lubię jeździć do domu i spędzać czas z moimi bliskimi. - powiedział - zwłaszcza z mamą mam dobre stosunki. Zawsze mnie wspiera.
- Tak wiem - odparła - widziałam filmik.
- Pewnie wiesz o mnie bardzo dużo, na Internecie można znaleźć masę informacji na mój temat. Choć nie wszystko jest prawdą. A może opowiesz mi coś o sobie ?
- Kocham śpiewać i słuchać muzyki. Kiedyś chodziłam na tańce i na gimnastykę artystyczną. Mój ulubiony kolor to fiolet. Najczęściej słucham piosenek Demi Lovato, Rihanny, Ellie Goulding, Eminema, Kwiatkowskiego to znaczy ciebie i Sylwii Grzeszczak. Ogólnie słucham wszystkiego co leci w radiu. Bardzo lubię chodzić do wesołego miasteczka, chociaż jestem już dosyć duża, ale kojarzy mi się to z dzieciństwem. Wtedy chodziłam tam z całą rodziną. Lubie wszystkie typy filmów. Nie znoszę pająków, a kiedy byłam mniejsza miałam trudności z zasypianiem. - spojrzała na niego. Cały czas uważnie jej słuchał.
- Chodź, pokażę ci moją półkę z płytami. Jest dość okazała.
Zaprowadziła go do pokoju. Był on w kolorze fioletu. Naprzeciwko drzwi stały białe meble wraz z biurkiem. W rogu znajdowało się duże łóżko. Na podłodze leżał biały dywan. Pokój był przytulny i jasny. Podeszli do półki z płytami.
- Skąd masz tyle płyt ? Wszystkie kupujesz ? - zapytał.
- No tak mam ich około sto, chociaż niektóre z nich były mojej babci np. Queen. Moja babcia była bardzo podobna do mnie. Też zbierała płyty i kochała muzykę... Bardzo ją kochałam, miałam z nią świetnie relacje. Lepsze niż z moją mamą - oczy zaszły jej łzami. Szybko je wytarła, aby Dawid niczego nie zauważył.
Chłopak zauważył to i chciał ją pocieszyć ale nie wiedział jak, więc zapytał o instrument, który zauważył.
- Grasz na gitarze ?
- Zawsze chciałam się nauczyć , ale nigdy nic z tego nie wyszło. Nie miał mnie kto zmotywować - wzruszyła ramionami.
- Naprawdę ? To szkoda, ja uwielbiam grać na gitarze. Mogę ? - zapytał wskazując na instrument.
- Pewnie - zgodziła się Paulina.
Dawid wziął gitarę i usiadł na łóżku.
- Mam pomysł. Będę grał różne piosenki, a ty będziesz zgadywać co to za utwór.
- Podoba mi się - oznajmiła dziewczyna.
Dawid świetnie grał na gitarze, a Paulina była zdziwiona ilością piosenek, które potrafił zagrać.
- Bardzo dobrze grasz. Może kiedyś też się nauczę.
- To nie jest trudne, jak chcesz to mogę cię nauczyć kilku chwytów. Tylko będę musiał przynieść swoją gitarę.
- Miło z twojej strony, ale nie będzie łatwo. - ostrzegła go.
- Damy radę. - powiedział stanowczo Dawid.
***
Tak oto przestawia się rozdział 17. Fajnie, że czytacie i mamy nadzieję, że wam się podoba. Przepraszamy, że tak długo czekaliście. Wszystkich pozdrawiamy i do napisania <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)