sobota, 31 maja 2014

Przepraszam !!!

Witajcie! Niestety to nie rozdział :( Przepraszam Was bardzo, ale mam teraz trudniejszy okres i nie mam czasu dodać rozdziału. Potrzebuję jeszcze ok. 2 tygodni przerwy, a później postaram się dodawać regularnie nowe rozdziały. Dziękujemy za ponad 2500 wejść na bloga! :) Na pocieszenie macie 2 piosenki z akustycznej płyty Dawida, która wyszła 28.05.2014 oraz singiel nagrany na potrzeby "Young Stars Festiwal". Pozdrawiam i do napisania.




sobota, 3 maja 2014

Rozdział 22

Założyła bluzę i rozpuściła włosy.
-Może chociaż trochę zasłonię twarz - pomyślała i podeszła do drzwi.
-Kto tam? - zapytała.
-Dobrze wiesz kto - skarcił ją Dawid - Mogę wejść? No chyba, że nie chcesz.
-Nie skądże - zaprzeczyła Paula - Tylko źle się czuję i nie jestem sama, bo...
-Nie potrafisz kłamać, dobra idę. Nie będę się narzucał.
Paulina uchyliła szybko drzwi.
-Czekaj, jak chcesz wiedzieć to wchodź.
Dawid odwrócił się i wszedł do mieszkania.
-Nie chciałam być niemiła. Wpuściłabym cię od razu, ale ta wysypka.
Dawid spojrzał na nią.
-Rzeczywiście, nie wygląda najlepiej. Ale to tylko, jak myślę uczulenie, jutro już jej nie będzie. Nie ma się czego wstydzić - powiedział i rozegrał się - To co dziś robimy? Chciałem iść na łyżwy, ale pewnie nie chcesz wychodzić na dwór. Trudno, jutro pójdziemy.
-Chwilkę, przecież ta wysypka jest ohydna.
-No i co z tego? Miewałem gorsze - wzruszył ramionami i uśmiechnął się.
-Dziwny jesteś.
-Chyba normalny - poprawił ją i spytał wyraźnie zatroskany - A co z gorączką?
-Raczej przeszła. Dziękuję ci też za te klucze...
-Nie ma sprawy - odpowiedział.
-No to chodź, oglądałam właśnie film.
Nagle zadzwonił dzwonek.
-Kto jeszcze? - pomyślała Paula.
-Zaczekaj tu na mnie - powiedziała i pobiegła do drzwi.
-Kinga, tylko nie to - szepnęła i otworzyła drzwi.
-Cześć, co się nie odzywasz, sama tak w domu siedzisz i ci się nie nudzi? - spytała Kinga.
-Jakoś nie za bardzo - odparła Paula.
-Zimno na dworze... A właściwie co ci się stało, to wysypka?
-To reakcja alergiczna. Mam maść, więc będzie dobrze.
-A skąd ta alergia? - spytała Kinga.
-Miałam gorączkę, więc zażyłam lekarstwa, które najwyraźniej mnie uczulają. Ale już jest dobrze.
-Rozumiem, a jak się czujesz po tej sprawie? Rozprawa będzie w następnym miesiącu.
-Aha, to dobrze - powiedziała.
-Przyniosłam ciasteczka, piekłam z mamą dzisiaj rano - podała jej metalowe pudełko i rozebrała się. Nagle zauważyła czyjąś kurtkę i buty - Ktoś u ciebie jest? Nie wiedziałam. Nie chce ci przeszkadzać.
-Nie, rozbieraj się. Muszę Cię z kimś poznać.
-To miło - powiedziała i obie poszły do salonu.
-Cześć, to ty jesteś Kinga? - zapytał Dawid.
Kinga zdziwiła się.
-Hej, tak to ja - przywitała się grzecznie.
-Fajnie, że napisałaś do mnie e-maila - powiedziała Dawid.
-Czego się nie robi dla przyjaciółki - uśmiechnęła się Kinga, choć w środku była wściekła. Paula nic nie wspomniała, że tak dobrze kumpluje się z Dawidem.
-To może zrobię herbatę, a wy sobie porozmawiajcie.
-Wiesz pomogę ci z tą herbatką - oznajmiła Kinga i poszła z Paulą.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałaś - oburzyła się Kinga.
-No, a po co miałam ci mówić, może byś coś zmieniła?
-Po jakie licho on tu przychodzi? - ściszyła głos, aby tylko przyjaciółka ją usłyszała - Nie mieszka tu, za kilka dni pojedzie i już go nigdy nie zobaczysz, a później będziesz cierpieć!
-To moja sprawa, a w ogóle on jest bardzo miły, przyjazny i pomocny. Będzie dobrym przyjacielem!
-Czy, aby tylko przyjacielem?
-Raczej tak, no bo niby kim?
-Sama nie wiem, po prostu nie chcę, abyś cierpiała - wyznała Kinga.
-Nie martw się, będzie dobrze, a ty jaką chcesz herbatę?
-Wiśniową jak masz.
Gdy herbatki były gotowe zaniosły je do salonu wraz z ciasteczkami i siadły na kanapie obok Dawida.
-Bardzo dobre ciasteczka, tak jak u mojej mamy - powiedział Dawid.
-Nie musisz mi schlebiać, ale dziękuję - odparła Kinga.
-Długo się przyjaźnicie? - zapytał.
-No od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Pamiętam to jak dziś. Siedziałyśmy na ławce, obie byłyśmy dość nieśmiałe, a nikt z nami nie rozmawiał. I wtedy zobaczyłam piłkę. No to ją wzięłam, podeszłam do Kingi i zapytałam czy by ze mną nie zagrała, bo się nudzę i nikt mnie nie lubi.
-Wtedy się wszystko zaczęło. Wspólna zabawa, spotkania, nocki, wakacje - dokończyła Kinga.
-Jesteśmy zżyte jak siostry - wyjaśniła Paulina.
-Jeżeli jednej coś się stanie złego, druga nie popuści i tak tego nie zostawi - powiedziała głośno i wyraźnie Kinga.
-Trudno dzisiaj spotkać takie przyjaciółki - stwierdził Dawid.
-Ty też pewnie masz takiego przyjaciela - zauważyła Kinga i powiedziała przesadnie słodko - Jesteś taki fajny.
Dawid nie odpowiedział, więc Kinga była z siebie zadowolona.
-Nie można mieć wszystkiego - westchnęła - Nie martw się na pewno kiedyś znajdziesz taką osobę. Chociaż w twojej sytuacji nigdy nie będziesz miał pewności, czy są to prawdziwi przyjaciele czy nie - zauważył.
-Kinga, przestań.. - upomniała ją Paulina.
-Ma rację - odezwał się niespodziewanie Dawid - Nagrywam nową płytę, koncertuję, chodzę na spotkania. Nawet nie miałbym czasu dla przyjaciół. No, ale sam sobie wybrałem taki los, nikt mnie nie zmuszał.
-Więc nie ma co narzekać - dokończyła Kinga.
-No właśnie - potwierdził chłopak.
Rozmowa nie przebiegła tak miło jak wczoraj, bo Kinga nie była zbyt uprzejma dla Dawida. Chociaż i tak dobrze grała. Po godzinie męczarni, Kinga postanowiła odwiedzić przyjaciółkę kiedy indziej.
-Muszę wracać do domu - oznajmiła z przekąsem Kinga - Przyjdę kiedy indziej - uśmiechnęła się szeroko do Pauliny.
-Cześć - pożegnał ją Dawid.
-Pa - mruknęła Kinga i wyszła.
Paulina poczuła dużą ulgę. Spotkanie całej trójki okazało się kompletną klapą.
-Pewnie Dawid za chwilę też pójdzie - pomyślała Paula.
Na szczęście Dawid nadal siedział na kanapie i przypatrywał się Paulinie.
-Już prawie nie masz tej wysypki - oznajmił.
Paulina przejrzała się w lustrze. Po wysypce zostały tylko znikome ślady.
-Na szczęście - powiedziała uradowana.
-Twoja przyjaciółka mnie nie lubi, wręcz nie cierpi - przyznał Dawid.
Paulina usiadła koło niego.
***
Witajcie! Wreszcie się udało i mamy 22 rozdział! Mam nadzieję, że się podoba. Dziękujemy za tyle komentarzy! Jesteście cudowni! :D
Mam dla Was filmik, który mnie niesamowicie wzrusza! Możliwe, że już go widzieliście, ale proszę: https://www.youtube.com/watch?v=36qn-bI3Svc&feature=youtu.be

środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 21

Wysiedli z taksówki. Znajdowali się przed szpitalem. Wziął ją za rękę i weszli do środka. Przyjęła ich młoda lekarka.
-Poczekaj przed gabinetem - zwróciła się do Dawida.
Gdy zostały same, lekarka zapytała co jej jest. Później ją zbadała, a na koniec wypisała receptę.
-Najlepiej będzie, jeżeli pójdziesz wykupić te leki dzisiaj - doradziła jej kobieta.
-Bardzo dziękuję, do widzenia - pożegnała się Paulina i wyszła z gabinetu.
-No i co? - spytał Dawid.
-To nic poważnego - westchnęła - muszę iść tylko do apteki i wykupić lekarstwa.
-No to chodźmy.
-Nie musisz ze mną iść, nie chcę robić ci problemu - upomniała go Paulina.
-Nie muszę, ale chcę - odpowiedział Dawid.
Udali się do apteki, a potem pojechali do domu Pauliny.
-Nie powinieneś tu być. Jest już późno, a poza tym możesz się zarazić.
-Jeżeli mam się zarazić, to się już zaraziłem, a po drugie 20:00 to wcale nie jest późna pora.
Paulina nie wiedziała co odpowiedzieć. Zażyła tabletkę.
-Muszę dużo odpoczywać, więc dobrze będzie jeśli się położę.
-Mogę jeszcze chwilę z tobą zostać? - spytał Dawid.
Paulina uśmiechnęła się i kiwnęła głową. Poszli, więc do jej pokoju. Paulina położyła się na łóżku, a Dawid usiadł na krześle obok.
-Cieszę się, że cię poznałem - szepnął Dawid.
-Ja też się cieszę - mruknęła Paulina.
Oczy zamykały się jej mimowolnie.
-Chciałbym cię o coś spytać - powiedział i spojrzał na dziewczynę. Zasnęła.
Wziął kawałek kartki i napisał krótką wiadomość. Później siadł na łóżku, przykrył ją kołdrą i lekko pocałował w policzek.
-Dobranoc - powiedział i wyszedł z pokoju. Na półce zobaczył drugą parę kluczy. Ubrał się i zamknął drzwi na klucz, aby nikt tam nie wszedł. Klucze schował pod wycieraczkę. Wyszedł z bloku i udał się do hotelu.
***
Wstała wcześnie rano. Założyła kapcie i spojrzała na swoje ręce. Były całe w czerwonych, malutkich kropeczkach.
-Skąd ta wysypka? - zapytała.
Pobiegła do łazienki i spojrzała w lustro.
-Chyba zaraz zejdę na zawał - pomyślała przerażona.
A oto co zobaczyła:
Swoje odbicie, inne niż na co dzień. Jej twarz była cała w ogromnych krostach, nos był spuchnięty, a wargi nabrzmiałe.
-O rany, muszę iść do lekarza - pomyślała - ale najpierw coś zjem, bo jestem strasznie głodna.
Poszła do kuchni i zajrzała do lodówki. Była cała pełna. Wyciągnęła wszystko na co miała ochotę i zaczęła się zajadać.
-Ale dobre.
Po 30 minutach poczuła sytość. Posprzątała na stole i ubrała się w wyjściowe ciuchy. Nagle zauważyła na stoliku kartkę, tą którą Dawid zostawił wczoraj.
"Mam nadzieję, że jutro poczujesz się lepiej. Może odwiedzę cię jutro jeśli będziesz miała ochotę. Muszę też ci coś powiedzieć... Ale to następnym razem. Buziaki, Dawid! 
PS: Klucze zostawiłem pod wycieraczką"
-Jak miło z jego strony - pomyślała.
Nie sądziła, że Dawid jest taki "normalny" i miły. 
-Super z niego chłopak. Beznadziejni są ludzie, którzy go nie znają, a oceniają.
Wstała i prędko udała się do lekarza. Tym razem przyjął ją dermatolog.
-Co pani jest? - zapytał lekarz.
-Dzisiaj rano obudziłam się i zobaczyłam, że mam wysypkę na całym ciele.
-Rozumiem, proszę rozebrać się.
Gdy lekarz zobaczył jej wysypkę, domyślił się, że jest to reakcja alergiczna na przyjmowane leki przeciw gorączce.
-Proszę kupić maść i antybiotyk, napiłem pani nazwy i pod żadnym pozorem nie przyjmować leków, które pani zażyła wczoraj. W razie potrzeby, proszę przyjść - oznajmił lekarz i pożegnał Paulinę.
Dziewczyna znowu poszła do apteki. Starała się, aby nikt jej nie poznał. Nie chciała się pokazywać w takim stanie nikomu. Gdy doszła do domu, zamknęła się w pokoju i posmarowała krosty maścią. Nadal miała gorączkę, ale nie mogła zażyć tą samą tabletkę. Wzięła więc zwykłą przeciwbólową i antybiotyk od lekarza.
-Może to pomoże- pomyślała.
Obiad zjadła ze smakiem, bo ostatnio ewidentnie nabrała apetytu. Postanowiła również zadzwonić do mamy. Od trzech dni się nie odzywała, dlatego zaniepokoiło to Paulinę. Na szczęście mama odebrała i miała się bardzo dobrze. Żałowała też, że córki nie ma z nią. Paulina nie chciała psuć jej nastroju, więc nie wspomniała o swojej wysypce i gorączce.
-Do czasu przyjazdu mamy, wszystko będzie w porządku - pomyślała.
Jeszcze raz posmarowała się maścią. Krosty nie były już tak czerwone, zmalały, a usta i oczy przybrały zwykłej postaci. Nie wyglądała już tak źle. Leki musiały jej pomóc. Usiadła na kanapie i włączyła TV.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Momentalnie ściszyła telewizor i cicho podeszła do drzwi. Spojrzała przez wizjer. Przed jej mieszkaniem stał Dawid.
-Cholera, przecież nie mogę mu się tak pokazać. Cała w krostach, umazana maścią. Nie ma mowy - pomyślała Paulina.
Chłopak zapukał.
-Najwyraźniej gdzieś poszła, szkoda - powiedział cicho i sięgnął po telefon.
-Zobaczymy gdzie chodzi, przecież jest chora - pomyślał.
Paulina usłyszała swój telefon. Pędem pobiegła do pokoju i go wyłączyła. Niestety było za późno, Dawid musiał go usłyszeć. Rozległ się długi dzwonek do drzwi.
*** 
Hejcia! Jest już 21 rozdział. Sorry, że dopiero teraz, ale to przez święta. Mam nadzieję., że miło je spędziliście! Pozdrawiamy i do napisania! :D

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 20

Rozmowa z psychologiem, później przesłuchanie, wszystko to trwało bardzo długo. Gdy Paulina mogła już wyjść, była bardzo zmęczona.
-Przepraszam cię, nie chciałam, aby tak wyszło...
-Nie, wszystko jest dobrze, sprawa jest już prawie rozwiązana, a oto nam chodziło. Będzie dobrze - uśmiechnęła się lekko.
-Chodźmy do domu - powiedziała Kinga i wzięła ją za rękę.
Szły nic nie mówiąc, dopiero telefon przerwał cisze. Kinga odebrała. Szybko jednak skończyła rozmawiać.
-To moja mama, muszę iść do domu - spojrzała na przyjaciółkę - Poradzisz sobie?
-Pewnie - odparła Paulina i uścisnęła Kingę - Zadzwonię do ciebie wieczorem.
Poszły w dwóch różnych kierunkach. Parę minut później Paulina była już w domu. Pani Krysia wysprzątała całe mieszkanie.
-Kiedy ona zdążyła to zrobić?
Spojrzała na zegar, była 15:50.
-Trochę czasu nam to zajęło - pomyślała.
Głowa wciąż ją bolała. Ubrała wygodne legginsy i luźny, biały T-shirt z nadrukiem. Wzięła tabletkę i zmieniła opatrunek na dłoni. Potem położyła się na kanapie, całkiem zapominając o spotkaniu z Dawidem i zasnęła.
*** 
Otworzyła oczy. Ktoś dzwonił do drzwi. Wstała i uchyliła je.
-Dawid? Co tu robisz? - zapytała ze zdziwieniem.
-Wczoraj umówiliśmy się do kina, zapomniałaś? Oj, niedobrze, problemy z pamięcią w tym wieku...
-Wyleciało mi to z głowy, miałam dzisiaj ciężki dzień - powiedziała - Ale mam pomysł. Możemy obejrzeć film na moim komputerze. Nie chce mi się wychodzić na dwór.
-Mi to obojętne - wzruszył ramionami i wszedł do mieszkania.
-Zrobię gorącą czekoladę, bo pewnie zmarzłeś - zaproponowała Paulina i poszła do kuchni. Po chwili usłyszała kroki za sobą.
-To co chciałabyś obejrzeć? - zapytał - Myślałem o "Kronice Opętania", ale nie wiem czy chcesz oglądać horror.
-Może być - uśmiechnęła się.
Wzięła dwa kubki z czekoladą i poszli do salonu. Postawiła je na stole i poszła po komputer do pokoju. Po chwili wróciła. Podłączyła go do telewizora i wpisała tytuł filmu. Dawid kucnął obok niej.
-Co dzisiaj robiłaś? - zapytał.
-Dzisiaj wstałam o 12:00, a potem byłam na policji z Kingą. Musiałyśmy załatwić pewną sprawę.
-Tak długo śpisz? - zdziwił się Dawid.
-Nie mogłam spać i dopiero nad ranem usnęłam.
-Rozumiem, pewnie koszmar nocny, co?
-No...nie lubię ich - powiedziała cicho.
-Nikt ich nie lubi.
Włączyła film i usiadła razem z Dawidem na kanapie.
-Nie boisz się horrorów? - spytał Dawid.
-Kiedyś się bałam, a teraz raczej nie. Chociaż nie wiem czy horrory są prawdziwe czy są tylko wymysłem jakiegoś durnego reżysera - wyznała.
-Rzeczywiście, ale ten film jest raczej wymyślony, więc nie masz się czego bać - pocieszył ją.
Po 10 minutach filmu Paulina zasnęła, a głowa bezwładnie opadła jej na ramię Dawida. Chłopak spojrzał na dziewczynę. Miała zamknięte oczy, a jej twarz była bardzo ciepła. Dotknął jej ręki, a ta była lodowata.
-Jest chora - pomyślał - Wczoraj pewnie przemarzła w tym parku, dlatego nie mogła spać.
Nie chciał jej obudzić, dlatego postanowił się nie ruszać do końca filmu. Przyciszył telewizor, aby krzyki ją nie obudziły. Oglądał film, co jakiś czas spoglądając na Paulinę. Nadal spała. Film wkrótce się skończył. Po chwili dziewczyna uniosła głowę.
- I co podobał ci się film? Ani razu nie krzyczałaś, więc chyba się nie bałaś? - zapytał Dawid.
-Co? Ach film, no dobry był, ale niezbyt straszny - powiedziała rozespana Paulina.
-Dobra, i tak wiem, że przespałaś cały film.
-Mogłeś mnie obudzić.
-Nie mogłem, spałaś tak słodko - wytłumaczył się Dawid - Jesteś chora.
-Słucham? - to zdanie zbiło ją z tropu.
-Masz gorączkę - stwierdził.
-Może wczoraj w nocy miałam podwyższoną temperaturę, ale wzięłam tabletki.
-Raczej nic ci nie pomogły - wziął ją za rękę i zaprowadził do kuchni. Otworzył tę samą szafkę, gdzie wczoraj znalazł apteczkę.
-Co z ręką?
-Jakoś żyje - uśmiechnęła się.
-Masz tu termometr? - zapytał.
-Nie martw się mną, nie muszę mierzyć temperatury.
-Uparta jesteś - podał jej termometr.
-Ty też - westchnęła i zmierzyła temperaturę.
-39°C, Paulina musisz iść do lekarza - zaniepokoił się chłopak - Zaczekaj, zadzwonię po taksówkę.
-Nie trzeba - Paulina starała się odwieźć go od tego pomysłu, lecz na marne.
Po chwili Dawid siadł koło niej.
-Taksówka będzie za 15 minut. Pojadę z tobą do lekarza. Tabletki nie pomogły, więc lekarz przepisze ci antybiotyk. Nie upieraj się, bo i tak to nie ma sensu. Ubierz się, czekam w przedpokoju.
Paulina nie chciała się kłócić, a na dodatek ból głowy powrócił. Posłusznie wykonała polecenie Dawida, a po paru minutach jechali już do szpitala.
*** 
Witajcie! Już jest 20 rozdział! Mam nadzieję, że Wam się podoba! Dziękujemy za ponad 2200 wyświetleń! Jesteście cudowni! Pozdrawiamy i do napisania!

wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 19

Spała dopóki telefon nie zadzwonił, Szybko odebrała.
-Hej - powiedziała ospale.
-Hej, obudziłam cię? - zapytała Kinga.
-No tak, spałam - westchnęła.
-Przepraszam jest południe, myślałam, że już nie śpisz. Ale pamiętasz o tej policji. O 14:00 przyjdę po ciebie.
-Tak, pamiętam - skłamała Paula, komenda całkiem wyleciała jej z głowy.
-To dobrze, jakbyś coś chciała to dzwoń, do zobaczenia - pożegnała się Kinga.
Paulina nie miała ochoty wstawać. Nadal była zmęczona, a gorączka nie ustępowała.
-Powinnam dzisiaj nie wychodzić z domu - mruknęła Paula - no ale jak obiecałam.
Powoli wstała i ubrała się. W kuchni zmusiła się do przeżucia bułki z serem. Potem wzięła kolejną tabletkę, usiadła w fotelu i powoli piła gorącą miętę. Dopiero teraz uświadomiła sobie z kim dzisiaj musi się spotkać. Jej prześladowca na pewno dobrze ją pamięta.
-Ciekawe jak zareaguje na mój widok? Boję się go. Nie mam zamiaru znów się z nim spotkać. - myślała uporczywie.
Złe wspomnienia wróciły na nowo. Czuła się tak jak gdyby działo się to wczoraj. Z jej rozmyślań wybudził ją dźwięk otwieranych drzwi.
-Halo, jest tu ktoś? To ja, pani Krysia.
-Dzień dobry - powiedziała Paulina i zerwała się na równe nogi.
-Witaj skarbeczku, ale urosłaś, nie widziałam cię z dwa miesiące. Co ci ugotować? - spytała kobieta.
-Wszystko chętnie zjem, ale później. Za chwilę wychodzę z koleżanką.
-Szkoda - westchnęła kobieta - najwyżej odgrzejesz sobie. Ugotuję i trochę posprzątam, a potem zaczekam...
-Nie musi pani na mnie czekać, nie wiem o której wrócę - powiedziała Paulina.
-Dobrze kochanie to gdy skończę zamknę mieszkanie. Przyjdę dopiero w środę, ale ugotuje ci też obiad na jutro, więc nie będziesz głodowała.
-Dziękuję bardzo - Paulina uśmiechnęła się i szybko ubrała. Przed wyjściem pożegnała kobietę i spakowała telefon do kieszeni. Potem zeszła na dół.
Dzisiaj ubrała się cieplej niż wczoraj. Śnieg, którego było dużo, pięknie błyszczał.
-Za 15 minut Kinga powinna być.
Nagle zauważyła płot, na który wczoraj wpadła. Spojrzała na rękę.
-Rana powoli się goi, ale jak przyjdę zmienię opatrunek - pomyślała.
Dokładnie przypomniała sobie wczorajszy wieczór. Tyle się wydarzyło. Dzisiaj też ma się z nim spotkać. Mimowolnie uśmiechnęła się.
-Cześć Paula - usłyszała głos Kingi, który wyrwał ją z rozmyślań.
Odwróciła się i zobaczyła opatuloną przyjaciółkę.
-Aż takiego mrozu, raczej nie ma - zaśmiała się Paula.
-Mama sugerowała się wczorajszą pogodą i nie chciała mnie puścić, dopóki ciepło się nie ubrałam - wytłumaczyła.
-Jesteś gotowa? Bo szczerze mówiąc, trochę się boję - przyznała Paula.
-Ja też, ale pamiętaj mamy siebie - pocieszyła ją Kinga.
-To dobrze -odpowiedziała cicho i poszły prosto na posterunek.
Gdy tam doszły, poproszono Kingę, aby weszła do specjalnego pokoju. Łukasz już tam czekał wraz z policjantem. Paulina miała czekać przed drzwiami.
-Nie bój się, jestem tuż za drzwiami - powiedziała Paulina.
-Wiem - szepnęła Kinga i drzwi zostały zamknięte przez mundurowego stojącego na zewnątrz.
Po 10 minutach drzwi ponownie się otworzyły. Pierwszy wyszedł Łukasz z policjantem, spojrzał na Paulinę i przestraszył się. Dziewczyna gwałtownie się odsunęła, skuliła w kłębek i zaczęła płakać. Kinga od razu do niej podbiegła, a Łukasza zabrano.
-Przepraszam, co się stało? - zapytał policjant.
-Paula, powiedz - powiedziała przerażona Kinga.
-To on - jęknęła i przerwała.
-Uspokój się - powiedziała stanowczo Kinga - weź głęboki oddech i opowiedz dokładnie "Jaki on?"
Paulina wzięła wdech i powoli zaczęła.
-To on wylał na mnie ten kwas, jego twarz, to na pewno on - przerwała, nie sądziła, że jego widok wywoła u niej taką reakcję. Wcale nie udawała, była przerażona. Poczuła na plecach ogromny żar.
Policjant dłużej nie czekał. Pobiegł do innych mundurowych i opowiedział im wszystko. Po chwili do dziewczyn podszedł psycholog.
-Muszę z tobą porozmawiać - powiedział specjalista.
Dziewczyna spojrzała na niego niepewnie.
-Musisz z panem iść, opowiedz mu o wszystkim, proszę - szepnęła Kinga.
Teraz dobrze wiedziała, że przyjaciółka nie udaje. Poczuła się bardzo źle. Paulina od nowa cierpiała, to przez nią. Paulina skinęła głową, powoli wstała i poszła za psychologiem.

***
Witajcie! Wreszcie się udało i mamy 19 rozdział! Przepraszamy Was bardzo za tak długą przerwę, ale miałyśmy dużo na głowie. Postaramy się jednak, aby teraz rozdziały znowu zaczęły się pojawiać regularnie. Pozdrawiamy i do napisania! :D

piątek, 7 marca 2014

Rozdział 18

Świetnie się im rozmawiało. Znaleźli wiele wspólnych tematów. Gdy zegar wskazał godzinę 23:30 do Dawida zadzwonił telefon.
-To Igor, mój menadżer, muszę odebrać.
-Rozumiem - odparła Paulina.
Kilka minut później Dawid zjawił się z powrotem w jej pokoju.
-Muszę już iść i tak się zasiedziałem.
-Nic nie szkodzi. Gdyby nie ty spędziłabym czas przed komputerem lub przed telewizorem. A tak to chociaż miło sobie pogadaliśmy - powiedziała Paula i trochę posmutniała.
-Może się jutro spotkamy? Moglibyśmy iść do kina na jakiś film.
-No dobrze. Może przyjdziesz pod mój blok o 16:00?
-Spoko - Dawid się uśmiechnął i poszedł do przedpokoju, aby się ubrać.
-Idziesz piechotą? - zdziwiła się Paulina.
-Nie, ma po mnie przyjechać pan Mateusz - odpowiedział.
-Ty to masz fajne życie - westchnęła.
-Tylko tak ci się zdaje, ty masz o wiele lepsze - powiedział.
Zbliżył się do niej, pocałował ją w czoło i szepnął.
-Słodkich snów.
Później otworzył drzwi i szybko udał się do wyjścia. Paulina nie zdążyła się nawet odezwać. Zamknęła tylko drzwi i poszła do łazienki. Była cała rozpalona, ale nie wiedziała dlaczego.
-To pewnie przez Dawida - pomyślała i wzięła szybki prysznic.
Potem ubrała piżamę. Nadal była ciepła. Schłodziła twarz wodą i poszła do pokoju. Nie była głodna, więc położyła się w łóżku. Czytała książkę, dopóki nie zmógł ją sen.
Szła ciemnym korytarzem, szukając wyjścia. Po obu stronach było wiele drzwi. Otwierała każde z nich, ale w środku znajdowały się korytarze. Nie potrafiła wyjść z tego labiryntu.Wytarła ręką czoło i ujrzała krew na dłoni. Spojrzała w dół stała w wielkiej plamie krwi. Nagle obraz zamazał się i znalazła się w kuli. Dookoła niej stały ważne dla niej osoby. Mama, Tata, Kinga, Dawid. Chciała do nich podejść, ale nie mogła się ruszyć. Jej nogi były zacementowane, a nad nią zwisał ogromny, owłosiony pająk. Zbliżał się do jej głowy, głośno zgrzytając szczękami. Paulina błagała o pomoc, każdego po kolei, ale nikt nie chciał jej pomóc.
Obudziła się krzycząc. Książka leżała na podłodze, a lampka nadal się świeciła. Była cała mokra. Serce mocno jej waliło. Bardzo się bała. Wiedziała, że jest sama, a tak bardzo pragnęła czyjegoś towarzystwa. Dopiero po chwili zorientowała się, że cicho szlocha. Starała się uspokoić. Wtuliła twarz w poduszkę, mocno ją ściskając. Gdy się uspokoiła wstała z łóżka i poszła do łazienki. Spojrzała w lustro. Wyglądała okropnie. Miała opuchnięte oczy i czerwoną twarz. Szybko powiesiła piżamę na wieszaku i wzięła chłodny prysznic. Później założyła czystą, letnią piżamę. Było jej nadal gorąco. Poszła do kuchni, nalała sobie szklankę wody i usiadła przy stole. Spojrzała na zegar, była 2:00 w nocy.
-Nienawidzę koszmarów - jęknęła i wypiła całą zawartość szklanki. Nadal czuła pragnienie. Otworzyła, więc butelkę 1,5 l i wypiła z gwinta połowę zawartości butelki.
-Ale mnie głowa boli - dotknęła swojego czoła. Było gorące. Dlatego wyjęła z szafki termometr i włożyła go pod pachę. Gdy usłyszała pikanie, wyjęła go. Termometr wskazywał 38 stopni Celsjusza.
-Uuu... nie dobrze - pomyślała i szybko wyciągnęła tabletkę przeciwgorączkową. Popiła ją, zgasiła światło i poszła do łóżka. Zgasiła lampkę i pogrążona w ciemnościach usiłowała zasnąć. Na próżno, cały czas przewracała się z boku na bok. Zasnęła dopiero nad ranem.
***
Tak oto prezentuje się 18 rozdział. Kto ogląda Dancing with The Stars z naszym Kwiatkiem? Pozdrawiamy i do napisania! :D

wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 17

- Znasz się na rzeczy - pochwaliła go Paulina.
- Podstawy musi znać każdy.
- A jak uwolniłeś się od tych dziewczyn ?
- Rzuciłem im moją czapkę i po prostu pobiegłem za tobą - wytłumaczył jej Dawid.- takich fanek nie lubię, sa zbyt agresywne.
- Wiesz każdy ma fanów, psychofanów, antyfanów. To normalne.
- Masz rację. Jesteś sama? Rodzice w pracy? - zapytał.
- Mama rano pojechała na delegację w góry, a tata pracuje obecnie w Anglii. Rodzeństwa nie mam, zwierząt też nie, więc obecnie jestem sama. - westchnęła, dopiero teraz uświadomiła  sobie, że chwilowo nie ma nikogo. - dobrze, że chociaż Dawid jest tutaj - pomyślała - Może napijesz się gorącej herbaty - powiedziała głośno.
- Chętnie - odparł Dawid.
Paulina wstała i zagotowała wodę.
- Gdzie się zatrzymałeś - zapytała.
- W hotelu niedaleko, razem z moją ekipą. Mój menadżer chciał już jutro wyjechać, ale poprosiłem go żebyśmy zostali tutaj jeszcze przez tydzień. Koncertów i tak nie mam. Mogę odpocząć przez najbliższe dwa tygodnie.
Paulina zaparzyła herbatę i podała jeden kubek chłopakowi, zaś drugi wzięła dla siebie.
- Może usiądziemy w salonie ?  - zaproponowała Paula.
Dawid pokiwał głową zgadzając się.
Siedli wygodnie w fotelach.
- Masz zwierzątko ? - zapytała.
- No tak, mam małego pinczerka, zwie się Tygrysek.
- Tygrysek ? - zdziwiła się Paulina.
- Maiłem 5 lat, gdy go dostałem, więc się nie dziw. To było pierwsze co mi przyszło do głowy.
- Nie tłumacz się - zaśmiała się Paulina - też chciałam mieć psa, ale mama się nie zgodziła. Nie chciała mieć kolejnego kłopotu.
- Przykro mi, moi rodzice sami kupili mi Tygryska. W ogóle lubię jeździć do domu i spędzać czas z moimi bliskimi. - powiedział - zwłaszcza z mamą mam dobre stosunki. Zawsze mnie wspiera.
- Tak wiem - odparła - widziałam filmik.
- Pewnie wiesz o mnie bardzo dużo, na Internecie można znaleźć masę informacji na mój temat. Choć nie wszystko jest prawdą. A może opowiesz mi coś o sobie ?
- Kocham śpiewać i słuchać muzyki. Kiedyś chodziłam na tańce i na gimnastykę artystyczną. Mój ulubiony kolor to fiolet. Najczęściej słucham piosenek Demi Lovato, Rihanny, Ellie Goulding, Eminema, Kwiatkowskiego to znaczy ciebie i Sylwii Grzeszczak. Ogólnie słucham wszystkiego co leci w radiu. Bardzo lubię chodzić do wesołego miasteczka, chociaż jestem już dosyć duża, ale kojarzy mi się to z dzieciństwem. Wtedy chodziłam tam z całą rodziną. Lubie wszystkie typy filmów. Nie znoszę pająków, a kiedy byłam mniejsza miałam trudności z zasypianiem. - spojrzała na niego. Cały czas uważnie jej słuchał.
- Chodź,  pokażę ci moją półkę z płytami. Jest dość okazała.
Zaprowadziła go do pokoju. Był on w kolorze fioletu. Naprzeciwko drzwi stały białe meble wraz z biurkiem. W rogu znajdowało się duże łóżko. Na podłodze leżał biały dywan. Pokój był przytulny  i jasny. Podeszli do półki z płytami.
- Skąd masz tyle płyt ? Wszystkie kupujesz ? - zapytał.
- No tak mam ich około sto, chociaż niektóre z nich były mojej babci np. Queen. Moja babcia była bardzo podobna do mnie. Też zbierała płyty i kochała muzykę... Bardzo ją kochałam, miałam z nią świetnie relacje. Lepsze niż z moją mamą - oczy zaszły jej łzami. Szybko je wytarła, aby Dawid niczego nie zauważył.
Chłopak zauważył to i chciał ją pocieszyć ale nie wiedział jak, więc zapytał o instrument, który zauważył.
- Grasz na gitarze ?
- Zawsze chciałam się nauczyć , ale nigdy nic z tego nie wyszło. Nie miał mnie kto zmotywować - wzruszyła ramionami.
- Naprawdę ? To szkoda, ja uwielbiam grać na gitarze. Mogę ? - zapytał wskazując na instrument.
- Pewnie - zgodziła się Paulina.
Dawid wziął gitarę i usiadł na łóżku.
- Mam pomysł. Będę grał różne piosenki, a ty będziesz zgadywać co to za utwór.
- Podoba mi się - oznajmiła dziewczyna.
Dawid świetnie grał na gitarze, a Paulina była zdziwiona ilością piosenek, które potrafił zagrać.
- Bardzo dobrze grasz. Może kiedyś też się nauczę.
- To nie jest trudne, jak chcesz to mogę cię nauczyć kilku chwytów. Tylko będę musiał przynieść swoją gitarę.
- Miło z twojej strony, ale nie będzie łatwo. - ostrzegła go.
- Damy radę. - powiedział stanowczo Dawid.

*** 

Tak oto przestawia się rozdział 17. Fajnie, że czytacie i mamy nadzieję, że wam się podoba. Przepraszamy, że tak długo czekaliście. Wszystkich pozdrawiamy i do napisania <3

piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 16

Usiadł obok niej na ławce.
- Dziękuję ci, że poczekałaś na mnie - spojrzał na nią. Patrzyła w dal na padający śnieg i nie miała zamiaru się odzywać. Czekała, aż Dawid zacznie rozmowę. Chłopak najwyraźniej zauważył to, gdyż zaczął mówić dalej.
-Chciałem cię przeprosić. Nie miałem zamiaru się spóźnić. Tak wyszło.
- Nic nie szkodzi. W domu i tak nie mam co robić. O wiele bardziej wolę marznąć na dworze. - Uśmiechnęła się i na niego spojrzała. Dawid też się rozweselił.
- Mam pomysł. Porozmawiamy w drodze do domu - zaproponował Dawid.
- Chcesz mnie odprowadzić do domu ? - zdziwiła się Paulina.
- Jeżeli masz mi tu zamarznąć, to raczej tak.
Oboje wstali. Niestety, gdy Paulina zrobiła pierwszy krok momentalnie znalazła się na ziemi.
- Nic ci się nie stało ? - spytał i podał jej rękę.
- Chyba nic. Pogoda jest okropna. Nie dość, że zimno, to jeszcze ślisko - westchnęła i podała mu ręce.
Lekko się wzdrygnął dotykając zimnych dłoni dziewczyny.
- Rzeczywiście jest ci zimno. Ręce masz lodowate. Weź moje rękawiczki - wyjął je z kieszeni i podał Paulinie.
- Nie musisz jakoś wytrzymam.
- Och nie żartuj! Zakładaj je w tej chwili, bo się rozchorujesz.
Paulina posłusznie założyła rękawiczki. Były bardzo ciepłe.
- To co idziemy? - zapytała dziewczyna.
- Tylko znowu się nie poślizgnij.  - zauważył Dawid.
Chwile szli w milczeniu. Pierwsza odezwała się Paulina.
- Skąd masz mój numer telefonu ? - zapytała.
Dawid trochę się zmieszał.
- No.. już wczoraj napisałem do twojej przyjaciółki prosząc o twój numer, ale nie chciała mi go podać. nalegałam tak długo dopóki nie uległa. Dała mi ten numer, ale powiedziała, żebym ci nic nie mówił. Więc wiesz, może byś jej o tym nie wspominała ?
- No w sumie. Dzięki niej nie zamarzłam na sopel. A po co chciałeś spotkać ?
- Kolejne trudne pytanie. Trudno powiedzieć - westchnął i  ciągnął dalej - nie wiem. Po prostu bardzo chciałem się z tobą spotkać, pogadać, dowiedzieć się czegoś o tobie. Twój e- mail bardzo mnie zaciekawił. Na dodatek spotkałem cie na ulicy. Nie wierzę w przeznaczenie, ale wydajesz się być fajna dziewczyną  i chciałem cię bliżej poznać. Mozę to brzmieć bardzo dziwnie, ale to prawda.
Paulina milczała. Powoli docierał do niej sens tych słów. Musieli iść dość szybko bo właśnie znaleźli się pod jej blokiem. Dlatego stanęli na chwile.
- Miło mi to słyszeć.. - nie dokończyła. Trzy dziewczyny idące obok rozpoznały Dawida i szybko do niego podbiegły odpychając Pauline na bok. Biedna Paulina pchnięta dosyć mocno, nie utrzymała równowagi i upadła na ziemie zahaczając dłonią o jakiś drut. Szybko spojrzała na rękę. Rękawiczka rozdarła się, a rana krwawiła. Niezdarnie wstała i pobiegła na klatke schodową. Nie czekała na Dawida. Była roztrzęsiona.
Ręka bardzo ją bolała. Wiedziała, że musi szybko zrobić opatrunek. Gdy weszła do wind, ktoś w ostatniej chwili wcisnął się do niej. Odwróciła się i zobaczyła zdyszanego Dawida.
- Wybacz mi  - powiedział podnosząc jej rękę - rzuciły się na mnie. Dopiero po chwili zobaczyłem co ci się stało.
- Nie musiałeś za mną biec.
- Przecież to moja wina. Gdybyś była z normalnym chłopakiem nic by ci się nie stało. - zauważył Dawid
Winda stanęła. Wysiedli i podeszli do jej mieszkania.
- To mogę wejść ? - zapytał ją.
Paulina otworzyła drzwi.
- Czekasz na zaproszenie ? - spytała lekko zniecierpliwiona.
- Dzięki - uśmiechnął się do niej i wszedł.
Paulina zamknęła drzwi i zdjęła buty. Z kurtką pomógł jej Dawid. On także się rozebrał. Miał na sobie szarą bluzę z angielskim napisem i czarne spodnie.
- Chodź do kuchni - powiedziała.
Siadła przy stole. Ręka była cała we krwi.
- Apteczka jest w tej szafce koło lodówki. Tylko się pośpiesz.
-Tutaj ? - zapytał. Był lekko zdenerwowany.
- Tak - potwierdziła Paulina.
Szybko wyjął apteczkę i siadł naprzeciwko niej.
- Może boisz się krwi ? Jak tak to nie ma problemu, poradzę sobie sama - powiedziała.
- Daj spokój, nie chodzi mi o to. Po prostu jestem na siebie zły. To wszystko moja wina. - zdjął powoli rękawiczkę - no i rękawiczka do wymiany.
- No tak , to chyba mój największy problem - powiedziała ironicznie.
- Dobra na początku odkażę ci ta ranę wodą utlenioną, a potem założę ci opatrunek - wytłumaczył jej i zabrał się do pracy. - Na szczęście rana nie jest głęboka, więc obejdzie się bez lekarza.
- Bywało gorzej - powiedziała Paulina i zacisnęła mocno zęby.
Po chwili dłoń Pauliny była już opatrzona. Dawid poradził sobie świetnie.
- Gotowe - odparł Dawid.
- Dziękuję - powiedziała Paulina i odetchnęła z ulgą.

***

Rozdział jest, ale spóźniony za co bardzo przepraszamy. Mamy nadzieję, że wam się spodobał. Swoje uwagi piszcie w komentarzach. Do napisania! 
PS: Dzisiaj w szkole był u nas były reprezentant polskiej siatkówki, Marcin Prus. Fajnie było, a on jest naprawdę wysoki :) 

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 15

Paulina podgrzała obiad w mikrofalówce, nałożyła potrawę na talerz i usiadła przy stole. Nie tracąc czasu zajrzała na pocztę. Dostała wiadomość od Dawida.
 
,, Hej Paulina,
 Mi pasuję, będę czekać na ciebie w parku na ławce przy tym dużym pomniku o godzinie 18:00
                                                                                              Do zobaczenia,
                                                                                                      Dawid''

Zerknęła na zegar. Była 16:30.
- Czas się szykować- pomyślała.
wyłączyła komputer i otworzyła szafę. Nie wiedziała w co się ubrać, gdyż nie mogła założyć tego co ustaliła z Kingą. Niestety wybrana  bluzka gdzieś się jej  zapodziała. Po dłuższym namyśle stwierdziła, że nie będzie się stroić. Założyła granatowe spodnie i beżową bluzę z kapturem. Włosy spięła w wysokiego kucyka, a do kurtki włożyła komórkę. Szybko zerknęła na zegarek. Została godzina do spotkania. Postanowiła dłużej nie czekać. Założyła kurtkę i krótkie kozaczki. Potem zamknęła drzwi i zeszła do wind.
                                                                       
                                                                                 ***

Była w parku. Szła dosyć wolno, gdyż nie chciała być przed czasem. Doszła do ustalonego miejsca i usiadła na ławce. Było ciemno i zimno. Śnieg zaczął lekko prószyć. Do 18:00 zostało niecałe 5 minut. Rozejrzała się, ale nikogo nie zobaczyła. Dlatego wstała i chwilkę po spacerowała. Minuty mijały, a Dawid się nie zjawiał. Dreszcze zaczęły przechodzić jej po całym ciele. Chłopak spóźniał się. Paulina była bardzo smutna. Założyła kaptur na głowę. Śnieg sypał coraz mocniej. Biała pierzynka pokryła powierzchnie ziemi. Dziewczyna nie czekała już dłużej. Przez godzinę wystarczająco zmarzła i zmokła. Powoli ruszyła w kierunku domu.
- Dlaczego nie przyszedł ? Jeżeli od samego początku nie miał zamiaru się ze mną spotkać, to dlaczego do mnie pisał ? -  zastanawiała się Paulina.
Była w połowie drogi do domu, gdy zadzwonił telefon. Spojrzała. Numeru nie znała, ale postanowiła odebrać.
- Słucham - powiedziała cicho.
- Halo ? Tu Dawid. Przepraszam, że dzwonię dopiero teraz, ale musiałem zdobyć twój numer telefonu. Chciałem ci powiedzieć, że już idę i zaraz będę. - powiedział.
Paulina zawahała się. Była zła, ponieważ bardzo długo czekała, ale z drugiej strony cieszyła się, że jednak o niej nie zapomniał.
-Przepraszam cię, ale już wyczekałam swoje i chciałabym wrócić do domu. Jestem teraz w połowie drogi i nie chcę się wracać - powiedziała szczerze Dawidowi.
- To powiedź mi w którym kierunku idziesz, to cię znajdę. Jeżeli ci się śpieszy zajmę ci 10 minut, nie więcej. - Jetem na ul. Słonecznej, stoję przy kinie.
- Okej, za chwilę będę- opowiedział i się rozłączył.
Paulina siadła na pobliskiej ławce.
- Temperatura strasznie spadła. Mróź jak nic - pomyślała.
Rozejrzała się nerwowo. Nikogo nie zobaczyła.
- To na pewno był on. Za chwilę przyjdzie. Przecież dzwonił kilka minut temu, musi tu dotrzeć. Może nie wie, gdzie iść ? - Paulinę jak zawsze dręczyły pytania.
Ręce jej skostniały. Starała się je pocierać o siebie, ale to nic nie pomagało. Po prostu za zimno się ubrała. Nie maiła czapki, rękawiczek, szalika.
-Gdyby mama się o tym dowiedziała nie byłaby zachwycona... Właśnie ciekawe co tam u mamy- spojrzała na telefon. Ostatnim razem rozmawiała z nią u Kingi.
Nagle zauważyła chłopaka, który nerwowo się rozglądał. W tej samej chwili zadzwoniła jej komórka. To Dawid dzwonił do Pauliny.Gdy rozległ się głośny sygnał chłopak zatrzymał się. Spojrzał na nią, szeroko się uśmiechnął i podszedł do niej.

                                                                               ***

Mamy już 15 rozdział. Bardzo się cieszymy i mamy nadzieję, że będzie ich o wiele więcej . Dziękujemy, że czytacie i mamy nadzieję, że Wam się spodobał nowy rozdział. Zarówno pochwały jak i krytykę przyjmiemy :)  Następny rozdział już niedługo. Pozdrawiamy <3





sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 14

Paulina zamknęła drzwi i poszła do pokoju Kingi. Położyła torbę przy stoliku i zauważyła, że jej telefon wibruje. Spojrzała. Wyświetlił się nieznany numer.
- Znowu ?! - zdenerwowana nacisnęła czerwoną słuchawkę. Sygnał powtórzył się. Była już strasznie wkurzona. Odebrała.
- Słucham? - starała się opanować emocje.
Niestety nikt nie odpowiedział.
- Przestań do mnie wydzwaniać, jeżeli nie masz zamiaru ze mna rozmawiać. - warknęła Paulina i rozłączyła się. Do pokoju weszła Kinga.
- Dlaczego tak krzyczysz? Chyba nie rozmawiasz sama ze sobą? - zapytała
- Nie. Po prostu jakaś osoba wydzwania do mnie, a jak przed chwilą odebrałam, to nawet się nie odezwała.
- Uspokój się. Nic na to nie poradzisz. Jakieś dzieciaki robią sobie żarty. Tylko tyle - starała się uspokoić Pauline zwłaszcza, że ta była ostatnio trochę niespokojna.
Przez chwilę stały w milczeniu. Dopiero wibracje telefonu ją przerwały.
- No nie! - wrzasnęła Paulina.
- Spokojnie, ja odbiorę - powiedziała Kinga. Podeszła do telefonu i zaśmiała się.
- To twoja mama głuptasie. Weź odbierz. - rzuciła jej komórkę.
Paulina odetchnęła z ulgą i zaczęła rozmowę. Gdy skończyła usiadła na łóżku.
- Wiesz, nawet nie miałam okazji ci podziękować. Jesteś najlepszą przyjaciółką - spojrzała na Kingę. Ta wydawała się być wyraźnie zaskoczona.
- Nie udawaj. Dobrze wiesz, że chodzi mi o ten e-mail, który napisałaś do Kwiatka.
- Ach, o to ci chodzi. No cóż wiedziałam, że ci zależy no ale co z tego. Przecież mi nie odpisał.
- No bo odpisał na mój e-mail, tylko że nie zdążyłam go przeczytać przed koncertem - powiedziała Paulina.- Nie powiedziałam ci też czegoś.
Kinga wyraźnie się zaciekawiła i uniosła pytająco brew.
- Chodzi o to, że jak cię odprowadziłam do domu, wydarzyło się coś dziwnego. Otóż kiedy  przechodziłam przez ulicę jeden samochód gwałtownie zatrzymał się przede mną. Prawie by mnie potrącił ! Na szczęście nic mi się nie stało, a z auta  wysiadł starszy pan i  młody chłopak. Przepraszali mnie, a potem ten chłopak wziął mnie na chwilę na bok. Wtedy zobaczyłam, że to Dawid ! Zaczął ze mną rozmawiał, ale przerwała nam moja mama, gdyż zadzwoniła na telefon. Więc nie chciał mnie zatrzymywać i powiedział mi, żebym  sprawdziła pocztę.
- Ale przypadek.!!! To ci się poszczęściło. Też bym chciała spotkać np. Rihanne tak na ulicy... No ale co było w tej wiadomości, którą ci wysłał ? - Kinga była ciekawa, chciała dowiedzieć sie wszystkiego.
- No dobra, przeczytasz sobie, tylko włącz laptopa. - powiedziała Paulina.
Gdy Kinga je przeczytała nie mogła uwierzyć.
- Jak myślisz, co on może od ciebie chcieć ?
- No nie wiem, ale jutro sie dowiem. - odparła Paulina.
- Musisz się jakoś ładnie ubrać.
- Hehehe... I tak będę mieć na sobie kurtkę.
- A no tak... Ale cieszę się i fajnie, że to wszystko dzięki mnie !
- Dziękuje ci, jesteś jak prawdziwa siostra.- powiedziała Paulina  i monco przytuliła przyjaciółkę.
                                                                               
                                                                                 ***

Wstały dosyć wcześnie. Zjadły śniadanie i chwilę porozmawiały. Ustaliły w co ma się ubrać na spotkanie z Dawidem. Później Paulina spakowała swoje rzeczy, pożegnała się z Kingą i poszła do domu. Po drodze długo rozmyślała o wyczekiwanym spotkaniu. Włożyła ręce głęboko do kurtki. Temperatura wyraźnie spadła, ale zimno jej nie przeszkadzało. Była zbyt przejęta.

                                                                             ***

Rozdziałek już jest, ale przepraszamy, ża tak późno. Miło nam, że komentujecie no i oczywiście czytacie.  Postaramy się też, żeby rozdziały były dłuższe.  Jeżeli macie pytanka to piszcie w komentarzach albo na nasze e-maile. Życzymy wszystkim udanej niedzieli i do napisania kochani  <3                                                                                            

czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 13

Zadzwoniła do mieszkania. Po chwili drzwi otworzyły się i zobaczyła w nich Kinge. Nie była już tak bardzo  przygnębiona, lecz nadal blada. Ubrana była w luźny dres, a włosy miała spięte w koczek.
- Wejdź- zaproponowała Kinga.
- Dzięki. Dzień dobry!- przywitała się Paulina z mamą Kingi.
- Witaj, właśnie gotuję obiad. Mam nadzieję, że zostaniesz- powiedziała uśmiechając się.
- No pewnie, mam jeszcze pytanie do pani. Czy mogłabym dzisiaj nocować u Kingi ? - zapytała.
- Nie mam nic przeciwko- oznajmiła mama.
- Fajnie, że zostaniesz- wtrąciła się Kinga i pociągnęła Pauline do swego pokoju.
Siadły wygodnie na wersalce i zaczęły rozmawiać. 

- I co byłaś na policji ?- zaczęła Paulina.
- No pewnie, tak jak radziłaś opowiedziałam wszystko mamie. Nigdy nie wiedziałam mojej mamy tak wściekłej. Na szczęście nie była zła na mnie, tylko na tego chłopaka. Powiedziała, że w razie potrzeby wynajmnie najlepszego adwokata. Mnie tylko mocno przytuliła i powtarzała, że mnie bardzo kocha i nie darowałaby sobie gdyby doś mi się stało. Później poszłyśmy spać, a jak wstałyśmy i zjadłyśmy śniadanie to mama zawiozła mnie na policję.- nagle przerwała, najwidoczniej nie było łatwo jej mówić o tym co się tam stało.
- Jeżeli nie chcesz to..- nie dokończyła, bo Kinga jej przerwała.
- Muszę to komus powiedzieć, bo jak nie tobie to komu?- spojrzała na Pauline i ciągnęła dalej - wkroczyłyśmy do środka. Po chwili zostałam poproszona przez starszego policjanta, który zajął się moją sprawą. Weszłam, więc z mamą, usiadłam i wszystko opowiedziałam. Musiałam też powiedzieć, że odprowadziłaś mnie do domu. Gdy skończyłam policjant zadał mi jeszcze kilka pytań, a potem przez chwilę porozmawiał z moją mamą w cztery oczy.Potem pan oświadczył, że złapany chłopak nie przyznaję sie do winy, ale to tylko kwestia czasu, a psycholodzy z nim rozmawiają.
- Pożądny psychiatra byłby wskazany, chociaż nie wiadomo czy i on by pomógł. Taki ciężki przypadek- powiedziała Paulina i zobaczyła uśmiech na twarzy przyjaciółki, więc poczuła lekką ulgę.
- W sumie to masz rację- odparła Kinga.- Policjant, który mnie uratował też już zeznawał. Niestety sprawa skończy się w sądzie, więc będę musiała go jeszcze oglądać. Zaproponowano mi również rozmowę z nim, ale się na razie nie zgodziłam. Musiałam coś z tobą ustalić. Otóż obie chcemy,aby Łukasz raz na zawsze zostawił nas w spokoju, slatego dobrze by było gdybyś poszła ze mną na komendę w poniedziałek. Opowiedziałabyś o tym co ci zrobił. Wtedy na pewno nic by nie uszło mu płazem!
- Ale..
- Spokojnie, nawet wiem co zrobimy.- ściszyła głos, aby mama nic nie usłyszała- Pójdę tam z toba i poproszę o spotkanie z Łukaszem. Ty będziesz czekała przed drzwiami, a gdy wyjdzie i go zobaczysz od razu przypomni ci się jego twarz i będziesz udawać przerażoną.
- Hmm... nie jestem pewna, boję sie, ale z drugiej srtony da na spokój. Nic lepszego i tak nie wymyślimy.
- Nie mamy wyjścia, musimy tak zrobić- westchnęła Kinga.
- Masz racje - zgodziła się Paulina.
- Dziewczyny chodźcie na obiad- zawołała mama z kuchni.
- Chodź- powiedziała Kinga.
                                                                             
                                                                           *** 

Dziewczyny siedziały na kanapie razem z mamą od Kingi. Oglądały telewizję, ponieważ leciał ich ulubiony serial. W pewnej chwili usłyszały dzwonek do drzwi.
- To pewnie moja mama. Miała mi przynieść torbe z rzeczami - powiedziała Paulina. Wstała i poszła otworzyć drzwi.
- Cześć kochanie. Tutaj masz torbe. Spakowałam ci wszystko. Jutro rano wyjeżdżam, więc chciałam się dziasiaj z tobą pożegnać. - powiedziała mama do Pauliny.
- Mam nadzieję, że choć trochę odpoczniesz. - Paulina uśmiechnęła się - I pamiętaj, nie wolno ci złamać nogi, ani niczego innego! - mocno przytuliła mamę - Uważaj na siebie.
- Ty też Paulinko, kocham cię. - szepnęła, pocałowała ją w czoło i poszła w kierunku wyjścia.

                                                                        ***

Oto kolejny rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba  :) Zachęcamy do oceniania i komentowania.  No to miłego czytania i do napisania! Pozdrawiam wszystkich i dziękuję  czytającym, że nadal  jesteście ze mną.

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 12

Spała bardzo długo, więc gdy wstała była wypoczęta. Dręczące ja w nocy problemy wróciły na nowo. Weszła do kuchni i zobaczyła kartkę na stole.
'' Jestem na zakupach, śniadanie jest schowane w pojemniku. Smacznego,
                                                                                             Mama''
Zerknęła na stół i otworzyła pojemnik. Na talerzu leżały małe kanapeczki ozdobione warzywami, które w całości tworzyły uśmiechnięte buźki.
- Aż ślinka cieknie- powiedziała i zabrała się do łasuchowania.
 *   *   *
Zbliżało się południe, a mama właśnie wróciła z zakupami.
- Mamo zawieziesz mnie do Kingi ?- zapytała Paulina.
- No dobrze, ale najpierw pomóż mi rozpakować zakupy.
Po 10 minutach były gotowe do wyjścia. W drodze do domu Kingi, do Pauliny zadzwonił telefon. Wyświetlił się jej numer, którego nie znała, więc odrzuciła połączenie.
- Kto to był ? Mogłaś odebrać - powiedziała zdziwiona mama.
- Nawet nie wiem kto dzwonił - lekko wzruszyła ramionami. - Mogę dzisiaj spać u Kingi, na pewno się ucieszy. 
- Jeżeli jej mama się zgodzi, to oczywiście, a torbę przywiozę ci później.
- Dziękuje mamo- Paulina posłała jej szeroki uśmiech.
Mama odwzajemniła uśmiech. Po chwili podjęła temat, który dręczył ją od rana.
- Mam pytanie, właściwie propozycję - zaczęła niepewnie - Właśnie zaczęły się ferie, więc może chciałabyś pojechać ze mną w góry na narty. Jadę już jutro, a wrócę za tydzień. Dyrektor nas zmusił, ale nie będę tam za dużo pracować, może trzy spotkania biznesowe. Dlatego miałabym wiele czasu tylko dla ciebie. - spojrzała na córkę wyczekująco.
- Sama nie wiem, nie chce mi się jechać, a po drugie nienawidzę jazdy na nartach. Pamiętasz jak ostatnim razem złamałam nogę i rekę ? Nie chcę powtórki z rozrywki. Może zostałabym w domu? - zaproponowała Paulina.
- Jesteś pewna, będzie fajnie.. - ciągnęła mama, ale widząc minę córki zrezygnowała z dalszych prób namawiania.- No dobrze, ale pani Krysia codziennie będzie do ciebie przychodzić i gotować ci obiady. Zgoda ? 
- No pewnie - Paulina była wyraźnie zadowolona.
Gdy dotarły pod blok Kingi, Paulina pożegnała się z mamą i pobiegła prosto do mieszkania przyjaciółki. Dzwoniła kilka razy do drzwi, ale nikt nie otwierał. Telefon stacjonarny też milczał.
- Ciekawe co się stało. Na pewno pojechały na policję - pomyślała - Jaka ze mnie oferma, mogłam się domyślić. - burknęła cicho Paula.
Postanowiła pochodzić chwilę po najbliższej okolicy, a potem tu wrócić. Nie miała zamiaru czekać na schodach.  Na dworze było wyjątkowo ciepło. Tablice na przystanku pokazywały 9 stopni C, co jak na środek zimy było dosyć dziwne. Wiał cieplutki wiaterek, chociaż słońca nie było widać. Ukryło sie za gęstymi chmurami. Paulina założyła słuchawki i puściła swoje ulubione piosenki. Od razu lepiej sie poczuła. Weszła do pobliskiego sklepu i kupiła ulubione ciasteczka Kingi.
- Może jakoś tym ją pocieszę - westchnęła. Wciąż martwiła się o przyjaciółkę.
Gdy spacerowała spotkała Magdę i  Emilię, dobre koleżanki z klasy.
- Cześć - przywitała się z nimi - Co tu robicie ? 
- A tak postanowiłyśmy się przejść, ładna pogoda - powiedziała Magda.
- Jak tam było na koncercie Kwiatka ? Szkoda, że nie mogłam pojechać - zasmuciła się Emilka.
-Było super, nawet Kindze się podobało- zaśmiała sie Paula.
- Nas nie nabierzesz, Kindze podobał sie koncert Dawida! Dobry żart - powiedziała kpiąco Madzia.
- I tak wam zazdroszczę- odparła Emilia.
- Jeszcze będzie w Katowicach przez tydzień - powiedziała Paulina, a widząc zdziwienie Emilki, szybko dodała- Mówił tak na koncercie, więc chyba by nie kłamał. A wogóle jak wyda drugą płytę znów wystąpi w Katowicach i pójdziemy tam wszystkie razem.
- Trzymam cię za słowo - powiedziała uśmiechnięta Emilia.- A może go spotkam. Chociaż... pewnie jest teraz w 5-gwiazdkowym hotelu.
- Dlaczego tak uważasz? - skarciła ją Paulina - Jeżeli ma dużo kasy to nie znaczy, że musi pławić się w luksusach- zauważyła.
- Ja tam go nie lubię, chłopak jak każdy inny, zresztą dziewczyny są fajniejsze- wtrąciła sie Magda.
- No dobra, ale z dziewczyną nie można się całować - powiedziała Emila.
- A dlaczego nie ? - Magda ewidentnie zdziwiła się przez co kompletnie zbiła z tropu swoje koleżanki.
- Hmm.. muszę już iść - powiedziała Paulina i pożegnała się szybko z dziewczynami.
Coraz bardziej nabierała podejrzeń, że Madzia ma inne poglądy dotyczące płci przeciwnej.
- No cóż, mi to nie przeszkadza, ja ją lubię i jestem tolerancyjna. - pomyślała Paula i uśmiechnęła się sama do siebie.
 *   *   * 
Zgodnie z obietnicą jest nowy rozdziałek. Życzę wszystkim miłego czytania :)
PS: Bardzo dziękuję dwóm koleżanką z mojej klasy, dzięki którym powstał nowy wątek.
Dlatego dedykuję go właśnie Wam kochane :*
Następny rozdział już niedługo !!!
                                                         

niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział 11

-Poznałem cię. Byłaś na koncercie, ale dlaczego nie weszłaś na scenę? Wstydziłaś się?
Paulina nie wiedziała co odpowiedzieć, przecież to nie do niej napisał.
-Chyba się pomyliłeś. Nie odpisałeś mi na e-mail'a.
-Aha, no tak - westchnął - Koleżanka cię nie wtajemniczyła? To twoja przyjaciółka Kinga napisała do mnie e-mail'a, zresztą dość obszernego i dołączyła twoje zdjęcie. Pamiętałem cię sprzed księgarni.
-To dziwne! Myślałam, że nie zwróciłeś na nas szczególnej uwagi. Przecież codziennie widzisz dużo dziewczyn. Na koncercie też było ich mnóstwo - lekko się zarumieniła.
Nagle zadzwonił telefon Pauliny. To mama próbowała się z nią skontaktować.
-Przepraszam, to moja mama, pewnie się martwi.
-Nie chciałem cię zatrzymywać, to ja już pójdę. A i jeszcze jedno wejdź na swoją pocztę mailową. - uśmiechnął się i poszedł w stronę samochodu.
Paulina już miała iść, gdy usłyszała wołanie.
-Hej, jest już późno może byśmy cię podwieźli pod dom? - zapytał.
-Taka okazja może się już nie powtórzyć, ale z drugiej strony, jakoś dziwnie się czuję, tak bardzo mi się podobał. A teraz? Wydaje mi się obcy. Hm... Przecież taki jest. Nie znam go. - myślała uporczywie. Po chwili odpowiedziała.
-Nie, dzięki, blisko mam do domu. - szeroko się uśmiechnęła i poszła.
W oddali usłyszała odjeżdżający samochód. Czuła się źle, przecież z nim rozmawiała, była tak blisko, a teraz co? Po prostu dała mu odjechać. Starała się o tym nie myśleć. Zapięła kurtkę i pobiegła do domu.
***
Było przed 1:00, otworzyła drzwi i cichutko weszła do swojego pokoju. Ubrała się w piżamę i poszła do sypialni mamy. Zastała ją śpiącą w fotelu.
-Pewnie długo na mnie czekała. - pomyślała z wyrzutem Paula.
-Mamo, wróciłam, połóż się do łóżka - lekko ją szturchnęła.
Mama gwałtownie się obudziła.
-Paula! Gdzie ty byłaś? Martwiłam się! - powiedziała zaniepokojona.
Paula krótko opisała co się wydarzyło Kindze, ale postanowiła nic nie wspominać o Dawidzie. Później poszła do swojego pokoju, położyła się i weszła na pocztę e-mail'ową. Miała dwie nieodebrane wiadomości od tego samego nadawcy. Starsza z nich przyszła przed koncertem. Otworzyła ją i zaczęła czytać. Nic ważnego tam nie pisało, podziękowania, zaproszenie na scenę i pozdrowienia. Była ciekawa po co wysłał jeszcze drugą wiadomość, przecież w pierwszej było już wszystko. Dlatego bez zastanowienia ją otworzyła. Zdziwiła się, ponieważ wysłał ją parę minut temu. Ten tekst był ciekawszy, Paula czytając go była bardzo zaskoczona.
"Cześć Paulina"
Postanowiłem napisać tę drugą wiadomość, gdyż pewna rzecz nie dawała mi spokoju. Krótko rozmawialiśmy, szkoda, wydajesz się naprawdę miła. Chciałbym się z tobą spotkać. Może dziś? Wtedy ci wszystko opowiem. Będę w Katowicach jeszcze przez najbliższy tydzień. Chętnie znów z tobą pogadam, tylko wolałbym spotkać się wieczorem, może w parku. Mało kto o tej porze odwiedza to miejsce, więc żadne fanki nie będą nam przeszkadzać. Daj znać jak najszybciej.
                                                                               Dobranoc, 
                                                                              Dawid!
PS: Zależy mi na tym spotkaniu.

-To są jakieś żarty? Dlaczego chce się ze mną spotkać? - wiele pytań nie dawało jej spokoju. Nie wiedziała co odpisać. Bardzo chciała się z nim spotkać, ale też nie mogła zostawić Kingi samej, zwłaszcza po tym co się jej przytrafiło. Zaczęła pisać:
Hej!
Bardzo mi przykro, ale nie mogę się dzisiaj spotkać. Moja przyjaciółka, Kinga bardzo mnie potrzebuje. Nie mogę jej teraz zostawić samej. Może w niedzielę? Jeżeli będzie ci pasować i twoja propozycja nadal będzie aktualna, to daj znać.
                                                                                                                 Pozdrawiam,
                                                                                                                    Paula!
Chwilę się wahała. Jednak przyjaciółka jest ważniejsza. Wysłała wiadomość. Wiedziała, że dobrze zrobiła. Położyła się spać, wciąż zastanawiając się co takiego chciał od niej Dawid.
***
Wreszcie udało się i mamy 11 rozdział. Bardzo przepraszamy za ponad tygodniową przerwę w pisaniu, ale mówiąc w skrócie "dużo się działo". Teraz postaramy się znowu dodawać regularnie rozdziały. Pozdrawiamy i do napisania! ;)

środa, 5 lutego 2014

Rozdział 10

-Co się stało? - tym razem mama zwróciła się do Pauliny.
Jednak ona nie odpowiedziała. Szybko wzięła kurtkę i powiedziała.
-Nie martw się mamo, za niedługo wrócę, obiecuję, nie mam czasu na wyjaśnienia.
-Paulina! - wołania mamy i tak nie przyniosły skutków, zamknęła, więc drzwi i poszła do sypialni.
***
-To się nie mogło stać - myślała uparcie Paula - Na pewno nic jej nie jest.
Po paru minutach dobiegła do pobliskiego parku. Na ławce zauważyła skuloną osobę. To była Kinga. Paulina szybko usiadła obok niej i mocno ją przytuliła.
-Nic ci nie zrobił? - zapytała Paula.
-Na szczęście nie, bo zjawił się policjant i schwytał go - powiedziała roztrzęsionym głosem.
-Bardzo się o ciebie bałam, myślałam, że coś ci się stało. Możesz mi opowiedzieć co się stało?
-Jeżeli odprowadzisz mnie do domu, opowiem ci wszystko po drodze.
Paulina zgodziła się. Poszły, więc w kierunku domu Kingi.
-Wracałam od Emilii, ponieważ zostawiłam u niej kilka rzeczy. Stwierdziłam, że przez park będzie najbliżej, a że jest oświetlony to pomyślałam, że nie ma się czego bać - głos się jej załamał.
Po chwili zaczęła ciągnąć dalej.
-Szłam, było bardzo cicho, aż za cicho, więc przyśpieszyłam kroku. Nagle usłyszałam szelest. Odwróciłam się i zobaczyłam Łukasza. Był bardzo zły, przeraziłam się go. Zaczęłam uciekać. Szybko zadzwoniłam do ciebie.
-Dlaczego krzyczałaś? - zapytała Paulina.
-Ponieważ złapał mnie za nogę i upadłam, a telefon rozleciał mi się. Na szczęście nim coś okropnego się stało, uratował mnie policjant. Przybiegł i złapał od tyłu Łukasza, zakuł go w kajdanki i zapytał czy nic mi nie jest. Nalegał abym poszła z nim na komisariat, ale nie chciałam. Musiałam stamtąd uciec. Wzięłam elementy mojego telefonu, podziękowałam i pobiegłam. Chciałam być jak najdalej od niego. Jutro mam się stawić na przesłuchanie.
-Miałaś wielkie szczęście. Mam nadzieję, że Łukasza zamkną w poprawczaku, a jeżeli twoje zeznania nic nie dadzą, opowiem im o tym kwasie, który na mnie wylał. Już nie pozwolimy, aby nas lub jakąś inną dziewczynę skrzywdził -pocieszyła ją Paulina.
Gdy doszły do drzwi mieszkania Kingi, Paula mocno przytuliła przyjaciółkę i cicho szepnęła do ucha.
-Nie martw się, wszystko bedzie dobrze. Obiecuję, a ty o wszystkim opowiedz mamie. Musisz z nią iść na tą komendę. Zadzwonię do ciebie jutro na stacjonarny. Dobranoc!
Uśmiechnęła się lekko i ją puściła. Potem poszła do domu.
Cały czas rozmyślała o tym co się stało. Tak mało brakowało do kolejnego nieszczęścia!
-Pewnie moja mama się martwi, muszę wszystko jej wyjaśnić - pomyślała.
Gdy przechodziła przez pasy, nagle gwałtownie zahamował przed nią samochód. Był duży i czarny. Paulina gwałtownie cofnęła się.
-Przecież to pasy, jak jeździsz -wrzasnęła Paula.
Nagle z auta wyszedł elegancko ubrany mężczyzna, w średnim wieku.
-Przepraszam cię, naprawdę, nie chciałem w ciebie wjechać.
Po chwili z drugiej strony auta wyszedł ktoś jeszcze, w kapturze i ciemnych okularach.
-To moja wina, zagadałem go. -powiedział chłopak -Bardzo cię przepraszam.
-Jego głos wydaje się mi znajomy - pomyślała, ale jak na złość nie mogła go dopasować do osoby.
-No dobra, a w ogóle kim jesteś, dlaczego nie zdejmiesz okularów, chyba ci słońce nie świeci o 12 w nocy.
Chłopak zaśmiał się i zdjął okulary.
-Panie Mateuszu, może pan już wsiąść do auta, za chwilę wrócę. -zwrócił się do swego szofera.
Potem podszedł do Pauliny i pociągnął ją za rękę na bok. Przy latarni od razu poznała kto to.
***
Witajcie! Przepraszam, że tak późno, ale byłam na koncercie R5! <3 Mam wszystkich autografy i Ryland (dla nie wtajemniczonych - najmłodszy z rodzeństwa Lynchów, nie jest w zespole, jest tylko ich DJ) tak słodko się do mnie uśmiechnął! <3 Ale koniec o mnie! Lepiej napiszcie jak Wam się podoba rozdział? ;) Pozdrawiamy! <3
 



poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 9

-Przepraszamy, to tylko zwarcie, za minutę wszystko będzie w porządku - rozległ się głos mężczyzny. Zapewne organizatora.
Po kilku sekundach udało się usłyszeć czyjś krzyk. W tej chwili światło oświetliło scenę. To Dawid krzyczał, gdyż dwie fanki weszły na scenę i rzuciły się na niego. Trzej ochroniarze natychmiast wyprowadzili dziewczyny. Pewien mężczyzna pomógł wstać Kwiatkowskiemu i podał mu mikrofon.
-Nic się nie stało, dziewczyny pomyliły mnie ze ślicznym szczeniaczkiem, którego widziałem przed klubem - powiedział.
Nie był zdenerwowany, raczej wesoły. Dało się słyszeć lekki chichot.
-To na czym skończyłem? - zapytał, a gdy muzyka zaczęła grać, on znów zaczął śpiewać.
-Uf, to było dziwne, już się bałam, że coś złego się wydarzy - powiedziała głośno Paulina, tak aby Kinga usłyszała.
-Czasami tak się zdarza - odpowiedziała Kinga.
Koncert trwał jeszcze godzinę. Później Dawid jeszcze na chwilę zabrał głos.
-Chciałem osobiście podziękować dwóm dziewczyną za e-maile. Mam nadzieję, że one już wiedzą, wysłałem im odpowiedź przed dzisiejszym koncertem. Jeżeli tu jesteście, proszę chodźcie tu do mnie na scenę. Jedna z dziewczyn, piękna brunetka, pognała na scenę. Dawid wręczył jej kopertę i uściskał. Po chwili zapytał.
-Nie ma drugiej dziewczyny? Proszę, nie wstydź się? - zachęcił Dawid. Widział doskonale tę dziewczynę, lecz ona się nie ruszała. Nie chciał, więc nalegać. Paulina i Kinga rozglądały się po wszystkich dziewczynach. Wiele na pewno by tam poleciało bez zastanowienia, ale Kwiatek wiedział jak wygląda ta szczęściara, ponieważ wysłała mu zdjęcie. Od razu poznałby oszustkę.
-No trudno, chciałem Wam wszystkim serdecznie podziękować, jesteście najlepszą publicznością. - krzyknął Dawid i powoli zszedł ze sceny wśród tłumów wiwatów i krzyków.
***
-Ciekawe, która to była dziewczyna, ja na jej miejscu, od razu bym pobiegła na scenę,  a ona co? Stara się, pisze do niego, a nawet nie ma zamiaru wyjść na scenę! Co za dziewczyna? - opowiadała Paulina.
Były już przed blokiem Emilii, ich wspólnej koleżanki z klasy.
-Muszę iść jeszcze oddać coś Emilii i dziękuję, że mnie wzięłaś ze sobą, dobranoc - powiedziała Kinga i pożegnała się z przyjaciółką.
Paulina odwróciła się i ruszyła w stronę swojego bloku.
***
Przekręciła zamek w drzwiach i otworzyła je. Ujrzała światło. Dochodziło z sypialni mamy. Szybko rozebrała się i poszła tam.
-Cześć córuś! Jak ci się podobało? - zagadnęła mama.
-Było super, chociaż na chwilę zgasło światło. - zaczęła opowiadać wszystko ze szczegółami, nawet o pewnej dziewczynie, która nie weszła na scenę.
Rozmawiały długo i szczerze o wszystkim. Tak jak już nie rozmawiały od dawna. Obie były w wyśmienitych humorach. Wydawało się, że nic nie może zniszczyć tej miłej atmosfery. A jednak, nagle zadzwonił na telefon.
-Pójdę odebrać - powiedziała Paula i podniosła słuchawkę.
Mama czekała, aż córka wróci do pokoju, lecz nie słyszała, aby rozmawiała.
-Co się stało? - zapytała mama, wstała z łóżka i zobaczyła córkę stojącą przy telefonie. Widziała jak na jej twarzy maluje się przerażenie. Słuchawka bezwiednie zwisała jej z ręki.
-Kochanie!? - mama była wyraźnie zaniepokojona.
Wyrwała słuchawkę i przyłożyła ją do ucha.
-Halo? - zapytała - Czy ktoś tam jest?
Nie otrzymała odpowiedzi. Rozmówca rozłączył się.
*** 
Witajcie! Mamy już ponad 1000 wyświetleń i dziękujemy Wam za to! <3 Dziękujemy również za wszystkie komentarze, nawet te z anonimów, bardzo nas motywują do dalszego pisania. ;)
Przepraszam, że tak późno dodaję ten rozdział, ale na prawdę nie mogłam. :( Pozdrawiamy! <3
 

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 8

Siedziała w ławce szkolnej, do końca lekcji zostało parę minut. Nie mogła się już doczekać, aż przyjdzie do domu i zacznie się szykować na koncert. W końcu dzisiaj był piątek, nareszcie piątek. Nie mogła już znieśc chodzenia do szkoły. Może się jej zdawało, ale sprawdzianów było o wiele więcej niż w innych tygodniach. Za chwilę koniec semestru, więc nie ma się co dziwic. Kiedy usłyszała dzwonek, poczuła wielką ulgę, pędem udała się do szatni, założyła kurtkę i nawet nie pożegnała się z dziewczynami. Stanęła na przystanku. Autobus powienien już przyjechac, ale spóźniał się już dobre 10 minut.
-No pewnie! Jak się śpieszę to jak zwykle nic nie jedzie - powiedziała Paula i kopnęła pobliski kosz.
Musiała gdzieś odreagowac falę złości, która ją napadła. Spojrzała w niebo, potem wprost i zobaczyła gapiących się na nią ludzi.
-Co się tak gapicie? - rzuciła Paula.
Odwróciła się i ruszyła szybko do domu.
-Co się ze mną dzieje, uspokój się. Przecież nie musiałaś na nich krzyczec! Po co kopnęłaś ten kosz? - mase pytań chodziło jej po głowie, nie wiedziała co robic, była rozdrażniona. Założyła słuchawki i zaczęła słuchac głośno muzyki.
Po 20 minutach doszła do domu. Zamknęła się w pokoju i sprawdziła maila, lecz nie dostała odpowiedzi od Dawida.
-I czegoś się spodziewała, że odpisze? - powiedział jej głos w głowie.
Zamknęła laptop i poszła wziąc prysznic. Potem zrobiła sobie lekki makijaż, chciała wyglądac naturalnie. Nagle usłyszała piosenkę Kwiatka. To telefon dzwonił już od razu chwil.
-Halo? - odebrała telefon.
-Hej, właśnie do ciebie jadę, muszę pomóc ci sie szykowac - powiedziała wesoło Kinga.
-Dobra, czekam - odpowiedziała pogodnie Paula.
Miała nadzieję, że chociaż ona pomoże jej ułożyc włosy. Po chwili do jej domu weszła zadowolona Kinga, od razu zaczęła rozmawiac i czesac jej włosy. Pomogła się jej ubrac odpowiednio. Sama już dawno była gotowa. Miała na sobie niebieski rurki, czarno-czerwoną koszulę w kratkę i czarne trampki. Nie miała makijażu. Nigdy się nie malowała, a jej kręcone, czarne włosy opadały na ramiona. Wyglądała tak jak zawsze, Paulina nic szczególnego nie zauważyła w jego wyglądzie. Naturalnie ładna!
-Fajnie, że nie będę sama - pomyślała Paula.
Gdy obie były już gotowe, spojrzały w lustro i zrobiły sobie pamiątkowe zdjęcie.
-Będzie idealnie pasowac do naszego albumu - ucieszyła się Kinga. - Nagle zegar wybił 17:00.
-Czas już wychodzic, chodź - powiedziała Paula.
Ubrały kurtki, zamknęły dom i poszły na tramwaj.
***
Były przed klubem, dokładnie tam, gdzie za godzinę miał rozpocząc się koncert Dawida. Co chwilę jakieś grupki młodych dziewczyn omijały je.
-To co? Wchodzimy? - zachęciła Kinga.
-Tu nie jest zbyt ciepło - zauważyla Paula. 
Szybko tam weszły. Klub był duży i dośc ciemny. Podeszły do ochroniarza, aby pokazac swoje bilety. Potem zaniosły kurtki do szatni i poszły jak najbliżej sceny. Czekały zniecierpliwione na występ.
***
Miejsca coraz bardziej się zapełniały. Było tłoczno i duszno. W pewnej chwili usłyszały pisk. Momentalnie spojrzały na scenę. Na środku stał Kwiatkowski i przygotowywał się do koncertu. Przywitał się i zaczął śpiewac "Biegnijmy", "Na Zawsze", "Dla Ciebie". Obojętnie jaką piosenkę by nie zaśpiewał, fanki krzyczały i piszczały ile sił w płucach. Paulina też tak się zachowywała. Tylko Kinga przez cały czas stała spokojnie, jak Wiktoria na Bednarku.* Jednak później Paulę rozbolało gardło, więc przestała wyc.
-Dzięki Boże, chociaż jedna - pomyślała zadowolona Kinga - Prawie wogóle nie słychac jego głosu.
Gdy kończył śpiewac jedną ze swoich piosenek, niespodziewanie zgasło światło i wyłączył się mikrofon. Nikt nie wiedział co się stało!

*jak Wiktoria na Bednarku - mama naszej koleżanki Wiki jest wielką fanką Kamila Bednarka i zabiera ją na koncerty, ale ona nie przepada za nim i jego muzyką.
***
Witajcie! Mamy nadzieję, że rozdział się podoba! ;)
Mamy do Was prośbę, niech każda osoba, która to przeczyta zostawi komentarz. Można z Anonima. Chcemy się po prostu zorientowac ile mamy ok. czytelników! :)

czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 7

Paulina stała osłupiała. Nie wiedziała co robić. Wreszcie zobaczy Dawida na żywo. Musiała szybko się tam dostać. Dlatego szturchnęła Kingę.
-Co się stało? - zapytała.
-Chodźmy do księgarni, proszę - powiedziała, lecz nie czekała na odpowiedź. Szybko tam pobiegła.
-Zaczekaj na nas - usłyszała, lecz nie miała zamiaru się zatrzymać.
Przed sklepem spojrzała w lusterko i sprawdziła czy jej włosy są dobrze ułożone. Wszystko było OK. Weszła, więc powoli do środka. Nie musiała długo go szukać. Domyśliła się, że jest ukryty za tłumem rozchichotanych dziewczyn. Podeszła bliżej i zobaczyła go. Był naprawdę ładny, lecz nie miała szans podejść bliżej, a chciała zrobić sobie z nim zdjęcie. Próbowała się, więc przepchać, lecz na próżno.
-Aaaa! Mój kochany! - krzyczała jedna z dziewczyn.
-Kocham Cię! - powtarzała pewna blondynka.
-Wyjdziesz za mnie? - zapytała szatynka, trzymająca pierścionek w dłoni.
-Co to ma być? - pomyślała Paulina - One przesadzają. przecież go nawet nie znają !?
Paula patrzyła tylko na te fanki, które można by nazwać nawet "psychofankami".
-Nie mam zamiaru zachowywać się tak jak one, to fakt bardzo go lubię, ale go nie znam. Szkoda. - zasmuciła się.
Nagle zauważyła Kingę i Wikę.
-Mogłam się domyślić, że to jego zobaczyłaś - mruknęła Kinga.
-Co z tego, skoro i tak nigdy się do niego nie dostanę. Chodźmy stąd! - powiedziała zmartwiona Paulina.
Gdy udały się w kierunku drzwi, zobaczyły ochroniarza.
-Na pewno idzie uwolnić Dawida - zachichotała Wiktoria.
Wyszły ze sklepu i usiadły na ławce, naprzeciw księgarni. Po chwili Kwiatek wyszedł ze sklepu, spojrzał na dziewczyny i lekko się uśmiechnął. Cieszył się, że widzi normalne nastolatki, a nie rozwrzeszczane fanki. Jednak szybko udał się w stronę schodów. Nie miał zbyt wiele czasu, przecież ochroniarz nie przetrzyma na długo grupy nastolatek.
-Widzicie, jest bardzo fajny, uśmiechnął się do nas. - powiedziała Paula.
-To o niczym nie świadczy. - skarciła ją Kinga.
-Pewnie ma rację, ale lepszy rydz niż nic. - pomyślała Paula.
-Zgłodniałam, chodźmy do pizzerii - zaproponowała Wika.
Dziewczyny przystały na jej propozycję, w końcu długo nie jadły. Szybko wstały i udały się do wcześniej wymienionego miejsca.
***
Paula otworzyła drzwi do domu. Zastała ją ciemność.
-Mamy jeszcze nie ma - pomyślała.
Był późny wieczór, usiadła na łóżku i rozpakowała swoje zakupy. Bardzo podobała jej się błękitna koszula z koronką. Była śliczna.
-Założę ją na koncert - powiedziała cicho Paulina- do tego czarne rurki i moje ciemne koturny. Będzie fajnie! Tylko jak się uczeszę?
Nie miała pojęcia. Spędziła przed lustrem dwie godziny i na nic się nie zdecydowała. Rozpuściła, więc włosy i przebrała się w piżamę. Szybko włączyła laptopa i weszła na oficjalną stronkę Dawida, tam znalazła jego e-mail. Po długim namyśle, stwierdziła, że napisze do niego wiadomość. Prawdopodobieństwo, że odpisze jest bardzo małe, ale warto spróbować.
-Dołączę jeszcze swoje zdjęcie, może mnie rozpozna? - pomyślała i tak też uczyniła.
Gdy skończyła pisać wiadomość, wzięła głęboki wdech i szybko nacisnęła przycisk "Wyślij".
***
Witajcie! Oto już 7 rozdział. Szkoda, że ostatnio przestaliście komentować, ale mamy nadzieję, że chociaż czytacie. Chciałybyśmy zadedykować ten i poprzedni rozdział naszej dobrej koleżance Wiktorii. <3 Pozdrawiamy i do napisania. ;)

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 6

Deszcz, stukał lekko w okno. Pogoda nie była ładna. Szkoda bo była sobota.
Paulina otworzyła oczy. Było wcześnie rano. Popatrzyła w bok. Kinga nadal spała. Wstała więc cichutko i poszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic, uczesała się w wysoki kok i ubrała. Nadal była zmęczona, postanowiła więc, że wypije cappucino. Poszła do kuchni. Wcale nie zdziwił ją widok mamy, która codziennie tak wcześnie wstawała. Była ubrana w marynarkę i spodnie. Szykowała śniadanie.
-Już wstałaś? - zapytała ciepło mama.
-Nie mogłam już spać - odpowiedziała ziewając.
-Następnym razem idź wcześniej spać. Siedzisz do pierwszej w nocy, później śpisz tylko kilka godzin i rano wyglądasz jak zmora. - upomniała ją mama.
-Jest 6:00 rano, a ty już zaczynasz się kłócić! Nigdy nic ci nie pasuje! To nie moja wina, że musisz tak wcześnie wstawać, a później harować do wieczora. - wykrzyczała Paulina.
-Tak, moja panno nie będziemy rozmawiać.
Wyszła z kuchni, założyła płaszcz i pożegnała oschle córkę.
Paulina siadła przy stole. Mama zdążyła, zanim wyszła, przygotować śniadanie.Wzięła trochę sałatki na talerz i zaczęła powoli jeść. I tak nie miała co robić, bo do sklepu szły dopiero w południe.
***
Dziewczyny stały na przystanku autobusowym lekko zdyszane, bo biegły na autobus. 
-No i odjechał, nie zdążyłyśmy - westchnęła Kinga.
-Następny będzie za 10 minut, poczekamy.
Siadły na ławce obok dwóch rozgadanych nastolatek. Paula wsłuchała się w ich rozmowę.
-Tak się cieszę! Już za tydzień idziemy na koncert Kwiatka - powiedziała ruda dziewczyna o piegowatym nosie.
-Jest cudowny, chciałabym go bliżej poznać. Jeśli przyjdziemy wcześniej pod klub, to może go spotkamy. Zrobię sobie z nim zdjęcie i zahipnotyzuję wzrokiem - rozmarzyła się szatynka o dużych niebieskich oczach. Była naprawdę ładna. 
-Przy takich dziewczynach nie mam szans. - pomyślała Paula - Muszę naprawdę zaszaleć w tym sklepie. Kupię coś naprawdę ładnego!
-Paula, nasz autobus przyjechał wcześniej, chodź.
Obie wstały i weszły do środka. W takich miejscach, w sam szczyt, zawsze jest pełno ludzi. Tak było także teraz, ciasno, duszno. Paulina źle się poczuła, w końcu nigdy nie lubiła środków transportu miejskiego, w szczególności gdy były pełne, jak teraz. Na szczęście trasa nie była długa. Wysiadły przed ogromną galerią i udały się na zakupy.
***
Gdy były w przymierzalni, spotkały dobrą koleżankę -Wiktorię. z którą chodziły do podstawówki.
-Hejo? Co tu robicie? Widzę, że zaszalałyście, torby pełne ciuchów? - zaciekawiła się Wika.
-No tak, byłyśmy w paru sklepach. W końcu Paulina musi wyglądać świetnie, jak chce zwrócić uwagę Dawida - odpowiedziała uśmiechnięta Kinga. - Zostały do kupienia tylko kosmetyki.
-Mogę się do Was przyłączyć? - zapytała Wika.
-Pewnie, co trzy głowy to nie jedna - powiedziała Paula.
Kupiły spodnie, które Kinga przymierzała i poszły do drogerii. Wychodząc z niej miały o dwie torby więcej. Musiały kupić przecież jakieś perfumy, tusze do rzęs i kremy.
Gdy były na schodach, obok nich przebiegła grupa rozwrzeszczanych nastolatków. Paula odwróciła się i zobaczyła Kwiatkowskiego, który wszedł do sklepu z książkami...
***
Witajcie! Mamy już 6 rozdział! Chciałabym Wam polecić bloga: mrocznezakamarkiwyobrazni.blogspot.com/
  Jest to powieść pt. Wyklęci. To romantyczna, fantastyczna opowieść o dwóch kompletnie odmiennych istotach, które zostają wplątane w morderstwo. Muszą rozwikłać zagadkę i poznać mroczną prawdę... Czy im się uda? On, Ona i mroczna tajemnica... Daj się wciągnąć w zabójczy trójkąt. Pozdrawiamy!

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 5

Kinga szybko włączyła światło, ale Pauliny nie było w pokoju. Jęki ucichły, a w domu panowała głucha cisza. Jednak wiedziała, że musi znaleźć przyjaciółkę. Powoli wstała z miejsca i wyszła z pokoju szukać Pauli.
-Paula? Gdzie jesteś? Co się stało? - pytała przerażona.
Odpowiedziała jej cisza.
-Halo? - zawołała.
Nie było śladów krwi, więc miała nadzieję, że nic się nie stało. Wchodziła do kolejnych pomieszczeń, zapalając przy tym światło. Nigdzie jej nie było. Przerażona, nie wiedziała co robić. Gdy sięgnęła po telefon, zorientowała się, że nie ma go przy sobie. Postanowiła wrócić do pokoju.
-To pewnie głupi żart - pomyślała.
Gdy weszła do pokoju straciła ostatnią nadzieję. Usiadła w fotelu i sięgnęła po swój telefon.
-No tak tu go zostawiłam - pomyślała.
Wybrała numer Pauliny i zadzwoniła. Usłyszała sygnał telefonu za sobą. Odwróciła się. Dźwięk dochodził z szafy. Ruszyła się z miejsca i podeszła do szafy.
-No i Cię znalazłam, tylko dlaczego się chowałaś? - zapytała i w tym momencie otworzyła drzwi szafy.
Telefon leżał na pudełku, a Pauli nigdzie nie było. Podniosła telefon i zobaczyła okropne zdjęcie dziewczyny, która grała w horrorze. Odrzuciła telefon i odwróciła się. W drzwiach zobaczyła Paulinę, całą zakrwawioną. Wystraszyła się i głośno krzyknęła.
-Co ci się stało? - zapytała Kinga, łkając.
W tej chwili Paula upadła.
-Co się stało? - Kinga podbiegła i potrząsnęła przyjaciółką.
Nagle Paulina zaczęła się śmiać.
-Ha ha ha, nabrałam cię! Nic mi nie jest!
-A ta krew? Gdzie byłaś? - zapytała dziewczyna.
-Krew jest sztuczna. Chciałam Cię nabrać. Przepraszam, musiałam się jakoś rozerwać. Tylko szkoda, że nie widziałaś swojej miny. Była bezcenna!
-Nienawidzę Cię! Martwiłam się o ciebie, a ty ze mnie żartujesz! - wycedziła przez zęby Kinga.
-Jeszcze raz przepraszam! Pójdziesz ze mną to zmyć do łazienki? - zapytała.
-No dobra, ale obiecaj, że więcej mnie tak nie nabierzesz!
-Obiecuje - powiedziała i uścisnęła przyjaciółkę.
Poszły szybko do łazienki. Potem udały się do kuchni i przygotowały pyszną kolację.
-Mama za chwilę przyjdzie. Będzie zachwycona! - pomyślała Paula.
Ktoś zadzwonił do drzwi, więc Kinga poszła otworzyć. Po chwili do kuchni weszła mama. Przywitała się z córką i dała jej kopertę.
-Co to? Już je kupiłaś? - powiedziała podekscytowana Paula.
Mama pokiwała głową, a jej rozradowana córka rzuciła się jej na szyję. Były tam bilety na koncert Kwiatka. Mama kupiła je już dawno, ale czekała na odpowiedni moment, aby dać je córce.
Wszyscy rozradowani usiedli do kolacji.
-Jutro wybieramy się na zakupy! Pójdziesz z nami, mamo? - zapytała Paula.
-Przykro mi, ale nie mogę. Pracuję. - odpowiedziała.
-To nic nowego - pomyślała Paula, ale wiedziała, że nie ma innej opcji. Uśmiechnęła się do mamy i zaczęła jeść kanapki.
***
Mamy już 5 rozdziałów, staramy się robić je coraz dłuższe i popełniać jak najmniej błędów stylistycznych. Mamy nadzieję, że chociaż fabuła jest ciekawa.