czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 7

Paulina stała osłupiała. Nie wiedziała co robić. Wreszcie zobaczy Dawida na żywo. Musiała szybko się tam dostać. Dlatego szturchnęła Kingę.
-Co się stało? - zapytała.
-Chodźmy do księgarni, proszę - powiedziała, lecz nie czekała na odpowiedź. Szybko tam pobiegła.
-Zaczekaj na nas - usłyszała, lecz nie miała zamiaru się zatrzymać.
Przed sklepem spojrzała w lusterko i sprawdziła czy jej włosy są dobrze ułożone. Wszystko było OK. Weszła, więc powoli do środka. Nie musiała długo go szukać. Domyśliła się, że jest ukryty za tłumem rozchichotanych dziewczyn. Podeszła bliżej i zobaczyła go. Był naprawdę ładny, lecz nie miała szans podejść bliżej, a chciała zrobić sobie z nim zdjęcie. Próbowała się, więc przepchać, lecz na próżno.
-Aaaa! Mój kochany! - krzyczała jedna z dziewczyn.
-Kocham Cię! - powtarzała pewna blondynka.
-Wyjdziesz za mnie? - zapytała szatynka, trzymająca pierścionek w dłoni.
-Co to ma być? - pomyślała Paulina - One przesadzają. przecież go nawet nie znają !?
Paula patrzyła tylko na te fanki, które można by nazwać nawet "psychofankami".
-Nie mam zamiaru zachowywać się tak jak one, to fakt bardzo go lubię, ale go nie znam. Szkoda. - zasmuciła się.
Nagle zauważyła Kingę i Wikę.
-Mogłam się domyślić, że to jego zobaczyłaś - mruknęła Kinga.
-Co z tego, skoro i tak nigdy się do niego nie dostanę. Chodźmy stąd! - powiedziała zmartwiona Paulina.
Gdy udały się w kierunku drzwi, zobaczyły ochroniarza.
-Na pewno idzie uwolnić Dawida - zachichotała Wiktoria.
Wyszły ze sklepu i usiadły na ławce, naprzeciw księgarni. Po chwili Kwiatek wyszedł ze sklepu, spojrzał na dziewczyny i lekko się uśmiechnął. Cieszył się, że widzi normalne nastolatki, a nie rozwrzeszczane fanki. Jednak szybko udał się w stronę schodów. Nie miał zbyt wiele czasu, przecież ochroniarz nie przetrzyma na długo grupy nastolatek.
-Widzicie, jest bardzo fajny, uśmiechnął się do nas. - powiedziała Paula.
-To o niczym nie świadczy. - skarciła ją Kinga.
-Pewnie ma rację, ale lepszy rydz niż nic. - pomyślała Paula.
-Zgłodniałam, chodźmy do pizzerii - zaproponowała Wika.
Dziewczyny przystały na jej propozycję, w końcu długo nie jadły. Szybko wstały i udały się do wcześniej wymienionego miejsca.
***
Paula otworzyła drzwi do domu. Zastała ją ciemność.
-Mamy jeszcze nie ma - pomyślała.
Był późny wieczór, usiadła na łóżku i rozpakowała swoje zakupy. Bardzo podobała jej się błękitna koszula z koronką. Była śliczna.
-Założę ją na koncert - powiedziała cicho Paulina- do tego czarne rurki i moje ciemne koturny. Będzie fajnie! Tylko jak się uczeszę?
Nie miała pojęcia. Spędziła przed lustrem dwie godziny i na nic się nie zdecydowała. Rozpuściła, więc włosy i przebrała się w piżamę. Szybko włączyła laptopa i weszła na oficjalną stronkę Dawida, tam znalazła jego e-mail. Po długim namyśle, stwierdziła, że napisze do niego wiadomość. Prawdopodobieństwo, że odpisze jest bardzo małe, ale warto spróbować.
-Dołączę jeszcze swoje zdjęcie, może mnie rozpozna? - pomyślała i tak też uczyniła.
Gdy skończyła pisać wiadomość, wzięła głęboki wdech i szybko nacisnęła przycisk "Wyślij".
***
Witajcie! Oto już 7 rozdział. Szkoda, że ostatnio przestaliście komentować, ale mamy nadzieję, że chociaż czytacie. Chciałybyśmy zadedykować ten i poprzedni rozdział naszej dobrej koleżance Wiktorii. <3 Pozdrawiamy i do napisania. ;)

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 6

Deszcz, stukał lekko w okno. Pogoda nie była ładna. Szkoda bo była sobota.
Paulina otworzyła oczy. Było wcześnie rano. Popatrzyła w bok. Kinga nadal spała. Wstała więc cichutko i poszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic, uczesała się w wysoki kok i ubrała. Nadal była zmęczona, postanowiła więc, że wypije cappucino. Poszła do kuchni. Wcale nie zdziwił ją widok mamy, która codziennie tak wcześnie wstawała. Była ubrana w marynarkę i spodnie. Szykowała śniadanie.
-Już wstałaś? - zapytała ciepło mama.
-Nie mogłam już spać - odpowiedziała ziewając.
-Następnym razem idź wcześniej spać. Siedzisz do pierwszej w nocy, później śpisz tylko kilka godzin i rano wyglądasz jak zmora. - upomniała ją mama.
-Jest 6:00 rano, a ty już zaczynasz się kłócić! Nigdy nic ci nie pasuje! To nie moja wina, że musisz tak wcześnie wstawać, a później harować do wieczora. - wykrzyczała Paulina.
-Tak, moja panno nie będziemy rozmawiać.
Wyszła z kuchni, założyła płaszcz i pożegnała oschle córkę.
Paulina siadła przy stole. Mama zdążyła, zanim wyszła, przygotować śniadanie.Wzięła trochę sałatki na talerz i zaczęła powoli jeść. I tak nie miała co robić, bo do sklepu szły dopiero w południe.
***
Dziewczyny stały na przystanku autobusowym lekko zdyszane, bo biegły na autobus. 
-No i odjechał, nie zdążyłyśmy - westchnęła Kinga.
-Następny będzie za 10 minut, poczekamy.
Siadły na ławce obok dwóch rozgadanych nastolatek. Paula wsłuchała się w ich rozmowę.
-Tak się cieszę! Już za tydzień idziemy na koncert Kwiatka - powiedziała ruda dziewczyna o piegowatym nosie.
-Jest cudowny, chciałabym go bliżej poznać. Jeśli przyjdziemy wcześniej pod klub, to może go spotkamy. Zrobię sobie z nim zdjęcie i zahipnotyzuję wzrokiem - rozmarzyła się szatynka o dużych niebieskich oczach. Była naprawdę ładna. 
-Przy takich dziewczynach nie mam szans. - pomyślała Paula - Muszę naprawdę zaszaleć w tym sklepie. Kupię coś naprawdę ładnego!
-Paula, nasz autobus przyjechał wcześniej, chodź.
Obie wstały i weszły do środka. W takich miejscach, w sam szczyt, zawsze jest pełno ludzi. Tak było także teraz, ciasno, duszno. Paulina źle się poczuła, w końcu nigdy nie lubiła środków transportu miejskiego, w szczególności gdy były pełne, jak teraz. Na szczęście trasa nie była długa. Wysiadły przed ogromną galerią i udały się na zakupy.
***
Gdy były w przymierzalni, spotkały dobrą koleżankę -Wiktorię. z którą chodziły do podstawówki.
-Hejo? Co tu robicie? Widzę, że zaszalałyście, torby pełne ciuchów? - zaciekawiła się Wika.
-No tak, byłyśmy w paru sklepach. W końcu Paulina musi wyglądać świetnie, jak chce zwrócić uwagę Dawida - odpowiedziała uśmiechnięta Kinga. - Zostały do kupienia tylko kosmetyki.
-Mogę się do Was przyłączyć? - zapytała Wika.
-Pewnie, co trzy głowy to nie jedna - powiedziała Paula.
Kupiły spodnie, które Kinga przymierzała i poszły do drogerii. Wychodząc z niej miały o dwie torby więcej. Musiały kupić przecież jakieś perfumy, tusze do rzęs i kremy.
Gdy były na schodach, obok nich przebiegła grupa rozwrzeszczanych nastolatków. Paula odwróciła się i zobaczyła Kwiatkowskiego, który wszedł do sklepu z książkami...
***
Witajcie! Mamy już 6 rozdział! Chciałabym Wam polecić bloga: mrocznezakamarkiwyobrazni.blogspot.com/
  Jest to powieść pt. Wyklęci. To romantyczna, fantastyczna opowieść o dwóch kompletnie odmiennych istotach, które zostają wplątane w morderstwo. Muszą rozwikłać zagadkę i poznać mroczną prawdę... Czy im się uda? On, Ona i mroczna tajemnica... Daj się wciągnąć w zabójczy trójkąt. Pozdrawiamy!

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 5

Kinga szybko włączyła światło, ale Pauliny nie było w pokoju. Jęki ucichły, a w domu panowała głucha cisza. Jednak wiedziała, że musi znaleźć przyjaciółkę. Powoli wstała z miejsca i wyszła z pokoju szukać Pauli.
-Paula? Gdzie jesteś? Co się stało? - pytała przerażona.
Odpowiedziała jej cisza.
-Halo? - zawołała.
Nie było śladów krwi, więc miała nadzieję, że nic się nie stało. Wchodziła do kolejnych pomieszczeń, zapalając przy tym światło. Nigdzie jej nie było. Przerażona, nie wiedziała co robić. Gdy sięgnęła po telefon, zorientowała się, że nie ma go przy sobie. Postanowiła wrócić do pokoju.
-To pewnie głupi żart - pomyślała.
Gdy weszła do pokoju straciła ostatnią nadzieję. Usiadła w fotelu i sięgnęła po swój telefon.
-No tak tu go zostawiłam - pomyślała.
Wybrała numer Pauliny i zadzwoniła. Usłyszała sygnał telefonu za sobą. Odwróciła się. Dźwięk dochodził z szafy. Ruszyła się z miejsca i podeszła do szafy.
-No i Cię znalazłam, tylko dlaczego się chowałaś? - zapytała i w tym momencie otworzyła drzwi szafy.
Telefon leżał na pudełku, a Pauli nigdzie nie było. Podniosła telefon i zobaczyła okropne zdjęcie dziewczyny, która grała w horrorze. Odrzuciła telefon i odwróciła się. W drzwiach zobaczyła Paulinę, całą zakrwawioną. Wystraszyła się i głośno krzyknęła.
-Co ci się stało? - zapytała Kinga, łkając.
W tej chwili Paula upadła.
-Co się stało? - Kinga podbiegła i potrząsnęła przyjaciółką.
Nagle Paulina zaczęła się śmiać.
-Ha ha ha, nabrałam cię! Nic mi nie jest!
-A ta krew? Gdzie byłaś? - zapytała dziewczyna.
-Krew jest sztuczna. Chciałam Cię nabrać. Przepraszam, musiałam się jakoś rozerwać. Tylko szkoda, że nie widziałaś swojej miny. Była bezcenna!
-Nienawidzę Cię! Martwiłam się o ciebie, a ty ze mnie żartujesz! - wycedziła przez zęby Kinga.
-Jeszcze raz przepraszam! Pójdziesz ze mną to zmyć do łazienki? - zapytała.
-No dobra, ale obiecaj, że więcej mnie tak nie nabierzesz!
-Obiecuje - powiedziała i uścisnęła przyjaciółkę.
Poszły szybko do łazienki. Potem udały się do kuchni i przygotowały pyszną kolację.
-Mama za chwilę przyjdzie. Będzie zachwycona! - pomyślała Paula.
Ktoś zadzwonił do drzwi, więc Kinga poszła otworzyć. Po chwili do kuchni weszła mama. Przywitała się z córką i dała jej kopertę.
-Co to? Już je kupiłaś? - powiedziała podekscytowana Paula.
Mama pokiwała głową, a jej rozradowana córka rzuciła się jej na szyję. Były tam bilety na koncert Kwiatka. Mama kupiła je już dawno, ale czekała na odpowiedni moment, aby dać je córce.
Wszyscy rozradowani usiedli do kolacji.
-Jutro wybieramy się na zakupy! Pójdziesz z nami, mamo? - zapytała Paula.
-Przykro mi, ale nie mogę. Pracuję. - odpowiedziała.
-To nic nowego - pomyślała Paula, ale wiedziała, że nie ma innej opcji. Uśmiechnęła się do mamy i zaczęła jeść kanapki.
***
Mamy już 5 rozdziałów, staramy się robić je coraz dłuższe i popełniać jak najmniej błędów stylistycznych. Mamy nadzieję, że chociaż fabuła jest ciekawa.

piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 4

Był słoneczny dzień, chociaż na dworze temperatura spadła poniżej zera. Słońce świeciło, powoli roztapiając śnieg.
-Dziwne, przecież jest środek zimy. Pogoda nam wariuje - powiedziała Paula.
-Nie tylko ona - uśmiechnęła się porozumiewawczo Kinga.
Od nieszczęśliwego wypadku minęły 3 tygodnie. Zbliżał się koncert Kwiatka, a Paula już prawie w ogóle nie myślała o ostatniej wizycie w szpitalu. Nie poruszała tego tematu wcześniej, chociaż Kinga prosiła. To wspomnienie było najgorsze ze wszystkich, chciałaby cofnąć czas, aby ten dzień nigdy się nie wydarzył. Niestety nie było to możliwe. Pocieszał ją jednak fakt, że nie widziała Łukasza od tamtego momentu. Na samą myśl o nim przeszły ją dreszcze.
-Co się stało? - zapytała Kinga, przerażona zachowaniem koleżanki.
-Nie mówiłam ci wcześniej, bo się bałam, ale ja dokładnie pamiętam co się wtedy wydarzyło.
-Jak nie chcesz, nie musisz mi mówić, zrozumiem cię - oświadczyła Kinga.
-Nie, muszę komuś to powiedzieć, bo nie wytrzymam - wyszeptała Paula.
Gdy kończyła opowiadać, oczy zaszły jej łzami. Nie wytrzymała i rozpłakała się na dobre. Kinga przysunęła się do niej, objęła ją ramieniem i czekała, aż przyjaciółka się uspokoi.Wiedziała, że może trwać to długo, jednak jeśli chodziło o Paulę było jej wszystko jedno. Chciała, aby z niej to wypłynęło i jej ulżyło, na pewno dużo ją kosztowało opowiedzenie zdarzeń z tego feralnego dnia.
***
Wieczorem obie siedziały na kanapie i oglądały album - specjalny prezent dla Pauliny od Kingi. Były tam ich wspólne zdjęcia, a także fotki Kwiatkowskiego.
-Cieszę się, ze pójdziesz tam ze mną - powiedziała Paula - Na pewno ci się spodoba!
-Dla ciebie wszystko, a jutro pójdziemy do sklepu i kupimy jakieś fajne ciuchy. W końcu musisz wyglądać idealnie! - odpowiedziała jej Kinga.
Odłożyły album i włączyły horror. Obie lubiły oglądać filmy z dreszczykiem. Ten gatunek był ich ulubionym! Paula przyniosła wielką miskę popcornu i zaczęły zajadać.
W czasie seansu usłyszały dziwny jęk, ale nie był on związany z filmem. Ten jęk był prawdziwy, tak blisko nich.
-Co to było? - spytała Kinga.
-Nie wiem -powiedziała Paula.
Szybko wyłączyły film i zaczęły się wsłuchiwać. Nagle zgasło światło.
-Aaaaa! - coś pociągnęło Paulinę.
***
Mamy nadzieję, że chociaż trochę Was zaciekawiłyśmy. Starałam się, aby było jak najmniej błędów stylistycznych. Postaramy się także pisać trochę dłuższe rozdziały :) Dziękujemy za ponad 500 wyświetleń <3 

środa, 22 stycznia 2014

Rozdział 3

Wtedy ujrzała Łukasza - chłopaka, którego rzuciła 2 tygodnie temu. Był wściekły, a w ręku trzymał butelkę. Paula cofnęła się do tyłu, ale Łukasz chwycił ją mocno za ramiona.
-Ał, to boli, czego ty chcesz, to ty napisałeś ten list? - pytała zrozpaczona.
-Wszystko zepsułaś, było tak świetnie. Najgorsze jest to, że wciąż cię kocham, nie mogę o tobie zapomnieć! Nie mogę tak żyć! - wrzeszczał chłopak.
Popchnął ją, a ona upadła na ziemię. Zaczął ją kopać, a ona próbowała się uchronić, lecz była za słaba. Kiedy skończył, próbowała wstać, jednak Łukasz otworzył butelkę i wylał na Paulę całą zawartość.
-Skoro ja nie mogę ciebie mieć, to nikt nie będzie miał!
W ostatniej chwili zdążyła się odchylić, lecz i tak zaczęła krzyczeć. Upadła na ziemię i zwijała się z bólu. Ta substancja wyżerała jej ubranie. Czuła jakby ktoś obdzierał jej plecy ze skóry. Chłopak zaczął się śmiać. Nagle zza rogu wyszedł mężczyzna, wrzasnął na Łukasza, a ten zaczął uciekać. Mężczyzna podbiegł do Pauliny i ujrzawszy co się stało zadzwonił na pogotowie.
-Nie martw się wszystko będzie dobrze, pogotowie już jedzie.
Ból rozsadzał dziewczynę. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Straciła przytomność.
***
Obudziła się w szpitalu. Była wystraszona, lecz mama trzymała ją za rękę.
-Nie martw się kochanie, wszystko jest dobrze - uspokajała córkę.
-Mamo, będę miała blizny? - Paulina zaczęła cicho łkać - To się działo tak szybko.
-Uspokój się kochanie... Nic ci nie będzie, parę małych blizn. Wszystko dzięki naszemu sąsiadowi, w porę zadzwonił na pogotowie.
-Mamo, tak mi przykro - powiedziała.
-Nie przejmuj się. 
Chciała już pójść, lecz nagle obróciła się do córki i zapytała.
-Kto to był? Kto ci to zrobił?
Paulina chwilę się zastanawiała, nie wiedziała czy powiedzieć prawdę. Bała się.
-Nie pamiętam, to przez szok. Może sobie przypomnę - skłamała.
-Dobrze teraz odpoczywaj.
***
W szpitalu nie podobało się jej. Niby pielęgniarki były miłe, Kinga też ją odwiedzała, ale nie mogła korzystać z komputera, więc Kwiatek "był daleko". Cierpiała, nie tylko z tego powodu. Zmiany opatrunków były nie do zniesienia. Strasznie bała się tego momentu, gdy zobaczy w lustrze swoje ciało. Tydzień po zdarzeniu, które zmieniło jej życie, opuściła szpital. Plecy już ją tak nie bolały, ale wiedziała, że nie będzie tak jak wcześniej. Na szczęście mama ją wspierała, dała jej również MP3, więc mogła posłuchać piosenek Dawida. To dodawało jej siły, odwagi. Gdy dotarła do domu, od razu poszła do swojego pokoju. Popatrzyła w lustro. Na szczęście twarz się nie zmieniła, może brakowało tylko uśmiechu. Odeszła od lustra i położyła się spać. Długo nie mogła zasnąć, rozmyślała o swoim losie, tyle rzeczy się zmieniło. Nie jest już tą samą osobą. 
 ***
Tak oto prezentuje się już trzeci rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Dziękujemy Suzanne Cheese i Violi Verdas za to, że komentują nasze rozdziały i mamy nadzieję, że to grono się powiększy :)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 2

Wieczorem, oglądając telewizję zauważyła, że telefon wibruje. Spojrzała, to była Kinga.
-No tak - pomyślała - muszę ją przeprosić.
Odebrała telefon i usłyszała znajomy głos.
-Halo? - usłyszała nieśmiały głos w słuchawce.
-Cześć - odpowiedziała Paulina.
-Chciałam z tobą porozmawiać... - nie dokończyła, bo Paula jej przerwała.
-Nie to ja chciałam Cię przeprosić, wyskoczyłam tak nagle z tym Dawidem. Każdy ma inny gust, a ja powinnam to zrozumieć. Jeszcze raz przepraszam. - powiedziała ze szczerego serca - Nie mam ochoty się z tobą kłócić.
-Miło mi to słyszeć. Ja też Cię przepraszam. No to może się spotkamy się jutro na łyżwach, pouczysz mnie, co? - zapytała uradowana Kinga.
-Zgoda to o 15:00 pod moim blokiem, buziak, pa - odpowiedziała.
Gdy się rozłączyła poczuła ulgę. Poszła do łazienki, umyła się, przebrała i poszła spać. Cały czas rozmyślała o Kwiatku, a piosenka "Biegnijmy" jeszcze długo chodziła jej po głowie.
 ***
Następnego dnia obudziła się wcześnie rano. Spojrzała na kalendarz. Chciała zacząć odliczać dni do koncertu Kwiatka. Jej największym marzeniem było spotkanie z Dawidem, ale to na razie nie było możliwe. Musiała cierpliwie czekać. 
-No cóż muszę zadowolić się jego zdjęciami, ale już nie długo - powiedziała półgłosem.
Ubrała się w zieloną koszulę i czarne dżinsy. Wyglądała nieźle. Wiedziała, że kilkoro chłopaków spogląda na nią, gdy przechodzi korytarzem. Nie miała jednak ochoty się z nimi wiązać. Kwiatek był najważniejszy, to na niego czekała. Z tych głębokich rozmyślań wyrwał ją dzwonek do drzwi. Poszła szybko w stronę wejścia i wyjrzała przez wizjer. Nikogo nie było, więc zdziwiona, uchyliła lekko drzwi. Na wycieraczce była koperta, więc otworzyła ją szybko. Czytała list ze zdziwieniem i czuła lekkie dreszcze. Na kartce było napisane: "Już nie żyjesz, kochana! Nie chciałaś mnie, więc ciebie też już nikt nie będzie chciał." Nagle usłyszała głośny ryk i odwróciła się gwałtownie...

*** 
Witajcie! Tak oto prezentuje się 2 rozdział. Mamy nadzieję, że zaciekawiłyśmy Was chociaż trochę. Chcemy też bardzo podziękować ~beeecia~  za to, że dodała naszego bloga do opisu oraz cudownej Tori z bloga SerialVioletta za zrobienie tego cudownego wyglądu. <3

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 1

W artykule tym pisało o pewnym chłopaku. Był on początkującym piosenkarzem i "gwiazdą" YouTube. Tak bardzo była ciekawa tego jak śpiewa, że weszła na jego profil. Zaczęła oglądać przeróżne filmiki i z każdym była coraz bardziej zauroczona jego osobą. Już nie mogła się doczekać, kiedy opowie o nim przyjaciółce. 
*** 
-Kinga, wczoraj znalazłam takiego fajnego piosenkarza, bardzo słodki, a śpiewa cudownie - powiedziała podekscytwana.
-Kto to taki? - zapytała z zaciekawieniem.
-Taki Dawid "Kwiatek", od teraz jestem Kwiatonators, słyszałam jego piosenkę "Biegnijmy" i inne covery, normalnie czad. Jest moc!
-Aha, słyszałam o nim, ale ja go nie lubię, sorry - powiedziała znużonym głosem.
-Jak to? Ty w ogóle się nie znasz, jesteś okropna! - wykrzyczała jej to w twarz, rzuciła gniewne spojrzenie i poszła w inną stronę. Słyszała jej wołanie lecz nie miała ochoty z nią teraz rozmawiać.

 ***
Gdy dotarła do domu, zatrzasnęła drzwi do pokoju i usiadła skulona w kącie. 
-Kwiatek jest super! - pomyślała. - Muszę go poznać. Ciekawe kiedy będzie miał koncert.
Szybko rzuciła się do komputera i odszukała w necie informacje na temat jego "trasy". 
-O matko! Za miesiąc będzie w Katowicach! Super!
Już chciała zadzwonić do Kingi, gdy zorientowała się, że przecież pokłóciła się z nią.
-No trudno, powiem mojej mamie - powiedziała sama do siebie i zrobiła tak jak planowała.
Mama obiecała jej, że zabierze ją na ten koncert. Była w stanie zrobić wszystko dla córki. Bardzo ją kochała, ale nie mogła spędzać z nią wiele czasu, więc myślała, że w ten sposób wynagrodzi jej to.
 
 ***
Tak oto się prezentuje pierwszy rozdział. Wiem, trochę krótki, ale będziemy się starały w przyszłości pisać dłuższe. Jak Wam się podoba na razie?

Prolog

Żył sobie pewien chłopak. Jego wielką pasją była muzyka. Nazywał się Dawid "Kwiatek" Kwiatkowski. Pewnego dnia postanowił wrzucić filmik jak śpiewa na YouTube i od tego się zaczęło. Później gdy pojawił się jego pierwszy singiel, jego kariera jeszcze bardziej nabrała tempa. Wydał płytę i zaczął koncertować.
W drugiej części kraju żyła sobie pewna dziewczyna o imieniu Paulina. Jej największą pasją była muzyka. Cały czas coś nuciła, śpiewała, tańczyła i zawsze chciała się nauczyć grać na gitarze, choć na razie kiepsko jej to szło. Miała wielu znajomych, ale z Kingą najlepiej się dogadywała. Pewnego dnia przeglądając gazetę, zauważyła mały artykulik i od tego się zaczęło....

                                                                 *****
 Wiem, że bardzo krótki, ale to miało być tylko takie wprowadzenie do opowiadania. Mam nadzieję, że będziecie czytać mimo to dalej. Pierwszy rozdział pojawi się jeszcze dzisiaj. ;)

piątek, 17 stycznia 2014

Witajcie!

Cześć! Nazywamy się Kinga i Paulina. Chodzimy do 2 klasy gimnazjum. To jest nasz pierwszy wspólny blog! Starałyśmy się, aby opowiadania były jak najbardziej oparte na naszym prawdziwym życiu, ale pojawiają się też wątki zmyślone. Prosimy, aby nie zniechęcać się od razu do opowiadania po prologu albo pierwszych rozdziałach, bo musimy się po prostu rozkręcić. Liczymy na wasze szczere i pełne sugestii komentarze i uwagi. Mamy nadzieję, że nasze opowiadania spodobają się Wam. Życzymy miłego czytania! :D

PS: Prolog pojawi się już jutro! :)