środa, 5 lutego 2014

Rozdział 10

-Co się stało? - tym razem mama zwróciła się do Pauliny.
Jednak ona nie odpowiedziała. Szybko wzięła kurtkę i powiedziała.
-Nie martw się mamo, za niedługo wrócę, obiecuję, nie mam czasu na wyjaśnienia.
-Paulina! - wołania mamy i tak nie przyniosły skutków, zamknęła, więc drzwi i poszła do sypialni.
***
-To się nie mogło stać - myślała uparcie Paula - Na pewno nic jej nie jest.
Po paru minutach dobiegła do pobliskiego parku. Na ławce zauważyła skuloną osobę. To była Kinga. Paulina szybko usiadła obok niej i mocno ją przytuliła.
-Nic ci nie zrobił? - zapytała Paula.
-Na szczęście nie, bo zjawił się policjant i schwytał go - powiedziała roztrzęsionym głosem.
-Bardzo się o ciebie bałam, myślałam, że coś ci się stało. Możesz mi opowiedzieć co się stało?
-Jeżeli odprowadzisz mnie do domu, opowiem ci wszystko po drodze.
Paulina zgodziła się. Poszły, więc w kierunku domu Kingi.
-Wracałam od Emilii, ponieważ zostawiłam u niej kilka rzeczy. Stwierdziłam, że przez park będzie najbliżej, a że jest oświetlony to pomyślałam, że nie ma się czego bać - głos się jej załamał.
Po chwili zaczęła ciągnąć dalej.
-Szłam, było bardzo cicho, aż za cicho, więc przyśpieszyłam kroku. Nagle usłyszałam szelest. Odwróciłam się i zobaczyłam Łukasza. Był bardzo zły, przeraziłam się go. Zaczęłam uciekać. Szybko zadzwoniłam do ciebie.
-Dlaczego krzyczałaś? - zapytała Paulina.
-Ponieważ złapał mnie za nogę i upadłam, a telefon rozleciał mi się. Na szczęście nim coś okropnego się stało, uratował mnie policjant. Przybiegł i złapał od tyłu Łukasza, zakuł go w kajdanki i zapytał czy nic mi nie jest. Nalegał abym poszła z nim na komisariat, ale nie chciałam. Musiałam stamtąd uciec. Wzięłam elementy mojego telefonu, podziękowałam i pobiegłam. Chciałam być jak najdalej od niego. Jutro mam się stawić na przesłuchanie.
-Miałaś wielkie szczęście. Mam nadzieję, że Łukasza zamkną w poprawczaku, a jeżeli twoje zeznania nic nie dadzą, opowiem im o tym kwasie, który na mnie wylał. Już nie pozwolimy, aby nas lub jakąś inną dziewczynę skrzywdził -pocieszyła ją Paulina.
Gdy doszły do drzwi mieszkania Kingi, Paula mocno przytuliła przyjaciółkę i cicho szepnęła do ucha.
-Nie martw się, wszystko bedzie dobrze. Obiecuję, a ty o wszystkim opowiedz mamie. Musisz z nią iść na tą komendę. Zadzwonię do ciebie jutro na stacjonarny. Dobranoc!
Uśmiechnęła się lekko i ją puściła. Potem poszła do domu.
Cały czas rozmyślała o tym co się stało. Tak mało brakowało do kolejnego nieszczęścia!
-Pewnie moja mama się martwi, muszę wszystko jej wyjaśnić - pomyślała.
Gdy przechodziła przez pasy, nagle gwałtownie zahamował przed nią samochód. Był duży i czarny. Paulina gwałtownie cofnęła się.
-Przecież to pasy, jak jeździsz -wrzasnęła Paula.
Nagle z auta wyszedł elegancko ubrany mężczyzna, w średnim wieku.
-Przepraszam cię, naprawdę, nie chciałem w ciebie wjechać.
Po chwili z drugiej strony auta wyszedł ktoś jeszcze, w kapturze i ciemnych okularach.
-To moja wina, zagadałem go. -powiedział chłopak -Bardzo cię przepraszam.
-Jego głos wydaje się mi znajomy - pomyślała, ale jak na złość nie mogła go dopasować do osoby.
-No dobra, a w ogóle kim jesteś, dlaczego nie zdejmiesz okularów, chyba ci słońce nie świeci o 12 w nocy.
Chłopak zaśmiał się i zdjął okulary.
-Panie Mateuszu, może pan już wsiąść do auta, za chwilę wrócę. -zwrócił się do swego szofera.
Potem podszedł do Pauliny i pociągnął ją za rękę na bok. Przy latarni od razu poznała kto to.
***
Witajcie! Przepraszam, że tak późno, ale byłam na koncercie R5! <3 Mam wszystkich autografy i Ryland (dla nie wtajemniczonych - najmłodszy z rodzeństwa Lynchów, nie jest w zespole, jest tylko ich DJ) tak słodko się do mnie uśmiechnął! <3 Ale koniec o mnie! Lepiej napiszcie jak Wam się podoba rozdział? ;) Pozdrawiamy! <3
 



9 komentarzy:

  1. Czyżby Kwiatek? ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. To na pewno Kwiatek. Czeka z niecierpliwością na następny rozdział :D
    Pozdrawiam MG :*

    OdpowiedzUsuń
  3. ja, to na pewno kwiatek, a tak po pierwsze to czemu ta paula dala sie w ogole dotknac jakiemus obcemu chłopakowi z auta pod latarnie, powinna była uciekac albo chociaz sb pojsc, bardzo naiwne z jej strony -,- po drugie czego chciał łukasz od kingi a po trzecie co do cholery o pólnocy w parku rb policjant i skoro nie był w stroju policjanta skąd miał przy sb kajdanki. a nawet gdyby miał ten mundur, to 1 policjant sam nigdy nie łazi po parku, jest ich co najmniej 2. czy to wszystko to nie za duzy zbieg okoliczności ? pozdro :) mam nadzieje ze nastepny rozdział bedzie sie bardziej trzymał kupy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Użyj znaków interpunkcyjnych, analfabeto.

    OdpowiedzUsuń
  5. zainteresował mnie Twój blog ;).
    Ciężko mi określić co i jak nim przeczytam pozostałe rozdziały, ale powiem Ci, że jest fajnie.
    Fakt, wkradło się trochę błędów interpunkcyjnych, ale kto ich nie robi? Mi także się one zdarzają.
    A co do pomysłu, to bardzo ciekawy.
    Będę czytać, jednak nie martw się jak nie ujrzysz mojego komentarza, ostatnio mam problem z komentowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny, bd czytac :)

    OdpowiedzUsuń
  7. czekam na nexta, dodawaj to szybciej !!!!!!! <3<3

    OdpowiedzUsuń
  8. Czemu tak długo trzeba czekać na następny rozdział???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się dodać jeszcze dzisiaj, najpóźniej jutro rozdział. Bardzo Was przepraszamy za tak długą przerwę!

      Usuń