-No pewnie! Jak się śpieszę to jak zwykle nic nie jedzie - powiedziała Paula i kopnęła pobliski kosz.
Musiała gdzieś odreagowac falę złości, która ją napadła. Spojrzała w niebo, potem wprost i zobaczyła gapiących się na nią ludzi.
-Co się tak gapicie? - rzuciła Paula.
Odwróciła się i ruszyła szybko do domu.
-Co się ze mną dzieje, uspokój się. Przecież nie musiałaś na nich krzyczec! Po co kopnęłaś ten kosz? - mase pytań chodziło jej po głowie, nie wiedziała co robic, była rozdrażniona. Założyła słuchawki i zaczęła słuchac głośno muzyki.
Po 20 minutach doszła do domu. Zamknęła się w pokoju i sprawdziła maila, lecz nie dostała odpowiedzi od Dawida.
-I czegoś się spodziewała, że odpisze? - powiedział jej głos w głowie.
Zamknęła laptop i poszła wziąc prysznic. Potem zrobiła sobie lekki makijaż, chciała wyglądac naturalnie. Nagle usłyszała piosenkę Kwiatka. To telefon dzwonił już od razu chwil.
-Halo? - odebrała telefon.
-Hej, właśnie do ciebie jadę, muszę pomóc ci sie szykowac - powiedziała wesoło Kinga.
-Dobra, czekam - odpowiedziała pogodnie Paula.
Miała nadzieję, że chociaż ona pomoże jej ułożyc włosy. Po chwili do jej domu weszła zadowolona Kinga, od razu zaczęła rozmawiac i czesac jej włosy. Pomogła się jej ubrac odpowiednio. Sama już dawno była gotowa. Miała na sobie niebieski rurki, czarno-czerwoną koszulę w kratkę i czarne trampki. Nie miała makijażu. Nigdy się nie malowała, a jej kręcone, czarne włosy opadały na ramiona. Wyglądała tak jak zawsze, Paulina nic szczególnego nie zauważyła w jego wyglądzie. Naturalnie ładna!
-Fajnie, że nie będę sama - pomyślała Paula.
Gdy obie były już gotowe, spojrzały w lustro i zrobiły sobie pamiątkowe zdjęcie.
-Będzie idealnie pasowac do naszego albumu - ucieszyła się Kinga. - Nagle zegar wybił 17:00.
-Czas już wychodzic, chodź - powiedziała Paula.
Ubrały kurtki, zamknęły dom i poszły na tramwaj.
***
Były przed klubem, dokładnie tam, gdzie za godzinę miał rozpocząc się koncert Dawida. Co chwilę jakieś grupki młodych dziewczyn omijały je.
-To co? Wchodzimy? - zachęciła Kinga.
-Tu nie jest zbyt ciepło - zauważyla Paula.
Szybko tam weszły. Klub był duży i dośc ciemny. Podeszły do ochroniarza, aby pokazac swoje bilety. Potem zaniosły kurtki do szatni i poszły jak najbliżej sceny. Czekały zniecierpliwione na występ.
***
Miejsca coraz bardziej się zapełniały. Było tłoczno i duszno. W pewnej chwili usłyszały pisk. Momentalnie spojrzały na scenę. Na środku stał Kwiatkowski i przygotowywał się do koncertu. Przywitał się i zaczął śpiewac "Biegnijmy", "Na Zawsze", "Dla Ciebie". Obojętnie jaką piosenkę by nie zaśpiewał, fanki krzyczały i piszczały ile sił w płucach. Paulina też tak się zachowywała. Tylko Kinga przez cały czas stała spokojnie, jak Wiktoria na Bednarku.* Jednak później Paulę rozbolało gardło, więc przestała wyc.
-Dzięki Boże, chociaż jedna - pomyślała zadowolona Kinga - Prawie wogóle nie słychac jego głosu.
Gdy kończył śpiewac jedną ze swoich piosenek, niespodziewanie zgasło światło i wyłączył się mikrofon. Nikt nie wiedział co się stało!
*jak Wiktoria na Bednarku - mama naszej koleżanki Wiki jest wielką fanką Kamila Bednarka i zabiera ją na koncerty, ale ona nie przepada za nim i jego muzyką.
***
Witajcie! Mamy nadzieję, że rozdział się podoba! ;)
Mamy do Was prośbę, niech każda osoba, która to przeczyta zostawi komentarz. Można z Anonima. Chcemy się po prostu zorientowac ile mamy ok. czytelników! :)
bardzo fajny rozdziałek :D. Czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam MG :*
Uwielbiam! ;)
OdpowiedzUsuńAle nie liczcie, że każdy będzie komentować. Ludziom po prostu się nie chce.